Gdy obudziłam się w szpitalu, było
ciemno. Sala była dość duża, a na szafce obok paliła się mała lampka. Jak
zwykle ściany i łóżko były białe. W rogu stała kanapa, na której spali Zayn,
Harry i Liam, a przy moim łóżku, ściskając moją dłoń i opierając głowę o mnie,
spał Niall. Wszyscy wyglądali uroczo, wtuleni w siebie i pogrążeni w krainie
snów. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, jak bardzo boli mnie głowa. Wolną
ręką jej dotknęłam, a pod opuszkami poczułam bandaż. Oprócz tego, lewa ręka
prawie cała była sina. Westchnęłam i pogłaskałam mojego chłopaka po głowie.
Ciekawe, czy cały świat już wie, że miałam wypadek? Horan mruknął coś
niezrozumiałego i wtulił swoją głowę we mnie bardziej. Chciałam go przytulić,
pocałować, powiedzieć, że wszystko jest okej i możemy już wrócić do domu.
Niestety, ból głowy był za silny.
-Caroline...-Usłyszałam głos Zayn'a z
kanapy. Mówił przez sen.- Przepraszam. Nie chciałem... Podobasz mi się...- Po
ostatnich słowach moje źrenice się powiększyły. Dlaczego?! Poczułam dziwny
ucisk w żołądku. Strach, zdenerwowanie. Już od pierwszego dnia było między nami
coś... Innego, niż między mną a np. Liam'em. Ciągnęło mnie do niego. Bolało
mnie to, ponieważ byłam pewna swoich uczuć do Niall'a, ale on... Byłam
rozdarta. Czułam coś do niego, ale nawet nie chciałam wiedzieć, co. Broniłam
się przed tym uczuciem z całych swoich sił. Spojrzałam na mojego blondyna,
który właśnie otworzył oczy.
-Hej.- Szepnął, delikatnie się
uśmiechając.- Jak się czujesz?
-Boli mnie głowa i ręka... I trochę lewa
noga.- Skrzywiłam się lekko. Chłopak pocałował mój policzek.
-Masz poobijane kości i wstrząs mózgu.-
Powiedział smutno, patrząc w moje oczy.
-I to wszystko z powodu zabawy.-
Zaśmiałam się cicho, na wspomnienie pokoju Zayn'a.
-Widzisz? Nawet na 5 minut cię nie można
zostawić. - Uśmiechnął się szeroko.
-Mam pytanie... Czy wszyscy już wiedzą? -
Skrzywiłam się. Irytowało mnie to, że czego nie zrobię, każdy zaraz o tym wie.
-Tak... Wiem, że ciebie to denerwuje.
Uwierz, mnie też, ale nic na to nie poradzimy.- Uśmiechnął się smutno.
Wiedziałam, że się obwinia. Nie możemy być normalnie razem, przez to, że jest
sławny.
-Chcę już iść do domu. Nie mogę się
wypisać na życzenie? - Szepnęłam, zrezygnowana.
-Szczerze ci powiem, że spałaś 2 dni.
Możesz, ale nie będziesz wychodziła z domu.-Powiedział stanowczo. Wstał i
obudził Harry'ego, na co ten lekko się zezłościł. Kazał mu pojechać po ubrania
dla mnie. Loczek przywitał się ze mną i uśmiechnął, po czym wyszedł z sali.
Następnie wyszedł Niall, budząc przy okazji chłopaków. Liam podszedł do mnie
pierwszy.
-Jak się czujesz, księżniczko?- Spytał,
całując mnie w czoło. Uśmiechnęłam się do niego lekko.
-Trochę mnie boli, ale jest okej. Chcę
tylko wrócić do domu. - Powiedziałam cicho. Chłopak ścisnął moją dłoń, dodając
mi otuchy.
-Ty sobie spałaś, a my się martwiliśmy.-
Powiedział i słodko się uśmiechnął. Był naprawdę uroczy. Ten odpowiedzialny,
jak mówił Niall.
-Narobiłaś strasznego huku, gdy spadłaś.
- Wtrącił Zayn, pocierając czoło.
-Wszyscy wylecieliśmy z pokoi, jak rakiety.
- Powiedział Liam, na co ja się zaśmiałam. Jak można być taką niezdarą? W tym
momencie do pokoju wszedł Louis z jakąś brunetką. Była bardzo ładna.
-Hej! - Powiedział Lou. W dłoni trzymał
bukiet róż. Gdy zobaczył, że nie śpię, od razu mnie uściskał.
-Louis... Gnieciesz... Boli...- Udało mi
się wychrypieć. Chłopak odsunął się ode mnie i spojrzał na mnie przepraszająco.
Dziewczyna stanęła obok niego i szeroko się do mnie uśmiechnęła.
-Hej. Jestem Eleanor.- Powiedziała.
Podała mi dłoń którą ja delikatnie uścisnęłam.
-Caroline.- Uśmiechnęłam się do niej
lekko.- Miło poznać dziewczynę Lou.- Zaśmiałam się delikatnie. A ona lekko się
zaczerwieniła.
-Miło poznać dziewczynę Niall'a. -
Odsłoniła swoje równe, białe zęby. Tym razem to ja lekko się zarumieniłam. Kątem
oka dostrzegłam, że Zayn patrzy na mnie gniewnie. Dlaczego? Przecież nie
zrobiłam nic złego.
-Jak się czujesz? - Spytał marchewkowy
potwór. Westchnęłam.
-Dziś wszyscy się o to pytają.-
Skrzywiłam się lekko, poirytowana sytuacją.- A więc... Trochę boli, ale jest w
miarę znośnie. Chcę po prostu iść do domu, nienawidzę szpitali.- Zamknęłam
oczy, a dłonie zacisnęłam w pięści. Usłyszałam, jak do pomieszczenia ktoś w
chodzi, a za chwilę splata swoje palce z moimi. Niall.
-Lekarz mówi, że lepiej by było, gdybyś jeszcze
trochę została. Nie powiedział tego wcześniej, ale miałaś krwotok wewnętrzny i
tamując go, znaleźli ślady poprzedniego. - Otworzyłam oczy. Wszyscy zgromadzeni
patrzyli się na mnie z wyrzutem. Krwotok wewnętrzny... Gdy stałam do mojego
ojca tyłem, popchnął mnie całą swoją siłą na blat tak, że uderzyłam w niego
brzuchem i zaczęłam pluć krwią, brudząc ściany. Ból wtedy był nie do
zniesienia. W moich oczach zebrały się łzy.
-Chce zostać sama.- Powiedziałam,
łamiącym się głosem.
-Carol...- Zaczął blondyn, ale przerwałam
mu, mówiąc przez zaciśnięte zęby.
-Proszę. - Wszyscy posłusznie wyszli,
oprócz Liam'a. Zamknął drzwi tak, żeby nikt nie wszedł. Westchnęłam cicho, a
chłopak usiadł na krzesełku, koło mojego łóżka.
-Co się stało?- Spytał z troską w oczach
i smutnym wyrazem twarzy. Irytowało mnie to, że został, ale doceniałam jego
poświęcenie. Był wspaniałym przyjacielem.
-Niall wie... - Zamknęłam oczy, by nie
wydostały się z nich słone łzy.- 2 lata temu gdy on wyjechał, mój ojciec zaczął
mnie bić. Raz pchnął mnie na blat tak, że uderzyłam brzuchem i zaczęłam pluć
krwią.- Ostatnie słowa wypowiadałam z trudem, ponieważ w moim gardle pojawiła
się wielka gula. Liam mnie przytulił, bardzo delikatnie, by nic mi się nie
stało. Czułam ulgę. Choć było dziwnie, powiedzieć to komuś, kogo prawie nie
znam. Mimo tego, czułam, że mogę mu zaufać. Był przyjacielem Niall'a, więc
także i moim.
-Dziękuję.- Szepnęłam, ocierając łzy.
-Dlatego nienawidzisz szpitali, co? -
Spytał i delikatnie się skrzywił.
-Rozgryzłeś mnie. - Uśmiechnęłam się i
pociągnęłam nosem.
-Czy oni...- Westchnął. Chyba nie
wiedział, jak to ująć.
-Zawołaj ich. - Puściłam mu oczko, na co
on się uśmiechnął. Po chwili do sali weszli wszyscy. Panowała tutaj grobowa
cisza. Przyjrzałam się każdemu z osobna i wybuchnęłam śmiechem, na co wszyscy
patrzyli się na mnie zmieszani.
-Okej?- Spytał Niall, a ja w odpowiedzi
szeroko się uśmiechnęłam. Później wszyscy zaczęliśmy rozmawiać i śmiać się. Co
chwilę łzawiły mi oczy a brzuch bolał, od nadmiaru śmiechu. W pewnym momencie,
głowa zaczęła mnie boleć tak bardzo, że zasnęłam.
Obudziły mnie głośnie krzyki. Byłam w
swoim domu, w Polsce. Powoli zwlekłam się na dół. Co dziwne, nic mnie nie
bolało. Gdy znalazłam się w salonie, dostrzegłam siedzącego na kanapie,
schlanego ojca. W moich oczach na pewno było widać przerażenie. Cofnęłam się o
krok, a on wstał. Zmierzył mnie wzrokiem, po czym przepchnął się koło mnie,
zmierzając chwiejnym krokiem do kuchni. Woń alkoholu drażniła moje nozdrza. Nie
wiedziałam, co mam robić. Skąd ja się tu wzięłam? Chciałam uciec, ale nie
miałam dokąd. Stałam tak, sparaliżowana strachem, gdy on ponownie się koło mnie
przepchnął.
-No i czego tu tak stoisz, głupia suko?-
Syknął, a w moich oczach zebrały się łzy. Podszedł do mnie i mocno ścisnął moją
szczękę.- Nie rycz.- Uderzył mnie z całej siły w twarz tak, że zatoczyłam się
do tyłu. Złapalam się za bolący policzek. Cholernie się bałam. On już zmierzał
w moją stronę. Powoli cofałam się do tyłu, gdy wpadłam na ścianę. Uśmiechnął
się złowieszczo.
-Czego ty ode mnie chcesz?! - Krzyknęłam,
od razu tego żałując. Wkurzył się jeszcze bardziej.
-Nie drzyj tej mordy, szmato.- Powiedział
spokojnie, po czym z pięści uderzył mnie w brzuch. Od razu zaczęłam pluć krwią.
Podłoga, ręce i ubrania były już całe brudne. Mój ojciec się zaśmiał.
-I na co ci to było? - Syknął. Splunęłam
na niego krwią, a on zrobił się cały czerwony ze złości. Zaczął się trząść i
już miał mnie uderzyć, gdy ktoś zasłonił mnie swoim ciałem. Jak się okazało,
był to Niall. Rzucił się na mojego ojca i zaczął go okładać. Płakałam i
błagałam, żeby przestał, a między wierszami wymiotowałam krwią. Chciałam do
nich podbiec, lecz ktoś chwycił mnie w pasie. Odwróciłam się w jego stronę.
Zayn.
-Puść mnie! - Krzyknęłam, a z mojej buzi
wylała się kolejna porcja rdzawego płynu. Chłopak wykonał moje polecenie. Na
jego twarzy malowało się przerażenie, ale nie patrzył na mnie. Odwróciłam się i
podbiegłam do leżącego w kałuży krwi blondyna. Zaczęłam nim trząść i szlochać,
błagać, by nie odchodził. Krzyczałam, żeby coś zrobili, ale oni tylko stali i
gapili się, jak idioci.
-Nie zostawiaj mnie.- Przytuliłam się do
jego zakrwawionej koszuli. - Potrzebuję cię, jak nikogo innego. Jesteś moim
światem. Błagam, Niall, nie umieraj! Walcz! Dla mnie!- Krzyczałam jak opętana.
Zayn zaczął odciągać mnie od jego nieruchomego ciała. Wyrywałam się,
krzyczałam, szarpałam i kopałam.
-On nie żyje. - Szepnął mi chłopak do
ucha.
-Nie! -Krzyknęłam, waląc go pięściami w
klatę piersiową.- Nie może mnie zostawić...- Wyszeptałam. Moje serce właśnie pękło,
na miliony małych kawałeczków. Niektóre zostały przy bezwładnym ciele
blondyna...
nie rozumiem zbytnio końcówki ale mam nadzieje ze to tylko jej jakiś sen czy coś bo to troszke dziwne by było że Niall umiera. Nie rób tego bo zniszczysz całą magię w tym opowiadaniu. A i mam nadzieje jeszczę że Caroline nadal z nim będzie a Zayn wróci do swojej byłej lub poszuka jakąś inną :D
OdpowiedzUsuńJasne, że Caroline będzie z Niall'em. Tylko do czasu, ponieważ ogólnie zamierzam ją uśmiercić... To znaczy, zależy od tego, ile będę mieć czytających xD
OdpowiedzUsuń