środa, 26 grudnia 2012

Caroline Rose - Rozdział 9


Gdy obudziłam się w szpitalu, było ciemno. Sala była dość duża, a na szafce obok paliła się mała lampka. Jak zwykle ściany i łóżko były białe. W rogu stała kanapa, na której spali Zayn, Harry i Liam, a przy moim łóżku, ściskając moją dłoń i opierając głowę o mnie, spał Niall. Wszyscy wyglądali uroczo, wtuleni w siebie i pogrążeni w krainie snów. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, jak bardzo boli mnie głowa. Wolną ręką jej dotknęłam, a pod opuszkami poczułam bandaż. Oprócz tego, lewa ręka prawie cała była sina. Westchnęłam i pogłaskałam mojego chłopaka po głowie. Ciekawe, czy cały świat już wie, że miałam wypadek? Horan mruknął coś niezrozumiałego i wtulił swoją głowę we mnie bardziej. Chciałam go przytulić, pocałować, powiedzieć, że wszystko jest okej i możemy już wrócić do domu. Niestety, ból głowy był za silny.
-Caroline...-Usłyszałam głos Zayn'a z kanapy. Mówił przez sen.- Przepraszam. Nie chciałem... Podobasz mi się...- Po ostatnich słowach moje źrenice się powiększyły. Dlaczego?! Poczułam dziwny ucisk w żołądku. Strach, zdenerwowanie. Już od pierwszego dnia było między nami coś... Innego, niż między mną a np. Liam'em. Ciągnęło mnie do niego. Bolało mnie to, ponieważ byłam pewna swoich uczuć do Niall'a, ale on... Byłam rozdarta. Czułam coś do niego, ale nawet nie chciałam wiedzieć, co. Broniłam się przed tym uczuciem z całych swoich sił. Spojrzałam na mojego blondyna, który właśnie otworzył oczy.
-Hej.- Szepnął, delikatnie się uśmiechając.- Jak się czujesz?
-Boli mnie głowa i ręka... I trochę lewa noga.- Skrzywiłam się lekko. Chłopak pocałował mój policzek.
-Masz poobijane kości i wstrząs mózgu.- Powiedział smutno, patrząc w moje oczy.
-I to wszystko z powodu zabawy.- Zaśmiałam się cicho, na wspomnienie pokoju Zayn'a.
-Widzisz? Nawet na 5 minut cię nie można zostawić. - Uśmiechnął się szeroko.
-Mam pytanie... Czy wszyscy już wiedzą? - Skrzywiłam się. Irytowało mnie to, że czego nie zrobię, każdy zaraz o tym wie.
-Tak... Wiem, że ciebie to denerwuje. Uwierz, mnie też, ale nic na to nie poradzimy.- Uśmiechnął się smutno. Wiedziałam, że się obwinia. Nie możemy być normalnie razem, przez to, że jest sławny.
-Chcę już iść do domu. Nie mogę się wypisać na życzenie? - Szepnęłam, zrezygnowana.
-Szczerze ci powiem, że spałaś 2 dni. Możesz, ale nie będziesz wychodziła z domu.-Powiedział stanowczo. Wstał i obudził Harry'ego, na co ten lekko się zezłościł. Kazał mu pojechać po ubrania dla mnie. Loczek przywitał się ze mną i uśmiechnął, po czym wyszedł z sali. Następnie wyszedł Niall, budząc przy okazji chłopaków. Liam podszedł do mnie pierwszy.
-Jak się czujesz, księżniczko?- Spytał, całując mnie w czoło. Uśmiechnęłam się do niego lekko.
-Trochę mnie boli, ale jest okej. Chcę tylko wrócić do domu. - Powiedziałam cicho. Chłopak ścisnął moją dłoń, dodając mi otuchy.
-Ty sobie spałaś, a my się martwiliśmy.- Powiedział i słodko się uśmiechnął. Był naprawdę uroczy. Ten odpowiedzialny, jak mówił Niall.
-Narobiłaś strasznego huku, gdy spadłaś. - Wtrącił Zayn, pocierając czoło.
-Wszyscy wylecieliśmy z pokoi, jak rakiety. - Powiedział Liam, na co ja się zaśmiałam. Jak można być taką niezdarą? W tym momencie do pokoju wszedł Louis z jakąś brunetką. Była bardzo ładna.
-Hej! - Powiedział Lou. W dłoni trzymał bukiet róż. Gdy zobaczył, że nie śpię, od razu mnie uściskał.
-Louis... Gnieciesz... Boli...- Udało mi się wychrypieć. Chłopak odsunął się ode mnie i spojrzał na mnie przepraszająco. Dziewczyna stanęła obok niego i szeroko się do mnie uśmiechnęła.
-Hej. Jestem Eleanor.- Powiedziała. Podała mi dłoń którą ja delikatnie uścisnęłam.
-Caroline.- Uśmiechnęłam się do niej lekko.- Miło poznać dziewczynę Lou.- Zaśmiałam się delikatnie. A ona lekko się zaczerwieniła.
-Miło poznać dziewczynę Niall'a. - Odsłoniła swoje równe, białe zęby. Tym razem to ja lekko się zarumieniłam. Kątem oka dostrzegłam, że Zayn patrzy na mnie gniewnie. Dlaczego? Przecież nie zrobiłam nic złego.
-Jak się czujesz? - Spytał marchewkowy potwór. Westchnęłam.
-Dziś wszyscy się o to pytają.- Skrzywiłam się lekko, poirytowana sytuacją.- A więc... Trochę boli, ale jest w miarę znośnie. Chcę po prostu iść do domu, nienawidzę szpitali.- Zamknęłam oczy, a dłonie zacisnęłam w pięści. Usłyszałam, jak do pomieszczenia ktoś w chodzi, a za chwilę splata swoje palce z moimi. Niall.
-Lekarz mówi, że lepiej by było, gdybyś jeszcze trochę została. Nie powiedział tego wcześniej, ale miałaś krwotok wewnętrzny i tamując go, znaleźli ślady poprzedniego. - Otworzyłam oczy. Wszyscy zgromadzeni patrzyli się na mnie z wyrzutem. Krwotok wewnętrzny... Gdy stałam do mojego ojca tyłem, popchnął mnie całą swoją siłą na blat tak, że uderzyłam w niego brzuchem i zaczęłam pluć krwią, brudząc ściany. Ból wtedy był nie do zniesienia. W moich oczach zebrały się łzy.
-Chce zostać sama.- Powiedziałam, łamiącym się głosem.
-Carol...- Zaczął blondyn, ale przerwałam mu, mówiąc przez zaciśnięte zęby.
-Proszę. - Wszyscy posłusznie wyszli, oprócz Liam'a. Zamknął drzwi tak, żeby nikt nie wszedł. Westchnęłam cicho, a chłopak usiadł na krzesełku, koło mojego łóżka.
-Co się stało?- Spytał z troską w oczach i smutnym wyrazem twarzy. Irytowało mnie to, że został, ale doceniałam jego poświęcenie. Był wspaniałym przyjacielem.
-Niall wie... - Zamknęłam oczy, by nie wydostały się z nich słone łzy.- 2 lata temu gdy on wyjechał, mój ojciec zaczął mnie bić. Raz pchnął mnie na blat tak, że uderzyłam brzuchem i zaczęłam pluć krwią.- Ostatnie słowa wypowiadałam z trudem, ponieważ w moim gardle pojawiła się wielka gula. Liam mnie przytulił, bardzo delikatnie, by nic mi się nie stało. Czułam ulgę. Choć było dziwnie, powiedzieć to komuś, kogo prawie nie znam. Mimo tego, czułam, że mogę mu zaufać. Był przyjacielem Niall'a, więc także i moim.
-Dziękuję.- Szepnęłam, ocierając łzy.
-Dlatego nienawidzisz szpitali, co? - Spytał i delikatnie się skrzywił.
-Rozgryzłeś mnie. - Uśmiechnęłam się i pociągnęłam nosem.
-Czy oni...- Westchnął. Chyba nie wiedział, jak to ująć.
-Zawołaj ich. - Puściłam mu oczko, na co on się uśmiechnął. Po chwili do sali weszli wszyscy. Panowała tutaj grobowa cisza. Przyjrzałam się każdemu z osobna i wybuchnęłam śmiechem, na co wszyscy patrzyli się na mnie zmieszani.
-Okej?- Spytał Niall, a ja w odpowiedzi szeroko się uśmiechnęłam. Później wszyscy zaczęliśmy rozmawiać i śmiać się. Co chwilę łzawiły mi oczy a brzuch bolał, od nadmiaru śmiechu. W pewnym momencie, głowa zaczęła mnie boleć tak bardzo, że zasnęłam.
Obudziły mnie głośnie krzyki. Byłam w swoim domu, w Polsce. Powoli zwlekłam się na dół. Co dziwne, nic mnie nie bolało. Gdy znalazłam się w salonie, dostrzegłam siedzącego na kanapie, schlanego ojca. W moich oczach na pewno było widać przerażenie. Cofnęłam się o krok, a on wstał. Zmierzył mnie wzrokiem, po czym przepchnął się koło mnie, zmierzając chwiejnym krokiem do kuchni. Woń alkoholu drażniła moje nozdrza. Nie wiedziałam, co mam robić. Skąd ja się tu wzięłam? Chciałam uciec, ale nie miałam dokąd. Stałam tak, sparaliżowana strachem, gdy on ponownie się koło mnie przepchnął.
-No i czego tu tak stoisz, głupia suko?- Syknął, a w moich oczach zebrały się łzy. Podszedł do mnie i mocno ścisnął moją szczękę.- Nie rycz.- Uderzył mnie z całej siły w twarz tak, że zatoczyłam się do tyłu. Złapalam się za bolący policzek. Cholernie się bałam. On już zmierzał w moją stronę. Powoli cofałam się do tyłu, gdy wpadłam na ścianę. Uśmiechnął się złowieszczo.
-Czego ty ode mnie chcesz?! - Krzyknęłam, od razu tego żałując. Wkurzył się jeszcze bardziej.
-Nie drzyj tej mordy, szmato.- Powiedział spokojnie, po czym z pięści uderzył mnie w brzuch. Od razu zaczęłam pluć krwią. Podłoga, ręce i ubrania były już całe brudne. Mój ojciec się zaśmiał.
-I na co ci to było? - Syknął. Splunęłam na niego krwią, a on zrobił się cały czerwony ze złości. Zaczął się trząść i już miał mnie uderzyć, gdy ktoś zasłonił mnie swoim ciałem. Jak się okazało, był to Niall. Rzucił się na mojego ojca i zaczął go okładać. Płakałam i błagałam, żeby przestał, a między wierszami wymiotowałam krwią. Chciałam do nich podbiec, lecz ktoś chwycił mnie w pasie. Odwróciłam się w jego stronę. Zayn.
-Puść mnie! - Krzyknęłam, a z mojej buzi wylała się kolejna porcja rdzawego płynu. Chłopak wykonał moje polecenie. Na jego twarzy malowało się przerażenie, ale nie patrzył na mnie. Odwróciłam się i podbiegłam do leżącego w kałuży krwi blondyna. Zaczęłam nim trząść i szlochać, błagać, by nie odchodził. Krzyczałam, żeby coś zrobili, ale oni tylko stali i gapili się, jak idioci.
-Nie zostawiaj mnie.- Przytuliłam się do jego zakrwawionej koszuli. - Potrzebuję cię, jak nikogo innego. Jesteś moim światem. Błagam, Niall, nie umieraj! Walcz! Dla mnie!- Krzyczałam jak opętana. Zayn zaczął odciągać mnie od jego nieruchomego ciała. Wyrywałam się, krzyczałam, szarpałam i kopałam.
-On nie żyje. - Szepnął mi chłopak do ucha.
-Nie! -Krzyknęłam, waląc go pięściami w klatę piersiową.- Nie może mnie zostawić...- Wyszeptałam. Moje serce właśnie pękło, na miliony małych kawałeczków. Niektóre zostały przy bezwładnym ciele blondyna...

2 komentarze:

  1. nie rozumiem zbytnio końcówki ale mam nadzieje ze to tylko jej jakiś sen czy coś bo to troszke dziwne by było że Niall umiera. Nie rób tego bo zniszczysz całą magię w tym opowiadaniu. A i mam nadzieje jeszczę że Caroline nadal z nim będzie a Zayn wróci do swojej byłej lub poszuka jakąś inną :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jasne, że Caroline będzie z Niall'em. Tylko do czasu, ponieważ ogólnie zamierzam ją uśmiercić... To znaczy, zależy od tego, ile będę mieć czytających xD

    OdpowiedzUsuń