niedziela, 18 listopada 2012
Caroline Rose - Rozdział 1
Oczami Caroline :
Wsiadłam do samolotu. Podekscytowania nie dało się ukryć, cały czas się uśmiechałam. Pomyśleć, że już tylko kilka godzin lotu i go zobaczę. 2 lata to szmat czasu. Tak bardzo za nim tęskniłam. Za jego oczami w odcieniu oceanu i farbowanymi, blond włosami, za pięknym uśmiechem, wzrokiem pełnym radości, zapachem i ... I bliskością. Od 2 lat nie mogłam go dotknąć, jedynie oglądać zdjęcia w internecie. Pisaliśmy do siebie, gdyż rozmowy między-krajowe są bez sensu. Jutro kończę 18 lat i jest to pierwszy dzień wakacji. Będę u niego mieszkać przez cały ten okres, a może i dłużej ? Myśl o tym , że będę go widywała codziennie, a co lepsze, mogła go przytulać i całować, przyprawiała o przyjemne dreszcze. Samolot ruszył. Czułam się , jak w transie. Zamknęłam oczy i spróbowałam zasnąć, wyobrażając sobie, że jestem już przy nim.
Oczami Niall'a :
Byliśmy już na lotnisku i czekaliśmy na Nią. Po chwili krępującej ciszy odezwałem się do moich towarzyszy, a mianowicie Louis'a i Liam'a.
-Caroline...Albo inaczej. Pamiętacie, jak Harry gdzieś powiedział, że moja dziewczyna musi być wyjątkowa, ponieważ tak długo na nią czekam ? - Spytałem z lekkim poirytowaniem w głosie. Chłopcy zgodnie pokiwali głowami. Westchnąłem i kontynuowałem. : Więc... Ja już mam dziewczynę. Od dwóch lat. - Liam i Louis wytrzeszczyli na mnie oczy . Byliśmy przyjaciółmi, a ja im tego nie powiedziałem. Skrzywiłem lekko usta, bo na nic innego nie było mnie stać . Tęskniłem za nią . Za jej długimi, kręconymi , blond włosami , prostymi, perłowymi zębami, anielskim uśmiechem, idealną talią ... Za jej stylem bycia, poczuciem humoru, gracją ruchu . To wszystko sprawiało, że była moim ideałem , z którego nigdy nie zrezygnuję. Mimo 2 lat , przez które się nie widzieliśmy, moje uczucie nie wygasło tylko ... Jeszcze bardziej wzrosło . Tęsknota każdego dnia dawała mi się we znaki. Obudziłem się z tego transu . Liam i Louis zaciekle o czymś dyskutowali.
-Nie mówcie na razie Zayn'owi i Harry'emu , okej ? - Spytałem cicho.
-Jasne.- Odparł Liam, lekko klepiąc mnie po ramieniu. Wstrzymałem oddech . W tłumie dostrzegłem ją, Caroline .
Oczami Caroline :
Wysiadłam z samolotu i razem z moją walizką zaczęłam go szukać. Szłam powoli, lecz gdy nagle go dostrzegłam zostawiłam ciężki bagaż i rzuciłam się chłopakowi na szyję. Ryczałam , jak małe dziecko! Tuliłam go do siebie tak mocno, że napewno z trudem oddychał, ale mimo to nic nie mówił. Chciałam krzyczeć, że go kocham , ale byłam w miejscu publicznym . Szlochałam ze szczęścia, a on próbował mnie uspokoić , mimo tego, że sam też płakał. Wiedziałam, że nie mogę go pocałować, ale usta aż mnie piekły, więc delikatnie musnęłam jego policzek, zapewne mocząc go przy tym łzami. Nie mogłam się oderwać, mimo tego, że wiedziałam , że muszę. Po kilkunastu minutach się uspokoiłam i odetchnęłam odsuwając się od niego, na odległość wyciągniętej ręki. Spojrzałam w jego nieziemskie oczy. Miał zaróżowione policzki, po których spływały łzy.
-Niall...- Szepnęłam. Znów miałam ochotę się rozpłakać. Naprawdę tu jest ! Stał przede mną i lekko się uśmiechał, ukazując kawałek aparatu. Zaśmiałam się, delikatnie ściskając jego dłoń. Chciałam mu dać do zrozumienia, jak bardzo brakowało mi go przez cały ten czas. Przez 2 lata mieszkania w Polsce, nie było dnia, abym o nim nie myślała. Był wszędzie, prześladował mnie jego uśmiech. Pamiętam, jak się poznaliśmy . Byłam u dziadków, w Irlandii i na placu zabaw spotkałam chłopca. Najpierw zaczęło się od niewinnej zabawy , ale później poznali się nasi rodzice i z roku na rok byliśmy sobie coraz bliźsi. Razem uczyliśmy się grać na gitarze. Nie lubiłam wyjeżdżać i zawsze tęskniłam za moim najlepszym przyjacielem. W wieku 15 lat uświadomiłam sobie, co do niego czuję, a on powiedział, że czuje to samo. Byliśmy razem szczęśliwi. Niestety, do czasu. Niall poszedł do X-factora i miał coraz mniej czasu, ale mimo to, nadal chciał ze mną być. "Prawdziwa miłość przezwycięży wszystko, Caroline."- Szepnął mi do ucha, gdy ostatni raz go widziałam. Byłam szczęśliwa, że tak mu się powodzi. Gdy pisaliśmy ze sobą, powiedział, że nie chce nas na razie ujawniać. Nie chce, żeby fanki mnie raniły. Był zawsze taki czuły i delikatny względem mnie . Kiedyś powiedział, że będzie mnie chronił z całych sił przed wszystkim, co złe.
- Urosłaś. I ... No cóż. Zawsze byłaś piękna, ale teraz to przesadziłaś. - Zaśmiałam się. Wiedział, jak sprawić, że się czerwienię. Tym razem nie było inaczej. Moje policzki były całe czerwone.- Poznaj. Louis, Caroline, Caroline Louis. Liam...- Blondyn rozejrzał się za przyjacielem. Ktoś puknął mnie z tyłu w ramię.
- Chyba zgubiłaś. - Powiedział brunet, delikatnie się uśmiechając. W dłoni trzymał uchwyt mojej walizki.
-Tak, ja ... Boże, kretynka. - Puknęłam się delikatnie w czoło. Chłopak wyciągnął dłoń.
- Liam Payne, miło mi panią poznać.- Orzekł, po czym teatralnie się skłonił.
-Liam ! - Krzyknął drugi brunet, Louis. - To, że jesteś wolny, nie znaczy, że ta przepiękna dama cię zechce. - Powiedział i puścił mi oczko. Wybuchnęłam śmiechem widząc, jak na twarz brązowookiego wkrada się delikatny rumieniec. Pocałowałam go delikatnie w policzek i chciałam zabrać torbę, ale on zaprotestował i powiedział , że będzie trzymał. Odwróciłam się spowrotem do mojego najlepszego przyjaciela. Stał z lekko przepraszającą miną, ale ja się tylko uśmiechnęłam.
- To co ? Idziemy ? - Wzięłam blondyna za rękę i ruszyliśmy za jego przyjaciółmi.
Weszłam do ich domu i , gdy tylko drzwi się zamknęły, zaczęłam piszczeć. Wszyscy patrzyli się na mnie z przerażeniem w oczach. Ponownie rzuciłam się blondynowi na szyję, dalej krzycząc.
-Ja też się cieszę, ale bez przesady. - Powiedział, gdy się uspokoiłam.
-Jestem kobietą. Wszystko przeżywam 10 razy mocniej.- Szepnęłam. Zawiesiłam mu ręce na szyi. Na szczęście Louis i Liam gdzieś się ulotnili. Spojrzałam mu głęboko w oczy, po czym złączyłam nasze usta w długim, namiętnym i pełnym tęsknoty pocałunku. Już zapomniałam, jak to jest czuć jego wargi na moich. Westchnęłam i odsunęłam się. Przygryzłam delikatnie dolną wargę. Wreszcie czułam się szczęśliwa, niczego mi nie brakowało.
-Uwielbiam, jak to robisz. - Powiedział cicho i się uśmiechnął.Ten uśmiech był zarezerwowany tylko dla mnie.
-Jak CO robię ? - Spytałam, delikatnie unosząc brew. Wiedziałam dokładnie o czym mówi, po prostu... Chciałam to usłyszeć.
-Jak mnie całujesz, jak się uśmiechasz, jak przygryzasz dolną wargę.- Szepnął mi do ucha obejmując mnie w pasie. Moje serce przyśpieszyło swój rytm jeszcze bardziej niż kilka chwil temu. Musnęłam delikatnie i szybko jego wargi.
-Uszczypnij mnie. - Zaśmiałam się, zamykając oczy. Zamiast delikatnego uczucia bólu, poczułam jego wargi ma moich. Uśmiechnęłam się szeroko i spojrzałam na niego.
-Tak też można.- Już chciałam ponownie złączyć nasze usta, gdy do pomieszczenia wszedł Louis z kawałkiem marchewki w buzi. Nie rozumiałam o co chodzi.
-Może głodni ? - Spytał, szeroko się uśmiechając. Niestety los sprawił, że kawałek warzywa wypadł mu z buzi, przez co ja i Niall wybuchnęliśmy donośnym śmiechem. Zgięłam się w pół, a z moich oczu płynęły łzy.
-Bardzo śmieszne. - Odezwał się brunet, zbierając z podłogi resztki marchewki. Widać, że się zaczerwienił. Powoli się uspokoiłam. Horan wziął mnie za rękę i zaprowadził do kuchni. Na stole czekały na nas kanapki. Z szynką, serem, inne z nutellą lub masłem orzechowym. Niall od razu wziął się do jedzenia, a ja tylko się zaśmiałam. Zajęłam miejsce obok niego i wzięłam jedną, z masłem orzechowym. Wyglądał przekomicznie, gdy się tak objadał. Zaczęłam powoli przeżuwać, delektując się każdym kęsem.
- No więc, Caroline... - Odezwał się Liam. Delikatnie się uśmiechał, na co ja odpowiedziałam tym samym.- Skąd jesteś ?
- Hmm... Trudno stwierdzić. Do 5 roku życia mieszkałam w Polsce, potem do 9 w Irlandii i następnie znów w Polsce, aż do ... Do dziś.- Spojrzałam tęsknym wzrokiem na szybę. W Londynie świeciło słońce. Ciekawe, co robi teraz moja mama ?
-To stąd ta mieszanka akcentu. - Zaśmiał się. Miał rację. To było połączenie 2 akcentów. Po angielsku mówiłam tak samo dobrze, jak po polsku, jednak to drugie uważałam za moją ojczyznę. Potarłam dłońmi o moje jasne rurki. Czułam się dość niezręcznie, tym bardziej, że brunet uważał mnie za atrakcyjną, a ja byłam z Niall'em. Spojrzałam ukradkiem na blondyna. Delikatnie się uśmiechał, a przed nim stał pusty talerz. Sapnęłam.
- Pokażesz mi mój pokój ? - Spytałam go. Kiwnął głową. Wziął moją walizkę i zaprowadził mnie na górę. Mój pokój znajdował się po lewej stronie. Otworzył drzwi, a mnie zamurowało. Ściany były jasnoczerwone z czarnymi wzorami, a przy suficie błękitne. W rogu znajdowało się biurko z zielonym laptopem firmy apple. Oprócz tego było ogromne łóżko z różaną pościelą, a nad nim napis "Rose" ( czyli moje nazwisko między innymi) i duża szafa. Ogromna. W pokoju znajdowały się również drugie drzwi. Od razu podeszłam je otworzyć. Pomieszczenie okazało się łazienką, z ogromną wanną ( wolę kąpiel od prysznica ) umywalką, a nad nią ogromnym lustrem, sedesem i dużą szafką na kosmetyki. Cała łazienka pokryta była błękitnymi płytkami z różnymi wzorami , jak i napisami. Na jednej było " Niall + Karolina = BFF" . Tak, Karolina, ponieważ to Polskie imię. Odwróciłam się w stronę Irlandczyka.
-Podoba się ? - Spytał. Widać bardzo go to przejęło. Nie odezwałam się. Podeszłam do niego, wciągnęłam jego i walizkę do środka, zamknęłam drzwi i czule go pocałowałam. Z ulgą odwzajemnił pieszczotę.
-Marzyłam o czymś takim. - Szepnęłam, głęboko spoglądając mu w oczy. W tym momencie chciałam mu to powiedzieć. Te dwa słowa cisnęły mi się na usta i gdy już miałam je wypowiedzieć, on szepnął:
-Kocham cię, Caroline.- Spuścił wzrok. Nie wiedziałam, co mam zrobić. Po prostu mnie zamurowało ! Moje serce biło tak szybko, że miałam wrażenie, że wyskoczy, a brzuch bolał, jakbym została w niego uderzona. Oparłam się o Niall'a. Nigdy nie byłam zdenerwowana tak bardzo, jak teraz. Kręciło mi się w głowie i było mi cholernie duszno.
+ Rozdziały będą dodawane prawdopodobnie 2 razy w tygodniu, wszystko zależy od ilości komentarzy. Jeśli pod tym rozdziałem, znajdą się choć 3 do środy dodam rozdział, a jeśli nie ... No cóż. Będą dodawane co 2 tygodnie. Taki tam mały szantażyk xdd A 2 rozdział jest chyba lepszy, niż 1 o 3 nie wspominając :p
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz