wtorek, 1 stycznia 2013

Caroline Rose - Rozdział 15


Jak powiedział, tak zrobił. Cały czas byłam w jego objęciach. Woda była letnia, ale jego ciało wystarczało, by było mi ciepło. Po około 20 minutach wróciliśmy na koc. Chłopcy rozstawili namioty. Było ich 5. Rozpalili ognisko. Zaczynało się już ściemniać. Przebrałam się w suchą bieliznę i założyłam na siebie ubrania. Oprócz tego założyłam jeszcze bluzę mojego chłopaka. Siadam koło nich. Niall gra na gitarze, a my śpiewamy. Typowe, obozowe piosenki. W końcu oni zaczynają śpiewać swoje, a my z uwagą słuchamy. W pewnym momencie słyszymy warkot silnika. Każdy patrzy w tamtą stronę, gdzie pojawia się jakiś stary samochód. Wysiada z niego ładna blondynka. Dochodzi do nas i z każdym się wita. Gdy przychodzi moja kolej, wyciąga rękę i szeroko się uśmiecha.
-Perrie.- Mówi. Delikatnie ściskam jej dłoń.
-Caroline.- Odpowiadam, dość głośno. Blondynka siada koło Zayn'a, a chłopcy znów śpiewają. Czy to znaczy, że do siebie wrócili? Jeśli tak, to świetnie.(NIE MA SARKAZMU)
-Właściwie dlaczego 5 namiotów?- Pytam na ucho Eleanor.
-Ja i Louis, Zayn i Perrie, Liam i Danielle, ty i Niall i Harry sam.- Odpowiada szeptem. Trochę szkoda mi Harry'ego. Same pary... A właśnie.
-Zayn i Perrie są znowu razem?- Znów pytam El. Ona kręci przecząco głową.
-Przyjaźnią się na razie, ale są blisko.- Obie się uśmiechamy. Później dochodzi alkohol. Ja i Liam nie pijemy wcale, El, Dan i Pezz tylko trochę, a chłopaki chlają ile wlezie.
-Zagrajmy w butelkę! - Krzyczy Louis. Ja tylko wzdycham.
-Grajcie, ale ja jestem zmęczona i idę spać.- Wymuszam ziewnięcie, by było bardziej realistycznie.
-No weź, Carla.- Błaga Lou.
-Carla?- Dziwię się, a wszyscy się śmieją. - Zapomniałeś, że ja nie stąd, chyba.- Mówię cicho.
-No tak. Więc Carla to zdrobnienie. Więc jak?- Nie daje za wygraną.
-Okej, ale odpowiadam tylko na pytania.
-Jak chcesz...- Mówi zrezygnowany. Wszyscy siadamy w kółku, a Liam kręci butelką po Whisky. Wypada na Zayn'a.
-Pytanie czy zadanie?- Pyta Liam. Malik chwilę się zastanawia.
-Niech będzie... Zadanie.- Odpowiada. Teraz Liam chwilę się zastanawia.
-Rozbierz się i wskocz do jeziora nago.- Mówi spokojnie. Wszyscy się śmieją.
-Okej.-Mówi Zayn. Chwilę później jest na pomoście i się rozbiera. Widzimy i słyszymy, jak wskakuje do wody. Perrie biegnie tam, a po chwili wraca z jego ubraniami. Teraz już nikt nie wyrabia ze śmiechu.
-No chyba żart ! - Krzyczy Zayn.
-I to całkiem śmieszny!- Odkrzykuje mu Pezz. Jest naprawdę fajna. Na początku wydawała się... Nudna? Nie wiem, jak to nazwać.
-Jak mam wrócić, co?- Pyta Malik.
-Nago? - Odpowiadam pytaniem. Wszyscy znów wybuchają śmiechem. Po chwili widzimy Zayn'a, który skutecznie zasłania swoje krocze. Teraz to już nie wyrabiam ze śmiechu.  Gdy jest przy namiocie, Perrie rzuca w jego stronę ubrania.
-I ty Brutusie przeciwko mnie?- Pyta z niedowierzaniem. Znika w namiocie i kilka minut później jest przy nas.
-Nie można wam zaufać...- Kręci głową, a następnie butelką. Wypada na Harry'ego.
-Pytanie! - Mówi szybko, zanim Malik zdąży zapytać.
-Która z tych dziewczyn jest twoim zdaniem najładniejsza?
-Caroline.- Mówi i porusza znacząco brwiami.
-Taak... Widać, że lubisz suHarry- Wszyscy znów się śmieją. Hazza kręci i wypada na El. I tak leci czas, a ja ani Niall ani razu nie odpowiadamy, czy nie robimy zadań. Robię się senna, więc spoglądam na zegarek. 2 w nocy. Ognisko już wygasa, a oni nadal bawią się w najlepsze. W końcu wypada na Horan'a. Krzyczy coś, czego nie rozumiem, ale za bardzo się tym nie przejmuję. I ja.
-Pytanie, tak, kochanie?- Pyta słodko. Ledwo kiwam głową, ponieważ prawie śpię.
-Kochasz Zayn'a?- Piorunuję go wzrokiem. Wiem, że to pytanie dużo go kosztowało.
-Tak, jak brata.- Odpowiadam pewnie, ale zmęczonym głosem. Jestem tak śpiąca, że prawie nic nie dostrzegam. Nie patrzę na Malik'a. Nie chcę widzieć jego reakcji. Wstaję i ciągnę za sobą Niall'a.
-To nie nasz namiot.- Śmieje się i wskazuje inny. Idziemy do niego, a gdy tylko jesteśmy w środku od razu wskakuję pod kołdrę. On dołącza do mnie i mocno mnie tuli.
-Dobranoc.- Szepcze mi do ucha i delikatnie całuje mój policzek. Nie mam siły by odpowiedzieć, więc kiwam głową. Po chwili już śpię.
                                                                                  ***
Jak zwykle budzę się nie z własnej woli. Spoza namiotu słychać krzyki, a obok mnie nie ma Niall'a.
Wychodzę zaspana. Jest chłodno, ale świeci słońce. Eleanor jest cała mokra i krzyczy na Louis'a i Harry'ego, którzy się śmieją. Wchodzę do namiotu i biorę z niego koc. Podchodzę do El i całą ją nim przykrywam.
-Biedactwo...- Mówię do niej, a ona dziękuje. Podchodzę do Danielle i mówię jej coś na ucho. Kiwa głową i idziemy do chłopaków.
-Louis, Harry. Możemy pogadać?- Pyta, a oni się zgadzają. Idziemy na pomost. Gdy znajdujemy się na końcu, Lou pyta.
-O czym chciałyście pogadać?- My uśmiechamy się do siebie i spychamy ich do wody. Dan Louis'a, a ja Harry'ego. Przybijamy sobie piątkę i się śmiejemy. Oni wyłaniają się spod wody i patrzą na nas z wyrzutem.
-Za Eleanor! - Krzyczymy równocześnie, przez co śmiejemy się jeszcze bardziej. Biegniemy z powrotem na plażę, by czasem nie wrzucili nas. Wszyscy, którzy tam są, śmieją się do rozpuku.
-Brawo!- Krzyczy Perrie.
-To był pomysł Caroline. - Mówi Danielle, a ja się lekko rumienię. Przybijam piątkę z Pezz i El.
-Dziewczyny powinny sobie pomagać.- Uśmiecham się.
Reszta dnia przebiega już w miarę normalnie. Zjadamy razem posiłek, jeszcze trochę się wygłupiamy, aż pora się rozstać. Harry rozwozi nas po domach. Na koniec zostajemy ja z Niall'em. Całuję przyjaciela w policzek i wysiadam z Vana. Stoję przed dużym, białym domem. Nie jest on willą. Jest jednopiętrowy, z 2 balkonami oraz dość przestronnym gankiem. Wbiegam do środka. Długi korytarz, na którego końcu są schody. Panele z jasnego drewna i beżowe ściany, na których znajduje się mnóstwo naszych wspólnych zdjęć. Na dole są 4 pomieszczenia. Ogromny salon, duża kuchnia i jadalnia, a obok nieduża toaleta. Wchodzę na górę, gdzie znajdują się 3 i ogromna łazienka. Z gigantyczną wanną i prysznicem. Wchodzę do pierwszej sypialni, która jest urządzona tak, jak w domu chłopaków. Z jednym wyjątkiem. Łóżko jest o wieeele większe. Biegam po całym domu, chłonąc każdy jego szczegół. W końcu wpadam w objęcia blondyna z piskiem.
-Jest cudowny. Jestem w raju.- Krzyczę, a on się uśmiecha. Idziemy do kuchni, gdzie Niall robi nam obojgu drinka. Pijemy powoli, siedząc na kanapie w salonie. Miękka, duża, skórzana... Kanapa idealna. Tylko, że chłopak bardziej. Idę na górę, gdzie biorę prysznic. Przebieram się w spodenki i luźną koszulkę. Piżama, nie ciuchy do chodzenia po dworze. Wracam do sypialni z wilgotnymi włosami. Niall idzie się umyć. Wraca po 15 minutach w bokserkach, a na jego jasnych włosach są widoczne krople wody. Przystaje i przygląda mi się dłuższą chwilę.
-Co ty na to, żeby wypróbować nowe łóżko i „ochrzcić” dom? - Pyta, zabawnie poruszając brwiami. Patrzę na niego i widzę taką powagę, że mam ochotę wylecieć przez okno. Patrzę na niego z przerażeniem, choć podoba mi się jego bezpośredniość.
-Mówisz poważnie?- Pytam. Nadal jestem w lekkim szoku.
-Ja...- Peszy się. Uśmiecham się i przyciągam go do siebie. Całujemy się najpierw stojąc, ale po chwili już leżymy w pościeli, na miękkim łóżku. On nie próbuje mnie rozbierać, a ja jego.
-Nie dziś, ale na pewno tak. - Odpowiadam. Wtulam się w niego i, jak zwykle ostatnio, próbuję zasnąć w jego objęciach. On jak zawsze gładzi mi włosy i nuci kołysankę. Czuję się bezpieczna. Wiem, że przy nim nic mi nie grozi. Mam swoje miejsce na świecie. Nie mogłam umrzeć, nie mogłam go zostawić. Dostałam szansę, której nie zamierzam zmarnować przez swoją głupotę. Będę chodzić do psychologa, uważać, nie podejmować pochopnych decyzji. Mam prawdziwych przyjaciół i cudownego chłopaka. Może nie mam rodziny, ale to nie jest ważne. Niedługo będę miała nową rodzinę i nigdy nie popełnię tych błędów, których dopuścili się moi rodzice. Obiecuję to sobie i Niall'owi, choć nie słyszy. Nie chcę, by moje dziecko miało kiedyś do mnie uraz za to, że je zostawiłam, lub skrzywdziłam. Nie mówię, że będę najlepszą matką, ale będę się starać. Będę robić wszystko, co się da, aby było szczęśliwe. I co najważniejsze, będę kochać je ponad własne życie. Jak osobę, która dała mi miłość, ciepło, bezpieczeństwo i … Szczęście.
-Nie śpieszy nam się. Mamy czas. Czeka nas przecież wspólne życie.

+Notka pożegnalna w epilogu. W każdym razie... Koniec. Ostatni rozdział. Ciężko mi się rozstawać, ale ... No cóż. Nie będę się rozpisywać

1 komentarz:

  1. Fantastyczny !!! dlaczego to koniec ? :( Na pewno miałabyś jeszcze mnóstwo pomysłów, żeby akcja się toczyła no ale to twój wybór ;* www.diall-love-4ever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń