środa, 19 grudnia 2012

Caroline Rose - Rozdział 6


Obudziłam się o 11, wtulona w Niall'a. Po cichu wstałam i poszłam do łazienki. Tam umyłam się, zrobiłam delikatny makijaż, wysuszyłam i uczesałam włosy. Wróciłam do pokoju. Wybrałam krótkie, jeansowe spodenki, szarą bokserkę, a do tego fioletowe converse. Wróciłam do łazienki, a tam ubrałam naszykowane ubrania. Wróciłam do pokoju i usiadłam na łóżku, obok blondyna. Na podłodze leżały jego rzeczy. Westchnęłam i pozbierałam je, a następnie położyłam na krześle przy biurku. Horan leżał na plecach. Oparłam się na rękach nad nim. Musnęłam jego wargi, a on przez sen się uśmiechnął. Ponownie go pocałowałam. Tym razem się obudził. Poruszył się, przez co wylądowałam na nim. Uśmiechnął się szeroko.
-Możesz mnie tak budzić zawsze.- Szepnął. Jego ciepły oddech omiótł moje policzki i szyję. Przygryzłam dolną wargę, patrząc mu w oczy. Chciałam, by tak było zawsze. Chciałam zasypiać i budzić się przy nim. Być szczęśliwą dzięki niemu. Podniosłam się, a on zaraz po mnie.
- To ja... No wiesz. Pójdę się odświeżyć i ubrać.- Zarumienił się delikatnie, po czym wyszedł z mojego pokoju. Spojrzałam na telefon. Sms od Jenny: "Chciałabym się z Tobą spotkać i osobiście Ci pogratulować, ale nie mam czasu. Tak bardzo mi przykro :( Może niedługo Ty będziesz gratulować mi :) A więc... Gratuluję, pani Caroline Horan!". Zaśmiałam się do ekranu. Caroline Horan... Fajnie brzmi, prawda? Zeszłam na dół i wpadłam na Zayn'a.
-Hej.- Szepnęłam. Chłopak delikatnie mnie trzymał, jakby bał się, że mu ucieknę. Nie patrzył na mnie. Nikogo, oprócz nas, tutaj nie było. Przejechałam delikatnie palcami po jego policzku, a on się wzdrygnął, jakby mój dotyk parzył. Nadal mnie trzymał.
-Przepraszam.- Powiedziałam w miarę głośno, a mój głos był zachrypnięty.
-Dlaczego?- Szepnął i tym razem na mnie spojrzał. W jego czekoladowych oczach widziałam żal. Położyłam mu dłoń na policzku.
-Czekałam na niego całe 2 lata.- Wyszeptałam. Oderwał moją dłoń od swojego policzka.
-Nieświadomie mnie ranisz, zostawiając niewidoczne blizny na mojej psychice.- Odparł również szeptem, po czym mnie puścił. Odetchnęłam głęboko. Stałam tak przez chwilę, lekko zszokowana. Czyżby przez ten krótki czas on naprawdę coś do mnie poczuł? Weszłam na górę i zapukałam w drzwi pokoju Malika. Może źle robię, może zranię go jeszcze bardziej. Nie chcę, by wiedział, że mnie także to boli. Usłyszałam ciche " prosze" i weszłam. Siedział na łóżku, tyłem do mnie. Zamknęłam drzwi i przekręciłam kluczyk w zamku. Usiadłam obok niego i wtuliłam się w jego bok. On bez wachania objął mnie ramieniem.
-Ja... Naprawdę przepraszam. Jest mi cholernie przykro. Nie powinnam...- Zaczęłam cicho, lecz Zayn mi przerwał.
-To moja wina. Pośpieszyłem się. Nie dałem ci czasu, po prostu myślałem... Że do siebie pasujemy. Choć może chciałem... Potrzebowałem kogoś, by zapomnieć o Perrie. - Szepnął, całując mnie w czubek głowy.
-Wiesz... Mimo wszystko, zawsze możesz na mnie liczyć. Może nie jestem chłopakiem, ale postaram się zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby ci pomóc.- Powiedziałam, a w moich oczach zebrały się łzy. Nie chciałam, żeby tak wyszło. A może było inaczej? Ja także potrzebowałam kogoś bliskiego, w chwilach słabości, a nikogo tu nie znałam. Oboje się zagalopowaliśmy. Nie chciałam go zranić, zależało mi na nim. Mimo tego, co czułam do blondyna, czułam także lekki pociąg do Malika. Wiem, jestem niezdecydowaną kretynką! Nie cierpię, gdy ktoś jest przeze mnie choćby smutny. Wiem jak czuje się ktoś, kogo serce cierpi. Cofnęła bym czas, zrobiłabym wszystko, by do tego nie doszło. By on nie poczuł choćby najmniejszej iskry do mnie. A może nie poczuł? Dlaczego niektórych błędów nie da się naprawić? Nigdy nie zbuduję z nim cudownej relacji, z której oboje będziemy zadowoleni. Jego czekoladowe oczy dawały spokój. Ale czy powinny dawać go mi? Nie zasługuję na kogoś tak wspaniałego jak on, czy nawet Niall. Nie powinni mnie poznać. Dlaczego los sprawił innaczej? Nienawidzę pytań, na które nie ma odpowiedzi. Przypominają mi się czasy, gdy blodyn wyjechał, a całe moje życie zaczęło się walić. Ojciec pił i mnie bił, straciłam przyjaciół, straciłam miłość... Moje serce każdego dnia krwawiło. Nie chciałam mówić tego Horan'owi. Miał dość swoich problemów, nie mogłam go obarczać moimi. On do tej pory nie wie, nie widział blizn. Zwichnięta kostka, jeszcze 2 tygodnie temu. Uciekałam, przed tyranem, który sprawił, że moje życie stało się koszmarem. Zanim Niall wyjechał... Bawiłam się ze znajomymi, niczym nie przejmowałam, przecholowywałam z alkohalem, robiłam różne, karalne rzeczy, a teraz... Staram się naprawić krzywdy całego świata. Ale co ja mogę zdziałać sama?  Mogę postarać się nie robić błędów, a inne naprawiać. To wszystko. Wstałam i skierowałam się do drzwi.
-Caroline...- Powiedział Zayn, gdy trzymałam rękę na klamce. Odwróciłam się w jego stronę, a on stał kilka centymetrów ode mnie.- Trzymam kciuki za Niaroline . - Uśmiechnął się słodko i musną mój policzek, po czym delikatnie przytulił.
-Dziękuję. - Odwróciłam się i wyszłam. Zeszłam na dół i rzuciłam się na kanapę, obok Liam'a.
-Heeej. - Powiedziałam głośno, ponieważ nawet mnie nie zauważył, zbyt zaabsorbowany telefonem. Zabrałam mu elektroniczną zabawkę, a on spojrzał na mnie gniewnie. Uśmiechnęłam się do niego słodko.
-Hej. Możesz mi oddać telefon, z łaski swojej?- Powiedział głośno. Ton jego głosu nie był złowrogi.
-Poczekaj...- Szepnęłam, czytając wiadomości. Dużo sms-ów od Jenny, typu: kiedy się spotkamy? Co dziś robisz? Jak ci minął dzień?. Zachichotałam cicho, a brunet wyrwał mi telefon.
-Ładna byłaby z was para, panie Payne. - Powiedziałam.
- A z was już jest, pani Horan. - Uśmiechnął się chytro. Pokazałam mu język, a on rzucił we mnie poduszką.
-Nie przeszkadzam? - Nasze głowy skierowały się w stronę schodów, gdzie stał Niall. Miał na sobie białą koszulę z długim rękawem, czarne rurki i czarne converse, a na lewej ręce wisiała szara bluza.
-Gdzie idziesz?- Spytałam, lekko unosząc brwi. Chłopak uśmiechnął się do mnie słodko.
-Na kolację. Z tobą! - Wskazał na mnie palcem i zabawnie poruszył brwiami. Spojrzałam na niego z przerażeniem, a moje źrenice na pewno się powiększyły. Kolacja, ja i Niall? RANDKA?!
-Pół godziny. - Rzuciłam, przebiegając koło niego. Wpadłam do swojego pokoju jak huragan. Naszykowałam ubrania, a następnie pobiegłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, po czym wysuszyłam włosy, a następnie stanęłam przed lustrem. Moje włosy, jak zwykle, były lekko zakręcone. Zrobiłam delikatny makijaż, ponieważ taki lubiłam najbardziej. Wróciłam do pokoju i ubrałam się w czarną sukienkę do kolan, z dekoltem w kształcie serca i rękawami 3/4, a do tego czarne balerinki i małą, czarna torebka. Spryskałam się ulubionymi, słodkimi perfumami, a następnie spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy do torby. Zeszłam na dół, już w pełni gotowa. Niall gwizdną pod nosem, a następnie spletł swoje palce z moimi. Wyszliśmy z apartamentu, śmiejąc się i nie myśląc o tym, co było, ale o tym, co właśnie ma się wydarzyć. Czy tylko ja czułam, że to będzie ważne?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz