niedziela, 9 grudnia 2012
Caroline Rose - 5
Obudziłam się o 5 rano. Byłam wyspana. Wzięłam długą kąpiel z bąbelkami, a następnie długo się malowałam. To był delikatny makijaż, po prostu się nie śpieszyłam. Wysuszyłam włosy i uczesałam w wysokiego kuca. Uśmiechnęłam się do siebie w lustrze.
-Będzie dobrze.- Szepnęłam, patrząc w swoje niebieskie oczy. Wróciłam do pokoju i z walizki wyjęłam jasne, poprzecierane rurki, czarny T-shirt, błękitne converse i błękitny sweter. Zerknęłam na biurko. Leżał tam srebrny naszyjnik z różą z czerwonego kamienia. Był prześliczny i zapewne od Niall'a. Założyłam go i uśmiechnęłam się szeroko. Nie wiem czemu, miałam dobry humor. Była 7. Zeszłam po cichu na dół i wzięłam się za robienie naleśników. Naszykowałam talerz dla każdego z chłopaków. Po przygotowaniu masy, pobiegłam na górę po telefon i słuchawki. Puściłam muzykę i zaczęłam smażyć, śpiewając. Cały czas się uśmiechałam. Wyszło chyba z 35 naleśników. Matko. Postawiłam wszystko na stole, dodatkowo zrobiłam kakao. Spojrzałam na godzinę. 9 . Boże jedyny 2 godziny robienia naleśników ! Zaśmiałam się i śpiewałam dalej. Po chwili do kuchni weszli chłopcy, a ja ucichłam. Śmiali się i bawili. Nawet blondyn. Zjedli posiłek i mi podziękowali, a ja nadal słuchałam muzyki. Ktoś mnie szturchnął, ktoś coś powiedział, a ja tylko szczerzyłam się jak głupi do sera. Po kilkunastu minutach wróciłam do pokoju. Weszłam na Twittera. Mnóstwo osób pisało o tej imprezie i o chłopakach. Między innymi były też podziękowania od Jenny. Jeden Twitt był od wyjątkowej osoby: " Przepraszam. Nie chcę stracić Ciebie i tej przyjaźni! Wybacz, proszę!" - Pisał Niall. Pod spodem fanki już spamowały. Inne pisały o tym, co się stało na imprezie. Nikt nie rozumiał mojej reakcji. Zayn też napisał, ale on coś innego : " Dziękuję, Caroline. Jesteś wspaniała!" . I znów hejty. " Flirtujesz z zajętym facetem?!" i tego typu. Nikt przecież nie wiedział, że Zayn nie jest z Perrie. Westchnęłam. Powoli i starannie napisałam " Ja także dziękuję. Nie schlebiaj mi, ponieważ Ty też jesteś niesamowity!". Teraz byłam pewna, że fanki mnie rozszarpią przy pierwszej okazji na ulicy. Następny twitt, tym razem do Jenny : " Dzięki. Że jesteś. Moja przyjaciółko!". Westchnęłam i zamknęłam laptopa. Zaśmiałam się pod nosem. Zbiegłam na dół i od razu wyszłam z domu. Skierowałam się w stronę parku, z słuchawkami na uszach. Ludzie przechodzący obok dziwnie się na mnie patrzyli, a ja tylko się uśmiechałam. Usiadłam na ławce i wdychałam świeże powietrze. Dziś było w miarę ciepło. Podziwiałam przyrodę, gdy ktoś koło mnie usiadł. Była to dziewczyna, o czarnych oczach, krótkich, brązowych włosach i małym nosie. Uśmiechała się szeroko. Miała około 17 lat.
-Hej, jestem Emilly. A ty to Caroline Rose, prawda? - Spytała dziewczyna z typowo brytyjskim akcentem.
-Tak. Dlaczego pytasz?
-Bo... Ty się przyjaźnisz z chłopakami z One Direction, i chciałam zapytać... Czy ciebie i któregoś z nich coś łączy?- Widać było, że się denerwuje. Uśmiechnęłam się do niej szeroko.
-Na razie nic, ale kto wie. Może kiedyś się to zmieni. Jak na razie jestem pokłócona chyba z każdym.- Zaśmiałam się. Miałam ochotę powiedzieć tej dziewczynie wszystko, obarczyć ją swoimi problemami, ale nie mogłam. Musiałam sobie poradzić sama.
-Aha... A dasz mi swój autograf?- To pytanie mnie zdziwiło. Dziewczyna podała mi notatnik i długopis, a ja starannie napisałam " Caroline Rose. Bo przyjaźń jest najważniejsza". Uśmiechnęłam się do dziewczyny i odeszłam. Dlaczego chciała mój autograf? Gdy weszłam do domu zauważyłam blondyna.Chyba na mnie czekał. Od razu poszłam do swojego pokoju, a on za mną. Gdy wszedł, przekręciłam klucz w zamku. Spojrzałam na niego zmęczonym wzrokiem.
-Słucham.- Powiedziałam cicho. Bałam się tego, co zaraz powie.
-Wczoraj... Ja tego nie chciałem, przysięgam. Ona po prostu... Podeszła znienacka i jak gdyby nigdy nic mnie pocałowała. I wiem. Nie powinienem się tak na ciebie złościć. Myślałaś, że zapomniałem o urodzinach i byłaś zła. W pełni to rozumiem.- Stanął na przeciw mnie i spojrzał mi głęboko w oczy. Dostrzegłam w nich ten sam smutek i ból, co wczoraj.
-Niall...- Zaczęłam szeptem, ale on mi przerwał.
-Chcę, by było tak, jak kiedyś. Nie zrezygnuję z ciebie, zrozum. - Powiedział błagalnie. Ujął moją twarz w dłonie i przeciągle mnie pocałował. Brakowało mi tego. Westchnęłam, rozkoszując się smakiem jego ust. Oderwał się ode mnie, wziął laptopa i usiadł na łóżku. Patrzyłam na niego zdezorientowana, po czym do niego dołączyłam. Właśnie pisał Twitta : "Kocham Cię. Nigdy z Ciebie nie zrezygnuję, Caroline!". Spojrzałam na niego z przerażeniem. Wystarczyło tylko wcisnąć Enter, a cały świat będzie wiedział.
-Jesteś tego pewien?- Spytałam, przytulając się do jego boku.
-Tak samo pewien, jak tego, że cię kocham.- Szepnął i pocałował mnie w głowę. Zrobił to. Opublikował. Już po kilku sekundach było mnóstwo komentarzy. Bałam się, jak jasna cholera. Głównie były to gratulacje. Blondyn wszedł na mojego twittera. Tu nie było gratulacji, tylko same hejty. Zamknęłam laptopa ze łzami w oczach i wtuliłam się w mojego chłopaka. Nie myślałam, że to będzie takie trudne. Zeszliśmy razem na dół, gdzie czekali trzej chłopcy. Harry, Louis i Liam. Uśmiechnęli się do nas i obrzucili nas kolorowymi papierkami.
-Gratulujemy nowej parze! - Krzyknął Liam.
-Kiedy ślub? - Spytał Lou.
-A seks? - Harry szeroko się uśmiechnął. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Boże, chociaż z tej strony jest wsparcie. Przytuliłam każdego z osobna, dziękując.
-To co ? Gorzko, gorzko ! - Zaczął się drzeć Tomlinson, a Styles i Payne mu zawtórowali. Westchnęłam i pocałowałam blondyna. Dziwnie się czułam, nie musząc się ukrywać. Po długiej chwili, gdy się od siebie oderwaliśmy, usłyszałam brawa i krzyki. Spłonęłam rumieńcem i schowałam się za Irlandczykiem. Poszliśmy na kanapę. Wtulona w Niall'a oglądałam film.
-Wiesz co ? -Powiedziałam nagle. - Dziś dziewczyna w parku poprosiła mnie o autograf. Byłam tak zdziwiona... Przecież nie jestem nikim sławnym.-Westchnęłam.
-Jesteś. Moją dziewczyną. - Zaśmiał się i przytulił mocniej.
-Wtedy nie byłam.- Powiedziałam cicho, bo tak naprawdę byłam cały czas.
-To pewnie dlatego, że jesteś piękna i pięknie śpiewasz. - Powiedział dość głośno.
-Zaśpiewaj nam coś! - Krzyknął Louis.
-Zrobiłeś to specjalnie.-Powiedziałam z wyrzutem do blondyna. On tylko się uśmiechnął. Zaśpiewałam piosenkę Bruno Mars'a " Talking to the moon", a wszyscy się zachwycali. Czułam się dość dziwnie. Nigdy nie lubiłam śpiewać przed kimś. Strasznie się bałam, mimo tego, że ładnie śpiewałam. Ponownie wtuliłam się w blondyna. Chłopcy rozmawiali i za każdym razem, gdy Niall się śmiał, moja głowa lekko podskakiwała na jego ciele. Nie słuchałam tego, co mówią. Wsłuchałam się w miarowe bicie serca mojej miłości. Był moim życiem, moim tlenem, moim sercem. Całe moje szczęście kumulowało się w tej jednej osobie. Czy zdawał sobie z tego sprawę? Z tego, że bez niego każda sekunda mojego życia traci sens. Ponoć każdy na swojej drodze spotyka miłość. Tylko dlaczego jest ona wystawiana na próbę? A co, jeśli jej nie przetrwa, jeśli serce pęknie? To będzie znaczyć, że tak naprawdę nigdy się nie kochało? Miłość boli. Sama nie wiem, czy większy ból sprawia miłość, czy jak ktoś cię uderzy. Moja miłość dawała szczęście, choć także bolała. Nie tylko mnie, ale i jego. Dlaczego tak jest? Filozofie mówili, że wszystko na świecie ma sens, ale to nie prawda. Miłość daje sens życia, ale brak tej miłości, powoduje śmierć. To tak, jakby ktoś zabił cię siłą woli, nieświadomie. Rozejrzałam się po pomieszczeniu.Tymczasowym domu. A co, gdy skończą się wakacje? Co wtedy, gdy będziemy musieli się rozstać, na niewiadomą ilość czasu? Ból. Już teraz mnie bolało, na samą myśl o rozstaniu. Oczy zaczęły mnie piec. Wstałam i patrzyłam na chłopaków. Czekali, aż coś powiem.
-Przepraszam was. Za wszystko. Jestem do dupy...- Ostatnie zdanie wypowiedziałam po polsku, by nie zrozumieli.- I dziękuję, że jesteście.- Wszyscy wstali i mnie przytulili. Po kilku minutach poszłam do swojego pokoju. Założyłam ciepłą bluzę i zeszłam na dół.
-Gdzie idziesz?- Spytał zatroskany Niall. Uśmiechnęłam się do niego szeroko.
-Na spacer. Sama.- Powiedziałam, dokładnie akcentując ostatnie słowo.
-Jesteś pewna?- Spojrzał na mnie łagodnie. Musnęłam jego wargi, po czym wyszłam z budynku. Szłam powoli, patrząc na każdy ruch stóp. Przeszły koło mnie jakieś dziewczyny i coś szeptały. Westchnęłam. Było oczywistym, że tak będzie. Poszłam do tej kawiarni, w której byłam wczoraj z Matt'em. Usiadłam i zamówiłam cappuccino. Dosiadła się do mnie wysoka brunetka. Nawet 5 minut spokoju ?!
-Słucham. - Powiedziałam, kładąc ręce na stoliku. Dziewczyna wbiła we mnie spojrzenie, swoich piwnych oczu.
-Ty jesteś Caroline Rose, nowa dziewczyna Niall'a?- Spytała z lekką irytacją w głosie.
-Tak. Coś do tego masz ? - Kelner podał mi ciepłą ciecz, a ja szybko upiłam spory łyk.
-Nie, skądże! Życzę wam szczęścia. Ponoć przyjaźnicie się już od ponad 10 lat.-Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko, pierwszy raz, odkąd tu usiadła.-Wiesz... Dużo wyciekło o was informacji. Chyba ktoś nieźle na tym zarobił. Ponoć ładnie śpiewasz.- Przekrzywiła lekko głowę. Jezu! Kto mógł sprzedawać informacje o mnie ? Chyba każdy, kto mnie nie lubi. Nie wiedziałam, że mam aż tylu wrogów wśród przyjaciół.
-Ponoć tak. Wiesz, nie lubię się sama oceniać.- Orzekłam, upijając kolejny łyk.
-Zaśpiewasz mi coś? - Spytała z mieszaną nadzieją. Pokiwałam głową i cicho zaśpiewałam refren piosenki Just The Way You Are. Dziewczyna klasnęła.
-Czyli naprawdę ładnie śpiewasz. Dostanę autograf?-Podała mi zeszyt i długopis. Napisałam na kartce " Caroline Rose. Miłość nadaje sens życiu". Uśmiechnęłam się i oddałam przedmiot dziewczynie. Ta podziękowała i odeszła. Szybko wypiłam resztę napoju, bojąc się, że znów ktoś mnie zaczepi. Wróciłam pośpiesznie do domu. Byłam pewna, że będąc w kawiarni, ktoś zrobił mi zdjęcie. Gdy byłam już w środku, opadłam na kanapę obok Louis'a.
-Widzę, że byłaś w kawiarni. Kim była ta dziewczyna, z którą rozmawiałaś? - Powiedział, zamykając laptopa. Spiorunowałam go wzrokiem, a on się zaśmiał.
-Chyba moją fanką.- Skrzywiłam się na wypowiedziane, ostatnie słowo.
-Brawo! - Krzyknął Lou i zaczął klaskać. Rozczochrałam mu włosy, na co on zrobił głośne "Ejjj" i uciekłam do swojego pokoju. Na łóżku leżał Niall. Gdy zamknęłam drzwi, on usiadł. Uśmiechnęłam się do niego promiennie, na co on odpowiedział tym samym. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic(dla oszczędności czasu) i wróciłam do niego, przebrana w piżamę. Wsunęłam się pod kołdrę i spojrzałam na niego. Jego wzrok był pytający.
-Rozbieraj się i wskakuj. - Powiedziałam, lekko rozbawiona. Chłopak wykonał moje polecenie i , w samych bokserkach, położył się koło mnie. Przytulił mnie do siebie, a ja napawając się jego zapachem, zasnęłam dość szybko.
+Hłe, hłe hłe. Sieczka. Znowu... Jutro dodam kolejny, słodki i zakochany rozdział. Oh, Ah, nażarłam się czekolady i rzygam tęczą .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz