poniedziałek, 3 grudnia 2012
Caroline Rose- Rozdział 4
Limuzyna się zatrzymała. Wysiadłam z samochodu zaraz za Zayn'em. Byliśmy przed klubem. Weszłam do środka, za chłopakami. Wewnątrz było ciemno i cicho.
-Czekaj, zapalę światło ! - Krzyknął Zayn i mnie puścił. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że trzymam go za rękę. Zaczerwieniłam się, ale na szczęście nic nie było widać. W pomieszczeniu rozbłysły światła.
-Niespodzianka ! - Wydarła się wielka gromada ludzi. Jak, skąd...? Cholera ! Ja myślałam, że oni zapomnieli, a ... Totalna kretynka. Osoby, których nie znałam, podchodziły do mnie i składały mi życzenia. Niedaleko stał stół, pełen prezentów. Nic z tego nie rozumiałam. Dziękowałam wszystkim po kolei, nadal oszołomiona. Zaczęli do mnie podchodzić czterej chłopcy z zespołu. Brakowało Niall'a. Każdy składał życzenia, ucałowywał, przytulał. Dziwnie się czułam. Gdy w końcu na chwilę zostałam sama, zaczęłam się przedzierać przez tłum. Dotarłam do baru z alkoholem, a przy nim spostrzegłam Horana. Pił jakiegoś drinka. Usiadłam obok niego. Tym razem raczył na mnie spojrzeć.
-Niall, ja... - Powiedziałam dosyć głośno, ponieważ grała muzyka. Blondyn mi przerwał.
-Jest okej. Rozumiem.- Powiedział, upijając łyk trunku. Wstałam.
-Wcale nie jest okej. Nie chcesz nawet na mnie spojrzeć ! - Wydarłam się, a łzy spłynęły po moich policzkach.- Wiem, moja wina, ale moglibyśmy chociaż porozmawiać.- Odwróciłam się i odeszłam. To było dla mnie ciężkie, ale co poradzić. Sama jestem sobie winna. Przedzierałam się przez tłum tańczących ludzi, właściwie nie znając celu. Dotarłam do toalety, a tam było kilka dziewczyn. Rozpuściłam włosy i spojrzałam na siebie w lustrze. To nie było to samo, co wcześniej. Już nie byłam tak szczęśliwa.
-Ty jesteś Caroline? Świetna impreza! Zazdroszczę ci, że przyjaźnisz się z chłopakami z One Direction.- Powiedziała brunetka. Miała szare oczy, a włosy opadały jej na ramiona. Ubrana była w świecącą, błękitną sukienkę i tego samego koloru szpilki. Uśmiechnęłam się do niej szeroko.
-Tsa. Jestem Caroline. I... Dzięki. Właściwie oprócz nich, nikogo tu nie znam.- Powiedziałam. Na szczęście nie musiałam krzyczeć. Brunetka uśmiechnęła się do mnie zadziornie.
-Zaraz możemy to zmienić. Jestem Jenna.- Podała mi rękę, a ja zdecydowanie ją uścisnęłam.
-To może pójdziemy zatańczyć? - Zaśmiałam się. Tancerka za dobra ze mnie nie była. Jenna chwyciła mnie za rękę i zaprowadziła na parkiet. Wywijałyśmy, śmiejąc się i rozmawiając. Była naprawdę świetna. Brakowało mi moich przyjaciół z Polski, a teraz tu, znalazłam kogoś, z kim się dogaduję. Dowiedziałam się, że podoba się jej Liam. Mimo tego, że miała raczej odważny styl i była ... No cóż, nie aż tak delikatna, oszalała na jego punkcie. Po dłuższym czasie, zmęczone, dostałyśmy się do baru. Tam Jenna zamówiła nam po szklaneczce Whisky. Przyznam szczerze, że nigdy tego nie piłam, ale smakowało mi. Gadałyśmy dalej, gdy ktoś mnie zaczepił.
-Zatańczymy ?- Spytał Zayn. Akurat leciała wolna piosenka. Brunetka mrugnęła do mnie.
-Minuta ! - Krzyknęłam i pobiegłam w stronę Liam'a.- Spełnisz życzenie jubilatki?- Spytałam lekko zdyszana. Chłopak uśmiechnął się i pokiwał głową, w potakującym geście.
-Tam przy barze, siedzi brunetka. Jenna. Zatańczysz z nią? Proooszę.- Piszczałam.
-Jasne- Zaśmiał się i ruszył w stronę baru. Wróciłam do Zayn'a, a z znim poszłam na parkiet. Przytuliłam się do niego, opierając mu głowę na ramieniu. Kołysaliśmy się delikatnie w rytm muzyki. Było mi dobrze. 1 raz w dzisiejszym dniu, czułam, że wszystko jest okej. No, może z jednym wyjątkiem. Przytulałam Malika, a nie Horana. Rozejrzałam się dookoła. Liam tańczył z Jenną i rozmawiali. Wyglądali razem naprawdę uroczo. Gdzieś w oddali Louis tańczył z Eleanor, a Harry z jakąś blondynką. Uśmiechnęłam się delikatnie. Teraz wiem, że oni są moimi przyjaciółmi i nie mogę tak postępować. Impulsywność. Muszę nauczyć się nad tym panować. Dostrzegłam Niall'a. Stał oparty o ścianę, z rękoma założonymi na piersi. W jego oczach widziałam smutek i złość. Na mnie, czy na siebie? Miałam ochotę oderwać się od mojego partnera i pobiec do blondyna, ale się powstrzymałam. Zamknęłam oczy, by nie musieć patrzeć na ból, malujący się na jego twarzy.Wtuliłam się bardziej w Zayn'a, jakby bojąc się, że mnie zostawi. Naprawdę ładnie pachniał.
-Caroline! Musimy pogadać! -Usłyszałam głos Jenny. Odsunęłam się od Malik'a i delikatnie uśmiechnęłam. Brunetka złapała mnie za rękę i zaprowadziła do baru. Usiadłyśmy, a ona rozejrzała się nerwowo, po czym zaczęła piszczeć.
-Dziękuję.- Rzuciła mi się na szyję i omal nie zgniotła. Po chwili się uspokoiła i spojrzała na mnie unosząc brew.- Czy ty i Zayn...- Nie skończyła, ponieważ jej przerwałam.
-Nic nie ma. Jesteśmy tylko i wyłącznie przyjaciółmi.- Westchnęłam. Może i mi się lekko podobał, ale to ze względu na styl. Tak naprawdę czułam coś tylko do Niall'a. Brakowało mi jego bliskości, dotyku warg na moich, ramion, ciepła, spojrzenia i uśmiechu.
-Może z twojej perspektywy, ale z jego widoczne jest co innego.- Z zamyślenia wyrwał mnie głos Jenny. A co, jeśli miała rację? To chyba znaczy, że jestem w czarnej dupie. Postawiła przede mną drinka.- Ja idę. Liam wzywa.
-Bawcie się dobrze.- Puściłam jej oczko, a ona się zarumieniła i odeszła. Zaczęłam pić. Nawet nie zauważyłam, gdy ktoś koło mnie usiadł.
-Jak się bawisz?- Spytał Harry. Uśmiechnęłam się sztucznie.
-Jest świetnie, dzięki.- Ponownie spojrzałam na drinka i się napiłam. Nie było świetnie, z chwili na chwilę było co raz gorzej. Potrzebowałam go.
-Caroline... Pogadaj z nim. - Uśmiechnął się lekko, choć bardziej wyglądało to jak skrzywienie. Pokiwałam głową, a on musnął mój policzek i odszedł. Wypiłam trunek do końca i ruszyłam przed siebie, w poszykiwaniu blondyna. Gadał z jakąś dziewczyną, ale gdy mnie zobaczył, przeprosił ją i ruszył w moją stronę. W oczach miałam łzy. Stałam tak patrząc, jak idzie w moją stronę, gdy jakaś dziewczyna stanęła przed nim i go pocałowała.
-Kurwa jego mać! - Wydarłam się, a muzyka ucichła. Wszystkie spojrzenia skierowały się w moją stronę. Podeszłam do dziewczyny i z całej siły ją popchnęłam.- Wypierdalaj mi stąd!
Wskazałam na drzwi. Dziewczyna posłusznie wykonała polecenie, z przerażeniem w oczach. Miałam ochotę na miejscu ją rozszarpać. Cholera, a miałam nie być impulsywna. Panój nad sobą, Caroline!
-Caroline, to nie tak... - Zaczął cicho Niall. Nie rozumiałam samej siebie. Chciałam mu wybaczyć, ale nie mogłam.
-Ciesz się, że jest tu mnóstwo ludzi, bo dostałbyś w mordę.- Warknęłam i się odwróciłam. Podeszłam do Malika.
-Odwieziesz mnie do domu? - Blado się uśmiechnęłam. Chłopak zmierzył mnie wzrokiem i delikatnie się uśmiechnął. Chwyciłam jego dłoń i wyszłam z budynku. O dziwo, nie płakałam. Byłam bardziej wściekła na siebie. Gdy dojechaliśmy do budynku, nie czekając na Malika, wbiegłam do swojego pokoju i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Kretynka! Co ja do cholery wyprawiam?! Znów uciekam przed problemami. Głupia naiwność. Wierzyłam, że jak tu przyjadę, wszystko będzie jak w bajce. W drzwiach stanął Zayn z założonymi na piersi rękoma.
-Co ty wyprawiasz?- Spytał podnosząc brwi.
-Wyjeżdżam.- Warknęłam, patrząc na niego gniewnie.
-Caroline...- Podszedł do mnie i podniósł mnie z ziemi. Chwycił mnie za obie dłonie.-Nie wyjeżdżaj. Zostań, dla mnie. Proszę.- Szepnął, głęboko spoglądając mi w oczy. Co jak co, ale oczy miał boskie. Zbliżył swoją twarz do mojej i złączył nasze usta w cudownym pocałunku. Nie ukrywam, było mi dobrze. Czułam, że ktoś mnie naprawdę potrzebuje. Odsunęłam się od chłopaka, delikatnie uśmiechając i przygryzając dolną wargę. Wiem, źle robię. Jest tylko pocieszeniem, daję mu błędną nadzieję, ale... Nic na to nie poradzę, tak wyszło. Wypchnęłam go delikatnie za drzwi, a on spojrzał na mnie pytająco.
-Dobranoc, Zayn.- I zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem. Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać. Zapowiadała się kolejna, nieprzespana noc.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz