środa, 19 grudnia 2012

Caroline Rose - Rozdział 7


Powoli przeżuwałam, wpatrując się w blondyna siedzącego naprzeciw mnie, który także się nie śpieszył.Cały czas utrzymywaliśmy kontakt wzrokowy, lecz nie rozmawialiśmy. Mimo tego, było magicznie. Niall popił posiłek czerwonym winem, które ja także miałam.
-Niedługo pojedziemy do Paryża. - Szepnął, nie patrząc na mnie. Jakby mówił do siebie, a mnie tu nie było. Poczułam się dość dziwnie. Patrzył się w przestrzeń, gdzieś obok mnie.
-Po co?- Spytałam, gdy połknęłam porcję jedzenia z mojej buzi. Chłopak spojrzał na mnie i szeroko się uśmiechnął.
-Tam chcę ci się oświadczyć. To idealne miejsce.- Powiedział cicho, biorąc kolejny kawałek potrawy do ust. Wbiłam w niego zszokowane spojrzenie, ale on go unikał.  OŚWIADCZYĆ? Wstałam i bez słowa pobiegłam do łazienki. Stanęłam przed lustrem i mocno złapałam się umywalki. W głowie mi się kręciło i strasznie szumiało, a brzuch bolał, jakbym została w niego kopnięta. W gardle miałam ogromną gulę, a w moich oczach zebrały się słone łzy, kompletnie zasłaniając mi widok. Wszystko się kręciło i było rozmazane. Po moich policzkach spłynęły łzy, czułam to. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Czy nie jesteśmy za młodzi? Dopiero skończyłam 18 lat... Ale z drugiej strony, dla prawdziwej miłości nie ma pojęcia czasu. Chyba, że tego, w którym nie jesteśmy razem. Chcę tego, pragnę z całego serca. Płakałam tylko i wyłącznie z radości. Boże! To co będzie, gdy mi się oświadczy? Chyba zemdleję. Wiem jedno- jestem szczęśliwa, najszczęśliwsza na świecie. Caroline, tylko tego nie spieprz! Upomniałam się w myślach. Wzięłam kilka papierowych ręczników i wytarłam twarz tak, by nie było widać, że płakałam. Odetchnęłam głęboko kilka razy, a następnie wróciłam do chłopaka. Usiadłam na krześle i odchrząknęłam. Jego talerz i kieliszek były puste. Patrzył w zupełnie inną stronę, nieobecnym wzrokiem.
-Niall, ja ...- Zaczęłam, ale on mi przerwał. Wpatrzył się we mnie, a ja nie potrafiłam odgadnąć wyrazu jego twarzy, ani tego, co się kryje w jego oczach.
-Co takiego zrobiłem, lub powiedziałem nie tak? - Spytał, a z jego oczu bił niespotykany smutek. Chwyciłam jego dłoń leżącą na stoliku i delikatnie się uśmiechnęłam, jakby bojąc się, że go wystraszę.
-Nic. Chodzi o to, że... Zszokowałeś mnie tym. Musiałam chwilę odsapnąć.- Uśmiechnęłam się szerzej. Niall wstał i namiętnie pocałował mnie przez stolik. Przez pocałunek cały czas się uśmiechałam. Jego idealnie wyrzeźbione wargi pasowały do moich, a smak jego ust był po prostu perfekcyjny. Zapach jego perfum mnie urzekał. W końcu oderwał się ode mnie i usiadł z powrotem na krześle, poprawiając koszulę. Przygryzłam delikatnie dolną wargę. Miał zaróżowione policzki i szeroko się uśmiechał. Wypiłam resztę wina, znajdującego się w moim kieliszku. Blondyn podszedł do mnie, delikatnie chwycił moją dłoń i szepnął:
-Zabiorę cię w magiczne miejsce. - Zakrył mi oczy i zaczął prowadzić. Miałam ochotę spytać, czy to konieczne, ale on i tak by nie odpuścił. Poczułam, że powietrze staje się chłodniejsze, co oznaczało, że wyszliśmy na zewnątrz.  Był już wieczór.Kilka zakrętów, chwilę prosto, znów zakręt... Nie przestawałam się uśmiechać. Uwielbiałam niespodzianki, zwłaszcza te od Niall'a. Szliśmy jeszcze krótką chwilę, gdy nagle przystanęliśmy.
- Teraz uważaj.- Szepnął mi do ucha, delikatnie całując jego płatek. Powoli i ostrożnie weszłam po schodkach, a gdy znalazłam się na miejscu, poczułam zapach palonych świec. Chłopak powoli odwiązał mi opaskę, którą założył w restauracji. Byliśmy na ślicznej, małej altance, a światło dawały tylko świece, ustawione dookoła. W tle było słychać cichą muzykę. Niall wyciągnął do mnie rękę, a ja bez obaw ją ujęłam. Przyciągnął mnie do siebie i delikatnie objął w pasie, a ja zarzuciłam mu ręce na szyję. Kołysaliśmy się delikatnie, patrząc sobie w oczy. Był niesamowity, idealny. Kochałam go, jak nigdy nikogo innego. Czy to możliwe, żeby był moją drugą połówką? Jesteśmy istotami społecznymi, nie potrafimy żyć bez siebie.
-Niall... - Szepnęłam cicho, bojąc się, że ktoś mnie usłyszy.
-Tak? - Odparł. Uśmiech nie schodził z jego twarzy.
-Ty... Tam w restauracji... To mówiłeś poważnie? - Spytałam lekko zachrypniętym głosem. Chłopak złączył nasze usta w namiętnym i słodkim pocałunku, ale jak dla mnie, zbyt krótkim. Ja mogłabym cały czas smakować jego ust, czuć go jak najbliżej siebie.
