-Jak w typowej komedii romantycznej.- Skomentowałam film szeptem, a następnie przytuliłam przyjaciela. Uwielbiałam jego ciepło i bliskość. Obejmował mnie swoimi silnymi ramionami, a ja miałam ochotę się rozpłakać. Czułam się bezpiecznie i pewnie. Irytowało mnie to, że z każdym problemem leciałam do niego, ale... Podziwiałam go za to, że zawsze mi pomaga. Tylko, że taki właśnie był Liam. Nie cierpiałam, gdy musiał wyjeżdżać razem z zespołem. Po prostu brakowało mi go wtedy. Jego porad i pomocy, w każdej sytuacji. Co prawda, to tylko 2 tygodnie, ale ja zawsze tęsknię. Dziś był nasz pożegnalny wieczór. Odkąd 4 miesiące temu zerwaliśmy z Niall'em, spędzałam ten ostatni dzień tylko z Liam'em. No i czasem Danielle, ale nie przeszkadzało mi to, ponieważ bardzo ją lubiłam. Była naprawdę wspaniałą dziewczyną i widać było, że kochają się z Daddy'm.
-Nie cierpię się z tobą żegnać.- Powiedziała, odsuwając się od niego. Chłopak uśmiechnął się szeroko.
-Właściwie... Danielle nie może z nami jechać i pomyślałem...- Nie skończył, ponieważ z piskiem się na niego rzuciłam. Zaczęłam dziękować i całować jego policzek, aż stał się czerwony. Spojrzałam na niego z przerażeniem, a on się zaśmiał.
-Przepraszam...- Wybąkałam cicho, ale on tylko się uśmiechnął.
-Nie ma za co. Choć trochę boli. - Powiedział, pocierając zaczerwieniony policzek. Po krótkiej chwili kontynuował.- Będziemy po ciebie o 10. I masz być gotowa!- Pogroził mi palcem, na co ja się zaśmiałam. Wstał i skierował się do przedpokoju, gdzie założył buty. Oczywiście podążyłam za nim.
-To do jutra.- Powiedział, całując mnie w policzek. Uśmiechnęłam się szeroko.
-Do jutra. Liam...- Zawahałam się. Payne popatrzył na mnie wyczekująco.- Pozdrów go.- Uśmiechnęłam się smutno. Chłopak delikatnie potarł moją rękę.
-Zawsze to robię. Jutro sama z nim pogadasz.- Powiedział cicho, a następnie wyszedł. Zawsze prosiłam, by go pozdrowił. Odkąd zerwaliśmy. Oprócz tego, nie miałam z Niall'em żadnego kontaktu. I oczywiście nigdy nie usłyszałam, że on też mnie „pozdrawia”. Może i to żałosne, ale dzięki temu czułam z nim jakąś więź. Brakowało mi go, ale brakowało mi też odwagi, żeby się odezwać. Poza tym, przy naszym rozstaniu jasno zakomunikował, że nie chce mnie znać. Poszłam do pokoju i zaczęłam się pakować. Z jednej strony miałam ochotę tańczyć, śpiewać, skakać i piszczeć, a z drugiej cholernie się bałam. Bałam się spotkania z chłopakiem, którego nadal kocham, a przez jeden mój błąd to wszystko się skończyło. Po około dwóch godzinach skończyłam. Poszłam wziąć prysznic. Zajęło mi to pół godziny. Wsunęłam się pod kołdrę i gdy chciałam nastawić budzik w telefonie, dostrzegłam małą kopertę w górze ekranu. Bez zastanowienia weszłam w nieodebrane wiadomości. Przeczytałam ją kilka razy, dokładnie przyglądając się jej treści. Moje serce biło jak szalone. SMS był od Niall'a : „Nie mogę się doczekać jutra. Pozdrawiam! Haha. xx” . Ustawiłam budzik na 8:30 i przez następnych kilka godzin próbowałam zasnąć. Było to trudne, przez mieszankę strachu i podniecenia.
Dźwięk budzika niemiłosiernie przywracał mnie ze świata snów. Odszukałam telefon i wyłączyłam to ustrojstwo. Westchnęłam ciężko, a następnie zgramoliłam się z łóżka, kierując ku łazience. Tam wzięłam szybki, chłodny prysznic. Tak na pobudzenie. Następnie umyłam zęby, wysuszyłam i uczesałam włosy, a pod koniec zrobiłam lekki makijaż. Czułam się, jakbym szykowała się na randkę życia. Związałam włosy w mocnego koka i wróciłam do sypialni. Z szafy wyciągnęłam świeżą bieliznę, jasnofioletowe rurki, czarną bokserkę, czarne converse i biało-czarną bejsbolówkę. Ubrałam wszystko i zeszłam na dół, ciągnąc za sobą walizkę. Mimo dwóch tygodni, spakowałam ogrom rzeczy, na każdą pogodę. Zrobiłam sobie mocnej, czarnej kawy i 4 tosty. Nie wyspałam się przez strach, dotyczący dzisiejszego dnia. W domu było chłodno, więc na dworze tym bardziej. Zjadłam śniadanie i wypiłam napój. Spojrzałam na telefon. Na tapecie nadal byłam ja z Niall'em... Zacisnęłam mocno powieki, by się nie rozpłakać. Jestem na to za duża. Otworzyłam i wbiłam smutny wzrok w godzinę. Za 10 minut miała wybić 10. Wstawiłam naczynia do zmywarki, a następnie poszłam jeszcze skorzystać z toalety. Myślałam, że zwymiotuję. Brzuch tak cholernie bolał, a wszystko, ze strachu. Boże, Liam, coś ty narobił... Popatrzyłam na swoje odbicie w lustrze. Rozpuściłam włosy, rozczesałam i lekko poprawiłam. Zrobiłam kilka głębokich wdechów i wyszłam z łazienki. Akurat w tym samym momencie usłyszałam pukanie. Szybkim krokiem podeszłam do drzwi. Liam, Liam, Liam, Liam, Liam... Otworzyłam.
-Cześć.- Odezwał się Zayn z szerokim uśmiechem. Przytuliłam go. Boże, dobrze, że nie Niall.
-Hej.- powiedziałam, odsuwając się od niego. Odgarnęłam kosmyk swoich blond włosów z twarzy.
-Gotowa?- Spytał ochoczo. Nie rozmawialiśmy 4 miesiące, a on nadal zachowywał się tak samo... Mimo to, byłam pewna, że nie lubi mnie tak, jak kiedyś. Nie po tym, co zrobiłam jego przyjacielowi. W moich oczach pojawiły się łzy, więc zamrugałam kilkukrotnie, by się ich pozbyć.
-Jasne.- Odpowiedziałam ze sztucznym uśmiechem. Czułam silne kłucie w sercu. Miałam żal do samej siebie. Chciałam iść po walizkę, ale odezwał się Malik.
-Pozwól, że ja to zrobię.- Powiedział, jak na dżentelmena przystało. Zabrał moją walizkę, a ja w pośpiechu zamknęłam drzwi. Chłopak wsadził ją do bagażnika i otworzył mi drzwi do limuzyny. Wsiadłam i odetchnęłam z ulgą. Szatyn usiadł obok mnie. Oprócz nas nikogo nie było.
-Wiesz. Niall jeszcze się dożerał, Harry kończył pakować, Louis czegoś zapomniał, a Liam pojechał pożegnać się z Danielle. Pierwszy raz byłem pierwszy.- Zaśmialiśmy się oboje, po czym on kontynuował.- Spotykamy się na lotnisku.- Umilkł i zaczął lustrować mnie wzrokiem. Na mojej twarzy malował się ból, więc jedyne, co mogłam zrobić, to mocno zacisnąć powieki. Zayn delikatnie mnie objął.
-Zayn, proszę...- Powiedziałam, odsuwając się od niego. Chłopak spojrzał na mnie z pytającym wyrazem twarzy.- Nie chcę twojego współczucia. Nie zasługuję na nic. W ogóle nie powinnam z wami jechać...- Szepnęłam. Malik głęboko westchnął i zamknął oczy. Po chwili je otworzył, patrząc na mnie tak, jak kiedyś.
-{T.I}... Żałujesz tego. Minęły 4 miesiące, a ty nadal nie masz odwagi, by się przed nami stawić. Czego się boisz?
No właśnie. Czego się boję? Zacisnęłam powieki najmocniej, jak potrafiłam.
-Nadal żałuję tego, co zrobiłam. Nadal mnie to boli. I wiem, że mnie nienawidzicie. Nie mam wam tego za złe, ja sama się nienawidzę. Nie mogę spojrzeć wam w oczy, tym bardziej Niall'owi. Nie mogę spojrzeć w oczy samej sobie...- I mimo iż moje oczy były zamknięte, spod powiek wypłynęła jedna słona kropla. Wszyscy znają wersję, w której zdradziłam Horan'a. Bo po części tak było. Tylko nie wiedzą, że nie zrobiłam tego z własnej woli. Zostałam zgwałcona, ale zbyt bardzo się tego wstydzę. Jestem brudna, czuję obrzydzenie... Zayn ścisnął mnie z całej siły.
-Nie nienawidzimy cię. Liam powiedział...- Przerwałam, z całej siły go odpychając.
-Co powiedział?- Prawie krzyknęłam.
-Spokojnie... Powiedział tylko, że nie było do końca tak. Tylko, że się boisz to wyznać...- Szepnął. Uśmiechnął się do mnie, ale ja tylko odwróciłam się do okna, czoło opierając o szybę. Patrzyłam w ciągle zmieniające się obrazy, aż znaleźliśmy się na lotnisku. Wysiedliśmy, a mulat wziął swoją i moją walizkę. Przy samolocie spotkaliśmy chłopców. Powiedziałam ciche cześć, nie patrząc żadnemu w oczy. Nie miałam odwagi. Pociągnęłam Liam'a za rękaw, jak mała dziewczynka, po czym szepnęłam mu do ucha.
-Siedzę koło ciebie?
-Nie. - Uśmiechnął się tajemniczo i wrócił do rozmowy z Louis'em. Nic nie powiedziałam, tylko szybkim krokiem ruszyłam ku toalecie. Weszłam do kabiny i się rozpłakałam. Sama nie wiem, dlaczego. Ze strachu? Szybko się ogarnęłam, wycierając twarz. Wyszłam z toalety, a przed nią czekał na mnie Harry.
-Bałem się, że się zgubisz.- Powiedział i uśmiechnął się, ukazując swoje słodkie dołeczki. Ja tylko spuściłam głowę, by nie było widać, że jednak płakałam.
-Koło kogo siedzę? - Spytałam, nawet nie zaszczycając go spojrzeniem. Wchodziliśmy właśnie do samolotu.
-Koło Niall'a.- Powiedział wesoło. Stanęłam, jak wryta.
-Chciałam koło Liam'a...- Powiedziałam błagalnie, wreszcie na niego patrząc.
-Sory, kotku. Ziam. - Uśmiechnął się szeroko i zajął miejsce koło Lou. Chłopak uśmiechnął się do mnie przepraszająco. Jako jedyny. Niall zostawił mi miejsce przy oknie. Nadal pamiętał... Przepchnęłam się obok niego i usiadłam, odwracając się plecami do blondyna. Pozycja była niewygodna, ale tylko na taką miałam siłę. Wsunęłam słuchawki do uszu i puściłam na pełną głośność Green Day. Po kilku piosenkach poczułam, jak ktoś wyjmuje mi słuchawkę z ucha.
-Pasy.- Szepnął blondyn. Jego ciepły oddech omiótł mi kark i policzek. Usiadłam normalnie i zapięłam pasy. Nienawidziłam momenty, w którym startowaliśmy. Ciśnienie momentalnie podskakiwało.
-Wiesz...- Odezwał się, gdy miałam już wsadzić słuchawkę do ucha.- To było naszą wspólną decyzją.
-Co takiego? - Spytałam, obracając się ku niemu. Nasze spojrzenia się spotkały. Przez chwilę tak tkwiliśmy, tylko patrząc sobie w oczy. Jego błękitne, moje zielone.
-Żebyś jechała z nami. - Uśmiechnął się, a moje serce zabiło jak szalone. Zjechałam niżej, wbijając wzrok w jego usta. Wiem, że zrobił to samo. Mimo że od 4 miesięcy się nie widzieliśmy, żadne z nas nie było w tej chwili skrępowane. Poczułam się tak naturalnie... W końcu przeniosłam wzrok na swoje dłonie. Z torby podręcznej wyjęłam chipsy i podałam chłopakowi. Jego oczy zabłyszczały, a ja się zaśmiałam. Tak dźwięcznie i naturalnie, jak ostatnio śmiałam się tylko przy Liam'ie. No cóż. Dopiero miesiąc temu byłam w stanie powiedzieć mu, co tak naprawdę się stało. 3 miesiące byłam... W pewien sposób martwa. Nienawidziłam swojego ciała. Nadal nienawidzę, ale udaję, żeby Liam nie był zły bądź smutny. Wsunęłam słuchawkę do ucha i z uśmiechem na twarzy zasnęłam.
***
-Wysiadamy. -Znów ten sam, ciepły oddech. Otworzyłam ociężałe powieki. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że nie wiedziałam, dokąd lecimy. Jak się okazało, byliśmy w Nowym Yorku. Uśmiechnęłam się sama do siebie, aż Niall mnie pociągnął. Jako, że byłam zdezorientowana, poleciałam na niego i wylądowaliśmy na podłodze. Blondyn zaczął się śmiać, a ja tylko spaliłam buraka i wstałam. Do dojazdu do hotelu z nikim nie rozmawiałam.
-{T.I}...- Powiedział Liam. Spojrzałam na niego z miną „NIE”. On tylko spuścił wzrok.-Mamy 3 pokoje. - Skończył.
-Jaki problem? Śpię z tobą.- Powiedziałam, delikatnie się uśmiechając. Mimo wszystko po jego tonie wiedziałam, że coś jest nie tak. Jak z samolotem...
-Ale ja mam pokój z Zayn'em.
-Nie...- Szepnęłam zrezygnowana. Czyli Niall.-Robisz to specjalnie. Ja ci powiedziałam, a ty wykorzystujesz to przeciwko mnie! - Krzyknęłam na całe gardło. Wszyscy w hotelu gapili się na mnie, jak na idiotkę. Nie zwracałam na nich uwagi. Wkurzona wyszłam z budynku, kierując się w niewiadomą stronę. Po cholerę ja z nimi pojechałam? Nie spodziewałam się, że Liam zrobi mi coś takiego. Zawiódł moje zaufanie. Usiadłam na jakimś murku, nie zważając na to, że cała się trzęsłam. Nie wiedziałam, czy z zimna, czy z nerwów. Schowałam twarz w dłoniach i zaczęłam głośno szlochać. Dlaczego? Dlaczego to wszystko się stało? Podciągnęłam kolana pod brodę i zaczęłam się kołysać. Przód i tył. Byłam w jakimś parku. Ludzi nie było zbyt wielu, ponieważ było już ciemno. Moja komórka nie przestawała dzwonić. Zamknęłam oczy i nuciłam melodię z dzieciństwa. Po chwili mnie uspokoiła i wtedy poczułam czyjąś obecność. Spojrzałam w bok i zobaczyłam Harry'ego.
-Wszyscy cię szukamy.- Skrzywił się. Popatrzył na mnie i oddał mi swoją kurtkę, która dawała o wiele więcej ciepła, niż moja bluza.
-Wracajmy.- Objął mnie ramieniem i zaczął prowadzić w stronę hotelu. Może źle zrobiłam, że tak uciekłam. Zachowałam się niedojrzale, kierowana impulsem. Z drugiej strony-dobrze mu tak. Gdy tylko Liam mnie zobaczył, od razu przytulił. Do nas dołączyła cała reszta, włączając Niall'a. Po kilku minutach, gdy wszyscy się odsunęli, Payne chciał się odezwać, ale mu przerwałam.
-Mogę mieć pokój z Niall'em.- Powiedziałam, a jego źrenice lekko się poszerzyły.- Jeśli, oczywiście, on nie ma z tym żadnego problemu.- Spojrzałam na niego ukradkiem. Chłopak tylko się uśmiechnął. Chwycił moją dłoń i splótł nasze palce. Zaprowadził mnie na 2 piętro i otworzył drzwi do ogromnego pokoju z gigantycznym, 2 osobowym łóżkiem. Wskazałam na nie palcem.
-To chyba żart.- Powiedziałam stanowczo. Horan lekko się speszył.
-Wszyscy takie mamy...- Szepnął. Westchnąłem.
-Okej.-Powiedziałam, posyłając mu uroczy uśmiech. Weszłam do pomieszczenia i opadłam na łóżko. Zaraz obok mnie usiadł Irlandczyk.
-Głupio wyszło...- Zaczął nieśmiało, ale ja mu przerwałam.
-Jest okej. Nie jestem zła.-Wyszeptałam, kładąc dłoń na jego dłoni. Chłopak uśmiechnął się, ukazując aparat. Przysunął się bliżej i zatrzymał przed moimi ustami. Milimetry. Zawsze tak robił, przeciągał. Wiedział, że to uwielbiam, że to mnie nakręca. Tym razem nie było inaczej. Delikatnie musnął moje wargi, jakby się bał. Odsunął się i uważnie mi się przyglądał.
-Nie chcesz tego. -Powiedziałam, a następnie wstałam i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, po którym opatuliłam się puszystym, hotelowym ręcznikiem. Wyszłam z łazienki, zostawiając na podłodze mokre ślady. Niall leżał patrząc w sufit, ale gdy tylko mnie zauważył, usiadł. W jego oczach dostrzegałam tak dobrze mi znane iskierki pożądania. Z walizki wyciągnęłam majtki i szukałam jakiejś koszulki, gdy on podał mi swoją. Podziękowałam i wróciłam do łazienki, by się przebrać. Umyłam jeszcze zęby i rozczesałam włosy. Na koniec posmarowałam ciało balsamem miodowym. Weszłam do pokoju, gdzie teraz oprócz blondyna był Louis.
-Już oddałeś jej swoją koszulkę?- Pytanie skierował do Irlandczyka, zabawnie poruszając brwiami. Zaśmiałam się i usiadłam na łóżku.
-To ja was zostawiam samych, gołąbeczki.- Powiedział i wyszedł, puszczając oczko przyjacielowi. Niall spojrzał na mnie. Był poważny.
-Liam powiedział...- Głośno przełknął ślinę.- Że co do twojej zdrady to nie była to cała prawda.-Wyrzucił to z siebie na jednym oddechu. Powiedzieć, czy nie?
-Bo ja...- Wzięłam głęboki oddech i zamknęłam oczy, by nie poleciały z nich strumienie łez.
-Zostałam zgwałcona.
Niall przyglądał mi się przez chwilę, a następnie wyszedł na balkon, gdzie zaczął krzyczeć na całe gardło. Zalałam się łzami, po części się nimi krztusząc. Pewnie się mnie brzydzi. Ja sama się siebie brzydzę... Do pokoju wbiegli chłopcy, pytając, co się stało. Liam od razu poszedł do Horan'a i zaczął go uspokajać.. Schowałam twarz w kolana i powtarzałam tylko : brzydzę się. Nie mogłam przestać. Nie potrafiłam. Pożałowałam, że mu to powiedziałam. Z drugiej strony zasłużył, by wiedzieć. Ktoś mnie przytulił i próbował uspokoić, jednak na marne. Wyrwałam się z uścisku i pobiegłam do łazienki, zamykając drzwi. Spojrzałam na swoje odbicie. Potargane, wilgotne włosy i czerwone od płaczu oczy. Jednak nie to było najgorsze. Mała, ledwo widoczna blizna na policzku. Przypomina tamten dzień, którego tak nienawidzę. Wzięłam pierwszą lepszą, ciężką rzecz i uderzyłam w lustro. Brzęk tłuczonego szkła sprawił, że wszystkie dźwięki, jakie wydobywały się z pokoju, ucichły. Chłopcy zaczęli dobijać się do łazienki. Spojrzałam na swoją lewą rękę. Krew spływała strumieniami, a w nadgarstku utkwił spory kawałek tego cholerstwa. Wyciągnęłam go, sykając z bólu. Rzuciłam nim o podłogę, a on rozbił się w drobny mak. Przy okazji zauważyłam, że jest na kafelkach mnóstwo krwi. Prawą ręką ścisnęłam lewą, przez co zabolała jeszcze bardziej. Pieczenie, swędzenie. Dziwny ból. Usiadłam na podłodze. Wszędzie krew... Powoli odpływałam. Wtedy wyważyli drzwi i weszli. Niall jako pierwszy do mnie dopadł.
-Przepraszam.- Szepnął mi do ucha, gdy mnie podnosił. Liam na szybko zawiązał bandaż, a blondyn niósł mnie do samochodu, gdzie czekał Harry. Horan usiadł, a mnie posadził sobie na kolanach. Wtuliłam się w niego, napawając jego cudownie słodkim zapachem. Idealnie do niego pasował. Pachniał jak ciasteczka.
-Ja przepraszam... Nie mogłam patrzeć na swoje odbicie...- Zdołałam wyszeptać.
-Cii... Nic nie mów.- Powiedział, całując mnie w głowę. Ścisnął mnie mocniej. Widać, że się bał.
-Kocham cię...- I urwał mi się film.
***
-Kretyn! Myślisz, że się obudzi, bo przebrałeś się za marchewkę?
-Tak!
-Dobra, ciszej, bo was wywalę! Idioci...
