Przyjaźniłam się z Louis'em odkąd pamiętam. Zawsze mogłam na niego liczyć, choć od 2 lat bardziej ... Telefonicznie. Odwiedzał mnie zawsze, gdy tylko mógł. Mieszkałam w Londynie, co z lekka ułatwiało sprawę. Jutro miał wrócić z traasy koncertowej, więc miałam nadzieję, że mnie odwiedzi. Siedziałam w salonie, oglądając jakieś kreskówki i zajadając się kanapkami z Nutellą. Właśnie wstawałam, by odnieść talerzyk, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Westchnęłam i poszłam otworzy. W drzwiach stał uśmiechnięty Louis. Zszokowana upuściłam talerz, który rozbił się w drobny mak. Rzuciłam się przyjacielowi na szyję.
-Miałeś wrócić jutro.- Szepnęłam, gdy w końcu się od niego oderwałam. Oboje zbieraliśmy szkło.
-Ale się postarałem i jestem dziś. Śpię z tobą! - Krzyknął i zaśmiał się. Jako dzieci zawsze spaliśmy razem, ale teraz... Tak wiele się zmieniło. Jesteśmy starsi, bardziej dojrzali, a mimo to w Louis'ie nadal widzę małego chłopca, który potrafi mnie wszystkim rozbawić.
-Jaaasne. Tak sobie tłumacz. - Powiedziałam, a następnie poszłam wyrzucić szkło.
-Niby czemu nie ? - Dogonił mnie , a następnie objął w pasie i oparł się brodą o moje ramię.
-Louis... Co robisz ? - Spytałam, zdezorientowana. Nie poruszałam się . Z niewiadomych przyczyn moje serce przyśpieszyło.
-Przytulam cię. - Chłopak się zaśmiał.
-Jakoś tak ... Dziwnie.- Sapnęłam , a on mnie puścił . Odwróciłam się i spojrzałam na niego . Zarumienił się ! Ledwo powstrzymałam się od wybuchnięcia śmiechem. Staliśmy tak, patrząc na siebie. Jak zwykle - koszulka w paski . Chwyciłam go za rękę i zaprowadziłam do salonu. Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy oglądać film . Po kilkunastu minutah, zmęczona, oparłam się o przyjaciela, a następnie zasnęłam
Obudziłam się około 10 w swoim łóżku. Przewróciłam się na drugi bok i krzyknęłam.
-Louis ! - Spojrzałam na niego znacząco. Chłopak był w samych bokserkach.
-Mówiłem, że śpię z tobą. - Uśmiechnął się słodko. Westchnęłam.
-O której idziesz ?- Spytałam, nie patrząc na niego .
-A co , już chcesz się mnie pozbyć ? - Zaśmiał się nerwowo .
-Wiesz, dla mnie, mógłbyś tu nawet zamieszkać.- Szepnęłam, ze łzami w oczach. Louis był dla mnie wszystkim. Oprócz niego na tym świecie nie miałam nikogo. Za każdym razem, gdy wyjeżdżał, czułam kłucie w sercu, a gdy wracał ... Każda chwila spędzona z nim, była jak lekarstwo na depresję. Gdyby go zabrakło, nie miałabym po co żyć. Przyjaciel pocałował mnie w głowę, po czym wstał.
-Chodź. Porobimy coś.
Oglądałam telewizję. Za godzinę Louis idzie. Teraz poszedł do kuchni, zrobić coś do jedzenia, ponieważ oboje zgłodnieliśmy. Zatrzymałam się na wywiadzie z One Direction.
Reporterka: Louis... Masz dziewczynę ? A może jesteś zakochany ?
Louis: No , więc.... Jest jedna dziewczyna, która zawsze na mnie czeka i zawsze mnie wspiera. Już od dawna czuję do niej to wyjątkowe "coś", ale boję się jej to wyznać, ze względu na fanki. Ona jest taka delikatna ...
Wyłączyłam telewizor. W drzwiach stał mój przyjaciel i przyglądał mi się . Spojrzałam na niego i szeroko się uśmiechbęłam. Przytuliłam go.
-Dlaczego mi nic nie powiedziałeś? Kim ona jest ? - Zaczęłam go wypytywać. Cieszyłam się jego szczęściem, ale ... Trochę mnie to zabolało. Co , jeśli nie będzie miał czasu dla mnie ?
-Przestań. - Odezwał się w końcu.- Jesteś aż tak głupia ? - W moich oczach pojawiły się łzy. Nigdy tak do mnie nie mówił. Otworzyłam drzwi na korytarz i krzyknęłam :
-Wynoś się ! - Przez łzy widziałam tylko jego rozmazaną sylwetkę, a gdy wyszedł, zatrzasnęłam drzwi i pobiegłam do swojego pokoju. Szlochałam , krzyczałam , jęczałam i błagałam.
-Co ja takiego zrobiłam? - Darłam się, waląc pięściami w ścianę. Miał rację. Byłam głupia. W jednej, krótkiej chwili cały mój świat się zawalił, a ja nie zrobiłam zupełnie nic.
Przez 3 dni nie jadłam, ani nie piłam. Siedziałam w bezruchu na kanapie, owinięta kocem. Moje życie nie miało sensu, a poza tym ... Czułam się, jakby moje serce umarło. Czasem ból w klatce piersiowej był nie do wytrzymania, ale powoli się przyzwyczajałam. Czy tak czuje się ktoś, gdy umiera miłość ? Bo kochałam go. Dopiero po jego stracie sobie to uświadomiłam. Tylko on trzymał mnie przy życiu. Jak kotwica, która trzyma statek, by nie odpłynął, tak on mnie, bym nie umarła. Czułam się pusta, wypalona. Nie mogłam nawet płakać. Patrzyłam się w przestrzeń, żyjąc jedynie wspomnieniami o nim. Gdy umarła moja mama, przysiągł, na swoje życie, że nigdy mnie nie zostawi.
-Przysięgam.-Usłyszałam jego głos. Słyszałam to tak wyraźnie, jakby tu był.
-Na ? -Szepnęłam, zapłakanym głosem, choć tak na prawdę nawet nie poruszyłam ustami.
-Na swoje życie.- Powiedział stanowczo. Chciałam krzyknąć, że kłamie, że to tylko puste słowa, lecz z moich ust wydobył się tylko cichy jęk, a scena zniknęła. Na jej miejscu pojawiła się następna. Leżałam na łóżku szpitalnym i patrzyłam na niego, ledwo przytomna.
-Nie odchodź, proszę. Nie możesz mnie zostawić.- Szeptał , a jego łzy kapały na moją dłoń.
-A ty mnie mogłeś ?- Odezwałam się, a wspomnienie prysnęło jak mydlana bańka. Pierwszy raz od 3 dni z moich ust wydobyło się coś innego niż jęki, czy krzyki bólu. Mogłam wtedy odejść, ale nie. Walczyłam. Dla niego. Tak bardzo cierpiał ... Był ze mną od zawsze, żyłam dla niego, a teraz ... Straciłam wszystko, a tym wszystkim był ON. Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Powoli wstałam z kanapy. Otworzyłam drzwi. Stał w nich Louis.
-Mogę wejść ? - Spytał. Widać było, że płakał i nie spał.
-Nie.- Powiedziałam stanowczym, ale cichym i zachrypniętym głosem. Nie mogłam spojrzeć w jego oczy.
-[T.I.]-Powiedział cicho. Po jego policzku płynęła łza.
-Streść się.
-Przysięgałem na swoje życie, że cię nie zostawię i mam zamiar tej przysięgi dotrzymać.- Wypalił na jednym oddechu i po krótkiej chwili kontynuował.- Wtedy w wywiadzie... Mówiłem o tobie. Przepraszam.- Ostatnie słowo ledwo wypowiedział, ponieważ głos mu się załamał.-Kocham cię.- Szepnął. Przytuliłam go, napawając się jego bliskością.
-Ja ciebie też. - Wyszeptałam, zanim nasze usta się złączyły .+ Wieeem. Kolejny do dupy ... Przepraszam ! Ten brak weny mnie dobija.... Nie wiem, kiedy dodam następne fragmenty , ale na razie dodam Niall'a ... Może jutro , choć jutro jest trening ...
Fajny, ale koncowka trochę wymuszona. Więcej spontaniczności!
OdpowiedzUsuńiwona :*
Ps. Wszystkie komentarze są szczere!