wtorek, 29 stycznia 2013

Seven - Zayn


Stała tyłem do wejścia i mieszała, właśnie gotującą się, zupę. Aromat dyni roznosił się po całej kuchni. Uwielbiała to proste danie. Gotować, jak i jeść. Kremowa konsystencja i słodkawy posmak, nadawały magiczności potrawie.
Nagle na swojej rozgrzanej skórze poczuła chłodne palce, odgarniające jej włosy z karku. {T.I} odchyliła lekko głowę, a następnie poczuła na szyi ciepłe i wilgotne wargi. Z jej gardła wydobył się cichy jęk.
-Zayn, proszę. Bo spalę obiad...- Wyszeptała brunetka. Jej oddech był płytki i szybszy, a serce biło mocniej. Odwróciła się, a całe uczucie prysło, jak mydlana bańka. Za nią nie było nikogo.
Zielonooka zsunęła się na jasne kafelki, zanosząc głośnym szlochem.
Znów to samo. Zwów wydawało jej się, szatyn jest obok niej. Był jak uzależnienie. Jego dotyk, ciepło, zapach i głos... On cały był jej narkotykiem.
Wytarła twarz i wstała. Wyłączyła gaz i nie martwiąc się o nic więcej, wolnym krokiem udała się do sypialni, by tam wspominać.

-Zayn...- Jęknęła {T.I}, zanim w całości oddała się uczuciu. Szatyn sunął mokrymi pocałunkami po szyi dziewczyny, aż dotarł do jej pełnych, lekko wilgotnych warg. Najpierw całował delikatnie, ale gdy tylko brunetka rozchyliła wargi, a ich pocałunek się pogłębił, usta bardziej napierały na siebie, prosząc, o więcej. Językami walczyli o dominację, będąc co raz bardziej zachłannym.
Brązowooki przyparł brunetkę do ściany, napierając na nią całym swoim ciałem. Chłodnymi palcami delikatnie muskał wrażliwą skórę jej brzucha. Jego dotyk wywoływał u dziewczyny przyjemne dreszcze.
W końcu oderwali się od siebie. Oboje zdyszani, pragnąc więcej.
-Kocham cię.- Szepnął Zayn, patrząc {T.I} głęboko w oczy. Jego ciepły oddech omiótł zazwyczaj porcelanowy, choć teraz zarumieniony policzek zielonookiej.
-Ja ciebie też.- Odpowiedziała, a jej pewny głos rozniósł się echem po dużym domu.
                                                                                     ***
Stanęła przed ciemnym, marmurowym nagrobkiem. W jego gładkiej, lśniącej i czystej powierzchni widziała swoją lekko rozmazaną sylwetkę. Uklękła i kciukiem wytarła łzę, która wydarła się z jej oka i opadła na zimny pomnik. Próbowała uspokoić drżący oddech. Niestety, nie wychodziło jej to najlepiej.
Siedząc tutaj, wspomnienia zawsze wracały. Wszystkie. Przed oczami brunetki przewijały się chwile szczęścia, smutku i złości. Jego słodkie, malinowe wargi, ciemna karnacja, kruczoczarne włosy i te głębokie, czekoladowe oczy... Wszystko to sprawiało, że był jej ideałem. Z biegiem czasu zaakceptowała w nim każdą skazę. Wszystkie wady, przyzwyczajenia i nawyki. W oczach innych chłopak pełen skaz.
W oczach {T.I} człowiek, który był oparciem, dawał pomoc, poczucie bezpieczeństwa i...Miłość.
Dawał jej to wyjątkowe uczucie, od którego po pewnym czasie się uzależniła.
-To nie tak miało być...- Wyszeptała cicho dziewczyna. Nie potrafiła opanować słonych łez, które płynęły z jej oczu, jak rzeka. Z bólem po raz kolejny wspominała. Dzień, w którym to wszystko się zaczęło.
-Te wspomnienia nie dają mi spokoju. Ja nadal czuję twój dotyk, zapach, ciepło... Czuję, że tak naprawdę nie odszedłeś.- Ukryła twarz w dłonie, a fala wspomnień zaatakowała słabą psychikę zielonookiej.

-Mam zwyczajnie dosyć, że ciągle nie masz dla mnie czasu!- Krzyknęła brunetka. Wybiegła z dużego domu, z całej siły trzaskając frontowymi drzwiami. Szła, nawet nie wiedząc, dokąd. Nogi same ją niosły. Chciała być jak najdalej od tego domu i chłopaka, do którego miała zbyt wielką słabość. {T.I} była pewna, że gdyby wypowiedział choć jedno słowo, od razu wybaczyłaby mu. Czekoladowe tęczówki Zayn'a nie dałyby spokoju jej drobnej postaci.
Ubrana w krótkie, jeansowe spodenki, szalą, luźną koszulkę i czarne converse, brunetka z l długimi, falowanymi, brązowymi włosami stanęła przed apartamentowcem swojej najlepszej przyjaciółki.
Zielonooka zadzwoniła kilkukrotnie, aż poczuła, że szklane drzwi się otwierają. Zdecydowanym krokiem udała się do mieszkania Danielle.

-Ten dzień był początkiem końca. - Powiedziała dziewczyna w pustą przestrzeń, wpatrując się wzrokiem bez emocji na ciemny marmur. Targały nią sprzeczne emocje. Smutek, żal, złość i … Poczucie winy. Była pewna, że gdyby tamtego dnia go nie opuściła, wszystko potoczyłoby się inaczej, a Zayn nadal by żył.

Brunetka siedząc na parapecie, uparcie wpatrywała się w pustą ulicę. Oświetlało ją słabe światło, pojedynczej latarni.
Był wieczór, a do tego straszna ulewa, co dla Londynu nie było niczym nadzwyczajnym. Na dworze nie dało się dostrzec żadnej żywej duszy, a powód był raczej oczywisty.
Upiła kolejny łyk gorącej herbaty, malując różnorodne wzorki na zaparowanej szybie. Zastanawiało ją, czy Zayn o niej myśli? Po tym, jak wyjechał w trasę, {T.I} wróciła do ich wspólnego domu. Szatyn nie zadzwonił, ani nie napisał. Jakby zapomniał o dziewczynie, którą rzekomo kochał.
Zielonooka nie zdawała sobie jeszcze sprawy, jak głupio się zachowywała.

-Dlaczego to się stało? Dlaczego ty?- Spytała cichym, łamiącym się głosem. Nie mogła być obojętna na te wszystkie wspomnienia. Brunetka nie potrafiła już dłużej się przed tym bronić.
Usiadła na ziemi i przejechała opuszkami palców po zimnej, gładkiej powierzchni nagrobka. Czuła się winna. Winna jego śmierci.

Kolejne wspomnienia doprowadzały ją do coraz to większego bólu.

{T.I} siedziała na dużym, skórzanym fotelu, szczelnie owinięta grubym kocem i oglądała telewizję. Nie było nic ciekawego, więc zmieniała programy. W pewnym momencie zatrzymała się na stacji informacyjnej, uważnie wsłuchując się w każde słowo młodego reportera.
-”Samolot lecący z Nowego Jorku do Londynu rozbił się, podczas lądowania. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że przyczyną zdarzenia była usterka, oraz niesprzyjające warunki atmosferyczne. Jak na razie najprawdopodobniej nikt nie przeżył. Właśnie dotarła do nas informacja, że na pokładzie znajdował się Zayn Malik, słynny piosenkarz z Boysbandu One Direction.”- Zielonooka nie słyszała już reszty wypowiedzi. Jej serce zatrzymało się, a do oczu napłynęła słona ciecz. Z jej gardła wydobył się przeciągły krzyk bólu. Brunetka nie potrafiła opanować łez, krzyków i bólu, który wręcz paraliżował jej kruche ciało. Nie mogła się z tym pogodzić.

-Czas nie leczy ran, wiesz? On tylko powoli przyzwyczaja nas do bólu.- Szepnęła z wyrzutem. Z kieszeni wyjęła starą, pożółkłą kartkę. Ostrożnie odwinęła papier i przyglądała się z uwagą każdemu słowu, które ponownie raniły jej serce, jak miliony ostrzy.
„Droga {T.I T.N}!
Pilot powiedział, że nie przeżyjemy.
W tym liście chciałem Cię głównie przeprosić.
Najpierw dlatego, że nie dzwoniłem. Wydaje się to śmieszne, ale zgubiłem telefon, a Twojego numeru nie znam na pamięć. Przepraszam Cię, {T.I}.
Jeśli kiedykolwiek byłaś przeze mnie zła, lub smutna, także Cię przepraszam.
Zawsze chciałem dla Ciebie wszystkiego, co najlepsze.
Przepraszam, że mieliśmy tak mało czasu razem. Mimo to, każda minuta przy Tobie była najlepszą chwilą w moim życiu. W Twoich objęciach chciałbym zatrzymać czas.
Nie żałuję, że lecę tym samolotem choć wiem, że to koniec. Chciałbym naprawić wiele rzeczy, ale nie będzie mi to dane. Leciałem do Ciebie, {T.I}. Umrę ze świadomością, że zrobiłem wszystko, by do Ciebie wrócić.
Kocham Cię, całym moim sercem. Jak nikogo, nigdy wcześniej.

Twój Zayn”
***
Brunetka podniosła się gwałtownie i szybko nabrała powietrza do płuc. Oddychała płytko, a na jej czole widniały krople potu. Po porcelanowych policzkach zielonookiej spływały strumienie łez.
Na swojej talii poczuła silne i ciepłe ramiona, które pewnie przyciągnęły ją do siebie tak, aż przywarła do niego całym ciałem.
-Jesteś...- Szepnęła {T.I}, odwracając twarz.
-I nigdzie się nie wybieram.- Odpowiedział Zayn, a następnie złożył na wargach dziewczyny słodki pocałunek.


  

+SKOŃCZONY. Oj i chyba nawet z końcówki jestem zadowolona. Bardzo mi się spodobał : ) Pierwszy raz chyba xD 

7 komentarzy:

  1. Wiem, jak bardzo zależy Ci na opinii innych, dlatego nie potrafiłabym zostawić tutaj kilku nieprzemyślanych słów. Chcę, żeby moje komentarze były szczere, pełne tych samych emocji, które siedzą we mnie, gdy czytam. Chcę, żeby motywowały Cię w pewien sposób i dawały do zrozumienia, że masz dla kogo pisać, bo nawet jeżeli jest niewielu czytelników, to Ci, którzy są - żyją tą historią razem z Tobą i chcą ją dalej przezywać.

    Miałaś rację. Masz powody do bycia zadowolonej ze swojej roboty. Mimo, że nie spodziewałam się, że Zayn będzie uśmiercony w tym imaginie, to dzięki wpleceniu tego faktu, owiałaś go magiczną aurą. Smutek, tęsknota, płacz, wspomnienia, poczucie winy... Mogłabym wymieniać i wymieniać. Chyba najbardziej przemawia do mnie poczucie winy, obarczenie się nią z powodu śmierci najbliższej nam osoby. Chcielibyśmy cofnąć czas, ale żyjemy tylko raz. Niestety. Ale dzięki temu uczymy się korzystać z życia, robić wszystko to, na co mamy ochotę, aby nie żałować, że czegoś się nie spróbowało. Życie jest po to, aby żyć jego pełnią i sprawić, by być z niego zadowolonym.
    Nie o tym miał być mój komentarz, ale skłoniłaś mnie tym, co napisane powyżej, do refleksji. Błędy. Każdy z nas je popełnia. Czasami jest to zwykłe potknięcie, innym razem wpadamy w wielką przepaść, z której nie ma sposobu jak wyjść. Błędem było wyjście z domu, zostawienie Zayn'a. I chociaż boli strata, to czy nie nauczyła się dzięki niej, że należy wybaczać, być tolerancyjnym, wyrozumiałym i cierpliwym, że należy walczyć o swoje? No właśnie.
    Chciałabym, żebyś Ty również walczyła o swoje. Uwielbiasz pisać, wiem, że sprawia Ci to przyjemność, a przede wszystkim wychodzi Ci to, bo masz niesamowitą wyobraźnię, która nasuwa Ci co chwilę nowe pomysły. Pielęgnuj ten skarb i wykorzystuj go, bo może Cię on daleko zaprowadzić.

    @oliwiapyrc

    OdpowiedzUsuń
  2. Zupełnie się nie spodziewałam końcówki. Ło!

    OdpowiedzUsuń
  3. awwwwwwwwwwwwwwwwwww *__* a ja już się bałam, że będzie w chuj smutne, znaczy było ale końcówka na szczęście nie ;D Zyczę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Poplakalam sie. boże czemu jestem aż tak empatyczna (?) Ale to było piękne!
    iwona :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Zostałaś nominowana do Versatile Blogger Award :)
    http://deadlybattle.blogspot.com/p/versatile-blogger-award.html

    OdpowiedzUsuń