Nie rozpoznawałam głosów. Dopiero się wybudzałam, wszystko dochodziło z oddali. Czułam się wypoczęta, a ręka mnie nie bolała. Słyszałam szepty chłopaków. Powoli zaczynałam rozpoznawać. 1Głos był Zayn'a, drugi Lou, a trzeci Niall'a. Poruszyłam palcami lewej dłoni, a nadgarstek lekko zabolał.
-O! Widzieliście?!- Zawołał uradowany Hazza. Westchnęłam. Z nimi to jakaś porażka...
-Au ! Za co to?!- Syknął Styles nagle.
-Za to, że się prujesz!- Powiedział Irlandczyk.
-Ty wcale nie lepszy...- Dodał spokojnie Liam, na co Harry wybuchł głośnym śmiechem.
-Ciszej, próbuję spać.- Wychrypiałam, nie otwierając oczy. Wszystko ucichło.-Styles, kretynie, musiałeś? - Spytałam.
-Przepraszam.- Wyszeptał. Teraz to nagle potrafi być cicho! Aż miałam ochotę mu przywalić.
-Niall... Nie wiem, co wcześniej mu zrobiłeś, ale jeszcze raz, proszę.
-Ała ! -Krzyknął znów loczek. Wszyscy się zaśmialiśmy. Łącznie ze mną. Otworzyłam oczy. Przez okno wlatywała mała ilość światła dziennego. Rozejrzałam się po sali, gdzie siedziała 5 pajaców. Louis naprawdę był przebrany za marchewkę...
-Mówiłem!- Wytknął język do Zayn'a, na co ten tylko pokręcił głową. Liam stał oparty o ścianę i delikatnie się uśmiechał. Harry pocierał głowę, a Niall dokładnie mi się przyglądał. Posłałam Payne'owi błagalny uśmiech.
-Dobra, chłopaki. Ruszyć dupska, oni muszą pogadać.- Powiedział, a następnie się do mnie uśmiechnął. Wszyscy wyszli z jakimiś dziwnymi okrzykami. Zostaliśmy sami, a wokół panowała idealna cisza. Usiadł na krzesełku po prawej stronie i chwycił moją zdrową dłoń.
-Dlaczego nic nie powiedziałaś? - Spytał cicho. Odpowiedź dla mnie była prosta.
-Brzydzę i wstydzę się tego...- Odszepnęłam. Chłopak ścisnął moją rękę mocniej.
-Zrozumiałbym. To nie twoja wina...- Uciszył się. Pewnie długo myślał nad tym, co powiedzieć, a teraz jak zwykle nie wyszło.
-Jak się czujesz?- Zapytał, wbijając we mnie swoje błękitne tęczówki.
-Wypoczęta. A ile spałam?
-Od wczoraj... Do teraz... Czyli krótko. Wieczorem mamy koncert, na który idziesz.- Uśmiechnął się szeroko. Nachylił się i musnął moje wargi, co ja odwzajemniłam. Tak brakowało mi tego uczucia, tej bliskości, jego ust...
-Pójdę pogadać z lekarzem.- Jak powiedział, tak zrobił. Później była konsultacja, wypis. Do hotelu, tam się przebrałam. Poszliśmy razem na obiad. Oczywiście blondyn zjadł najwięcej i nie obyło się bez śmiechu. Czułam się tak, jak przed tym felernym wydarzeniem. Po prostu szczęśliwa. Pochodziliśmy po sklepach, gdzie kupiłam sobie kilka pamiątek. Porobiliśmy zdjęcia, pełne głupich min. Cały czas wygłupy. W końcu wróciliśmy do hotelu, ponieważ mieliśmy przygotować się na koncert. Za cholerę nie wiedziałam, w co mam się ubrać. Chłopaki już byli pod okiem stylistów...Wybrałam krwistoczerwone rurki, szarą bokserkę i czarne converse. Jak na mnie, to zwyczajny strój. Lekko pokręciłem włosy i zrobiłam delikatny makijaż. Głównie podkreślenie oczu. Narzuciłam na siebie jeszcze czarną, skórzaną kurtkę i wzięłam torebkę, do której spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy. Zeszłam na dół i usiadłam na skórzanej kanapie w hotelowym holu. Wystukiwałam palcami jakiś rytm. Po kilku minutach w końcu zeszli. Wsiedliśmy do limuzyny i pojechaliśmy na ten ich cały koncert. Rozwrzeszczane fanki były wszędzie. Posadzili mnie na kanapie za kulisami, przed telewizorem. Śmieszne. Być na koncercie i oglądać go w telewizji. Rozsiadłam się, a chłopaki wyszli na scenę.
Gdy chłopcy kończyli ostatni utwór, obok mnie usiadła szczupła brunetka. Miała długie, falowane włosy i zielone oczy. Głęboka zieleń... Wyglądała na zmartwioną.
-Nie zdążyłam...- Szepnęła. Przyglądałam jej się uważnie.
-Nie martw się, zaraz sobie z nimi pogadasz.- Uśmiechnęłam się do niej promiennie. Skądś ją znałam...
-Jestem Maya.- Podała mi swoją dłoń, którą ja lekko uścisnęłam. Było jak grom z jasnego nieba.
-Koleżanka Danielle, tancerka, tak? - Spytałam, a ona potwierdziła to skinieniem głowy.
-Co tu robisz?- To mnie naprawdę ciekawiło.
-Jestem też przyjaciółką Harry'ego. A ty, to pewnie była dziewczyna Niall'a?- Bardziej stwierdziła, niż zapytała. Z naciskiem na „była”. Jakoś mi to nie przeszkadzało, a dziewczyna wydawała się sympatyczna. Chłopcy zeszli ze sceny.
-Maya!- Krzyknął Harry i za chwilę utonęli w uścisku. Mimowolnie się uśmiechnęłam. Niall doszedł do mnie i objął, całując w głowę. Nasze stosunki z chwili na chwilę były coraz lepsze.
-Podobało się? - Spytał. Widać było, że jest zmęczony. Mimo to, szeroko się uśmiechał.
-Jak zawsze.- Wszyscy wróciliśmy do pokoju, gdzie rozeszliśmy się do swoich pokoi. Harry i Maya gdzieś zniknęli, ale nikt się tym jakoś specjalnie nie przejął. Wróciliśmy z Horan'em do pokoju, trzymając się za ręce. Nie wiem, dlaczego. W pomieszczeniu chłopak od razu opadł na łóżko, a ja odszukałam w szafie ciepły sweter i grubą kurtkę. Ubrałam na siebie, a on uważnie mi się przyglądał.
-Idziesz gdzieś?- Spytał, unosząc brwi.
-Oczywiście, że tak. Na spacer. W końcu jutro wyjeżdżamy.- Uśmiechnęłam się promiennie. Blondyn zerwał się na równe nogi.
-O 2 w nocy nie pozwolę ci iść samej.- Ubrał się ciepło i razem wyszliśmy s hotelu. Spacerowaliśmy powoli, rozmawiając o wszystkim i o niczym. Tak naturalnie, jak przed naszym rozstaniem. Cały czas pewnie trzymał moją dłoń. Pewnym momencie się zatrzymałam, a on spojrzał na mnie z pytającym wyrazem twarzy.
-Czy to wszystko znaczy...- Przełknęłam głośno ślinę.- Że jesteśmy razem?- Dokończyłam szeptem. Niall uśmiechnął się w ten nieziemski sposób. Przybliżył się i położył mi dłoń na policzku.
-A chcesz tego?- Spytał. Lustrował mnie swoimi błękitnymi tęczówkami.
-Ja...- Chciałam, tylko, że było mi wstyd. Nadal przez ten sam powód. Nie potrafiłam... To uczucie...
-{T.I}... Ja wiem, że nie czujesz się dobrze z tym, co się stało. Mimo to... Nadal cię kocham. Cały czas kochałem, tylko nie miałem odwagi...- Spuścił wzrok. Te słowa dodały mi motywacji, wiary w siebie. Nie brzydził się mną. Nadal czuł do mnie to samo. Przybliżyłam usta do jego ucha.
-Chcę.- Szepnęłam, przygryzając jego płatek. Niall porwał mnie w objęcia i zaczął kręcić się ze mną wokół własnej osi. Śmiałam się i piszczałam. Po kilku kółkach zakręciło mu się w głowie i oboje wylądowaliśmy na trawie, nie przestawając się śmiać. Ułożyłam głowę na jego ramieniu, a on mocniej mnie ścisnął.
-Tęskniłem za tym.- Powiedział, patrząc w gwiazdy. Wciągnęłam chłodne powietrze.
-Ja też.- Przyznałam, zgodnie z prawdą. Po kilku minutach leżenia w ciszy, wstaliśmy i skierowaliśmy się do hotelu. Całą drogę szeptał mi do ucha czułe słówka. Gdy znaleźliśmy się na naszym piętrze, blondyn zaczął mnie namiętnie całować. Uwielbiałam sposób, w jaki nasze języki toczyły ze sobą bój. Nie przestając się całować, wpadliśmy do pokoju. Usłyszałam chrząknięcie. Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy w tamtą stronę. Harry był w samych bokserkach, a na łóżku, przykryta kołdrą, leżała Maya.
-Wasz pokój jest obok.- Powiedział z oburzeniem. Wybełkotałam przeprosiny i ze śmiechem wyszliśmy z ich sypialni. Gdy znaleźliśmy się w naszej, Niall bez wahania popchnął mnie na łóżko. Przygryzłam dolną wargę.
-Teraz skończymy to, co zaczęliśmy. - Powiedział z chytrym uśmiechem. W dwóch zwinnych krokach znalazł się przy mnie i szybkimi ruchami pozbył się mojego ubrania. Nie pozostałam mu dłużna i jego odzienie także znalazło miejsce na podłodze.
Przyciskał ciało do mojego ciała tak, że nie dzielił nas nawet milimetr, i wciąż mnie całował. W końcu od ust przeszedł do mojego ucha. Obwiódł je językiem i wargami przeniósł się na szyję. Chwyciłam drżący oddech, kiedy zręczny język zaczął muskać wrażliwą skórę, wywołując dreszcze. Zsuwał się coraz niżej i niżej, całując piersi. Całował je i pieścił, to muskając jak piórko całusami, to przygryzając mocniej, aż bałam się, że zostawi sińce. W końcu zsunął się niżej, wędrując językiem po gładkiej skórze mojego brzucha. Kiedy dotarł między uda, zatrzymał się. Byłam już w proszku, boleśnie spragniona. Niall uśmiechnął się do mnie tajemniczo, gdy ja łapałam głębokie oddechy. Położył się na mnie, przyciskając nagą skórę do skóry. Kiedy moje dłonie zeszły niżej i zaczęły ściskać i pieścić jego erekcję, westchnął z rozkoszą.
-Boże, {T.I}.- sapał, patrząc mi w oczy.- Nie wiesz, jak bardzo cię pragnę.
Wiedziałam.
Pokierowałam go i wsunęłam w siebie. Moje ciało otworzyło się przed nim, witając go ja kawałek mnie samej, którego mi brakowało, a on zaczął poruszać się we mnie długimi, kontrolowanymi pchnięciami. Obserwował uważnie moją twarz i sprawdzał, jak działa na mnie każdy kąt i ruch. Poruszaliśmy się wyćwiczonym rytmem, jakby nasze ciała robiły to ze sobą bez przerwy. Kontrolowane pchnięcia stały się bardziej gwałtowne, mniej precyzyjne. Wchodził we mnie mocniej i ostrzej, jakby chciał przebić się przez materac. Powoli traciłam poczucie wszystkiego, co dzieje się dookoła. Liczyły się tylko reakcje mojego ciała, narastająca siła, która pożerała mnie, spalała, a jednak kazała żądać więcej. Pragnęłam już spełnienia i popędzałam do, unosząc ciało, wychodząc mu na spotkanie, zaciskając wokół niego mięśnie. Chwycił gwałtowny wdech, kiedy poczuł, że robię się ciaśniejsza. Wiedziałam, że to końcówka. Pchnął mnie na sam szczyt ekstazy tak, że krzyknęłam. Wyraz mojej twarzy wystarczył by i jego doprowadzić do końca. Ułożył się wygodnie obok mnie. Po kilku minutach, gdy się uspokoiliśmy, wzięliśmy wspólny prysznic. Po powrocie do pokoju ułożyłam się obok niego pod kołdrą.
-Nigdy więcej mnie nie zostawiaj.- Szepnął, całując mnie w głowę.
-Jeśli masz dostarczać mi takich wrażeń, nie zamierzam.- Oboje się zaśmialiśmy. Wtuliłam się w niego. Zasnęłam szybko, ponieważ byłam baaardzoo zmęczona.
+ Imagin, który napisałam dla osób z Twittera :)
Wow! niesamowity! ie przepadam za imaginami +18 ale ten jest cudowny. jest długi i hisitoria ciekawa. a co najważniejsze nie skupia sie tylko na sexie. przepięknie opisane (nie chodzi tylko o sex). na prawde mi sie podoba.
OdpowiedzUsuńiwona :*