-Kocham cię, Caroline. Jak myślisz, mówię poważnie? - Spojrzał mi głęboko w oczy.
-Ja też ciebie kocham, Niall. Nigdy nie przestanę.- Wtuliłam się w jego tors. Po chwili poszliśmy na trawę, obok altanki, a tam położyliśmy się i oglądaliśmy gwiazdy. Cały czas trzymaliśmy się za ręce, co chwile wybuchając śmiechem. Leżałam głową na nim, a on obejmował mnie ramieniem. W końcu czułam, że pasuję, że jest miejsce i osoba, dla której jestem stworzona. Przy nim nic mi nie grozi. Czułam się naprawdę wyjątkowo dzisiejszego wieczoru. Niall mógł mieć każdą, a wybrał właśnie mnie, już dawno temu. Pamiętam, gdy mieliśmy po 10 lat i przyszli po niego koledzy, ale nie chcieli, żebym ja z nimi szła. Byłam smutna, a wtedy on powiedział " wolę być z nią, niż z wami" . Czy to znaczy, że wyboru dokonał już wtedy? Często mówiliśmy sobie, że się kochamy, nie zdając sobie sprawy z wagi tych słów, a teraz... Teraz się kochaliśmy. Prawdziwa, wieczna miłość.
-Wracamy? - Spytał cicho.
-Jasne. Jestem zmęczona...- Powiedziałam i jakby na potwierdzenie tych słów, ziewnęłam. Niall się zaśmiał, a następnie pomógł mi wstać. Po kilku minutach żmudnego marszu, wziął mnie na ręce. Chwilę protestowałam, ale on nie zamierzał odpuścić, więc ostatecznie się uciszyłam. Po przekroczeniu progu mieszkania postawił mnie na ziemi, lecz gdy zamknął drzwi, wziął mnie z powrotem na ręce.
- Widzę, że randka się udała ! - Krzyknął Louis z kuchni, a na stole przed nim stał czarny laptop. - Zdjęcia już są !
-To teraz co? Sypialnia i... - Harry nie dokończył, ponieważ przerwał mu Zayn:
-Zabawa? Zabierzcie nas ze sobą! - Blondyn tylko pomachał głową, jakby z niedowierzaniem i ostatecznie zaniósł mnie do pokoju. Postawił mnie przed drzwiami.
-A gdzie Liam?- Krzyknęłam.
- Nic nie mówił. Tajemnica! - Odkrzyknął mi Styles. Pewnie jest z Jenną. Uśmiechnęłam się delikatnie.
- To... Ja już pójdę do siebie. Dzięki za miły wieczór.- Szepnął Niall i nachylił się, aby mnie pocałować, lecz ja go powstrzymałam. Spojrzał na mnie pytająco.
-Przecież się nie rozstajemy. Śpisz ze mną. - Uśmiechnęłam się słodko, po czym weszłam do pokoju, a następnie do dołączonej łazienki. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w piżamę,a następnie umyłam zęby. Lekko podsuszyłam włosy i dokładnie je rozczesałam. Wróciłam do pokoju, lecz blondyna w nim nie było. Usiadłam na łóżku, lekko rozczarowana. Przyjdzie, na pewno. Nie zostawiłby mnie. W tym momencie usłyszałam pukanie. Do pokoju wszedł Niall w samych bokserkach, ale na ręku przewieszone miał spodnie i bluzę.
- Na rano. - Uśmiechnął się szeroko, a następnie usiadł koło mnie. Wtuliłam się w niego, napawając jego zapachem. On także brał prysznic, było widać po lekko wilgotnych włosach. Miałam ochotę tak siedzieć bez końca, zawsze, tylko przy nim. Położyliśmy się i wsunęliśmy pod kołdrę. Niall zgasił światło. Wtuliłam się w jego tors.
-Chcę by tak było zawsze. Chcę, by świat wiedział, że jesteś moja i nigdy z ciebie nie zrezygnuję. Nigdy nie uwierzę, że mnie zdradziłaś, jeśli ktoś coś takiego powie. Może nie jesteś perfekcyjna dla każdego, ale jesteś moim ideałem i wara im do tego. Gdybym musiał, oddałbym życie za to, byś ty mogła żyć. Chciałbym kupić ogromny dom z wielkim ogrodem i basenem, mieć psa, syna i córeczkę, spełniać ich zachcianki. Chciałbym mieć najpiękniejszą żonę na świecie, którą byłabyś ty. Chciałbym budzić się i zasypiać przy tobie,wracać dla ciebie, martwić się, gdy nie ma cię przy mnie. Chciałbym żebyś była zawsze, w chwilach słabości i szczęścia. Nic nie zmieni tego, co do ciebie czuję, nie ważne, jak bardzo byś mnie zraniła.
-Nigdy nie zranię cię specjalnie. Postaram się unikać wszelkich błędów i krzywd...- Szepnęłam, ze łzami w oczach. Ledwo udawało mi się je powstrzymać.
-Wiem. Kocham cię.-Pocałował mnie w głowę. Wtuliłam się w niego mocniej, modląc się, by to nie był sen.
-Ja ciebie też.- Powiedziałam, a następnie dodałam bezgłośnie:- Nie zasługuję na ciebie.- Po czym wtulona w sens mojego życia zasnęłam, śniąc, o naszej wspólnej przyszłości.

2 komentarze:

  1. BOSKIE ♥ przeczytałam wszystkie ♥ Dodawaj dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Awwwwwwwwwwwwwww tylko tyle powiem. to jest takie cudowne! też tak chce! tylko zalatw mi jakiegoś horanka albo najlepiej stylesa ;)
    iwona :*

    OdpowiedzUsuń