środa, 28 listopada 2012

Zapraszam do czytania mojego nowego bloga z nowym opowiadaniem. ! Zayn nadchodzi. Piszemy narracją pierwszoosobową, którą jest właśnie Pan Malik. Zaczyna się prologiem. Mogę wyjaśnić, że jest to sen, całkiem realistyczny. Zayn na początku jest z Perrie, ale... Ale. Ale dowiecie się, czytając. Rozdziały dodawane będą w czwartki. Nie będą zbyt długie, nie lubię się rozpisywać, na temat wyglądu miejsc.
http://zayn-and-angel.blogspot.com/ Link do stronki. Miłego czytania!

wtorek, 27 listopada 2012

Caroline Rose- Rozdział 3


Obudziłam się dość rano, bo o 8:30, ubrana w to, co wczoraj. Zwlekłam się z łóżka i mimo, że tego nie lubię, wzięłam szybki prysznic. Tym razem umyłam włosy. Przez cały czas myślałam o tym, co się wczoraj stało. Wysuszyłam włosy, zrobiłam delikatny makijaż i, w ręczniku, zaczęłam wypakowywać rzeczy. Zostawiłam sobie świeży zestaw bielizny, czarne rurki, białą bokserkę z czarnym napisem "hungry" i te same converse, co wczoraj. Westchnęłam. Gdy skończyłam wszystko układać, ubrałam się w przygotowane wcześniej rzeczy, a włosy związałam w luźnego koka. Pościeliłam łóżko i dokładnie wszystko poukładałam. Weszłam na Twittera i Facebooka. Chłopcy już mnie obserwowali. Dodałam Twitta : " Dzięki za wspaniały wieczór. Wiecie o co chodzi . Kocham xoxo'' . Uśmiechnęłam się. W prywatnych dostałam wiadomość od Zayn'a, jeszcze wczoraj wieczorem:" Przepraszam! Nie powinienem. Po prostu... Nie mogłem się oprzeć. Zapomnijmy o tym, dobrze?" . Uśmiechnęłam się do ekranu. Poczułam ulgę, ale i... lekkie rozczarowanie. Dlaczego ? Kochasz Niall'a, ogarnij się, dziewczyno ! Krzyczałam na siebie w myślach. Mimo tego wszystkiego byłam pewna, że coś w nim jest. W nim, czyli Zayn'ie. Jak to możliwe, że przez 2 lata nawet nie spojrzałam na żadnego chłopaka, a  jednego dnia przy Niall'u już mnie ktoś całuje ? Co jest ze mną, do cholery, nie tak?! Z zamyślenia wyrwało mnie pukanie. Powiedziałam"proszę", a do pokoju wszedł Niall. Uśmiechał się, ale zobaczywszy moją minę od razu spoważniał.
-Obiecaj, że jak ci coś powiem, to nie będziesz krzyczał, ani w ogóle nic nie zrobisz.- Szepnęłam, spuszczając wzrok. Może źle robię, ale muszę mu powiedzieć. Nie należę do tych osób, które ze strachu starają się wszystko ukryć. To prawda - bałam się jak jasna cholera. Bałam się tego, że mnie zostawi. Jak ja przeżyję bez niego choć chwilę ? Całe 2 lata na niego czekałam, a teraz, po jednym dniu, to wszystko ma się spieprzyć ? Nie. Zrobię wszystko, byleby tego nie zepsuć. Jeśli teraz mnie zostawi, to chyba oszaleję.
-Obiecuję.- Powiedział, siadając obok mnie i łapiąc mnie za dłoń. Splótł nasze palce, a ja spojrzałam mu głęboko w jego niebieskie oczy.
-Gadałam wczoraj z Zayn'em. Dla tego tak zniknęłam. Był smutny, chciał się wyżalić. Przepraszam, ale obiecałam, że nie powiem czemu. Jak odprowadził mnie pod pokój, to...- Wzięłam głęboki oddech. Jego oczy uspokajały, ale bałam się jego reakcji. Po moich policzkach zaczęły płynąć łzy. On chciał mnie przytulić, ale delikatnie się od niego odsunęłam. Wytarłam łzy rękawem, ale ich miejsce zajęły nowe. Zaczęłam głęboko oddychać. Po kilku minutach w końcu się uspokoiłam.
-On mnie pocałował.- Wypaliłam z zamkniętymi oczami. Nic nie usłyszałam, żadnego dźwięku. Jakby... Wcale go tu nie było. Otworzyłam oczy, a on stał przede mną. Wtuliłam się w jego tors, ponownie zanosząc się szlochem. Nie chciałam, żeby tak wyszło. Cholernie mnie to bolało.
-Caroline... Jest okej. Powiedziałaś mi od razu. To się liczy. Jesteś szczera i jestem pewien, że tego nie chciałaś, a Zayn... Zerwał z Perrie ? - Niall usiadł na moim łóżku, a mnie posadził sobie na kolanach.
-Konkretnie , to ona z nim. - Powiedziałam, gładząc go delikatnie po policzku. Tak się cieszyłam, że był. Potrzebowałam go . Na każdym kroku, zawsze i wszędzie.
- No więc... To i tak dobrze, jak na niego. Tak to pewnie schlałby się w trupa, a dzięki tobie... Poza tym, nie można nikogo obwiniać, bo on nie wie, a ty nie chciałaś się zdradzić.- Uśmiechnął się. Złączyłam nasze wargi w długim, namiętnym, pełnym miłości i ulgi pocałunku.
-Nie ważne co się stanie, ja i tak będę cię kochał, Caroline.- Szepnął, całując mnie w nosek. Uśmiechnęłam się delikatnie i musnęłam go przelotnie w usta.
-Ja ciebie też, Niall. Zawsze.- Wtuliłam się w niego jeszcze bardziej, napawając jego zapachem i bliskością. Chciałam tak trwać wiecznie, ale mój żołądek miał inne zdanie. Zaryczał przeraźliwie, a ja i blondyn wybuchnęliśmy śmiechem. Zeszliśmy na dół, a tam zjadłam płatki z mlekiem. O dziwo, nikogo nie było. Usiedliśmy przed telewizorem i oglądaliśmy bajki. Oparłam się o blondyna, tylko na tyle mogłam teraz liczyć. W każdej chwili ktoś mógł się tu zjawić. Horan jadł ciastka, a w kieszeni bluzy miał jeszcze żelki i M&M-sy. Po jakichś 10 minutach dołączyli do nas Louis i Harry.
- Co oglądacie ? - Krzyknął ten 1 i zabrał pilota. Przełączył na jakiś film, gdzie para się całowała. Loczek spojrzał na mnie i teatralnie poruszył brwiami, a ja spłonęłam rumieńcem, po czym wtuliłam się w Irlandczyka. Ten zaczął się śmiać. Po chwili znów usiadłam normalnie, nie patrząc na chłopaków z boku. Wygłupiali się .
-Gdzie Liam i Zayn ? - Spytał Niall, nadal nie odrywając wzroku od telewizora. Szczerze, mnie też to ciekawiło. Chłopcy przerwali swoją zabawę.
- Zayn wstał wcześnie. Był jakiś zły... Pogadał z Liam'em chwilę i gdzieś poszli. Nic nie mówili.- Powiedział Lou, po czym wrócił do okładania Hazzy. Westchnęłam. Musnęłam Niall'a w policzek, na co on spojrzał się na mnie dziwnie. Uśmiechnęłam się lekko i wstałam.
-Idę na spacer.- Oznajmiłam.
-Może pójść z tobą ? - Spytał troskliwie blondyn. Ja tylko pokiwałam przecząco głową. Chciałam mieć chwilę dla siebie. Poszłam na górę, do swojego pokoju. Do czarnej, średniej torby spakowałam telefon, klucze od pokoju, chusteczki(tak w razie co) butelkę wody i paczkę żelek. Na dole założyłam na siebie jeszcze czarny płaszcz do kolan. Wyszłam z budynku i skierowałam się do parku. Szłam powoli, zachwycając się zielenią. Londyn był pięknym miastem, wiele o nim czytałam. Usiadłam na ławce. Było dość zimno, jak na 1 dzień wakacji. Właśnie ! Zapomniałam o moich urodzinach. Westchnęłam. Skoro ja nie pamiętam, to pewnie nikt inny też. Przez telefon weszłam na Twittera, a tam mnóstwo osób złożyło mi życzenia, tak samo Facebook. Tylko chłopaki nic nie pisali. Spojrzałam na skrzynkę odbiorczą. Też dużo wiadomości i także życzenia. Od mamy, młodszej siostry, przyjaciół i byłego chłopaka. Od 2 lat tłumaczę mu, że nie ma szans na to, żebyśmy byli razem, ale do niego to nie dociera. Schowałam telefon lekko pocieszona. Z przyjaciółmi już byśmy świętowali, przecież to 18 urodziny, a tu... Niall zapomniał, a reszta pewnie nie wiedziała. Napiłam się wody, po czym zjadłam żelki. Było mi tak cholernie smutno, że zapomniał. Wróciłam do apartamentu, zdjęłam płaszcz i nic nie mówiąc poszłam do swojego pokoju. W salonie byli już wszyscy i chyba na mnie czekali, ale kompletnie ich olałam. Zamknęłam drzwi na klucz, torbę rzuciłam gdzieś w kąt, a sama opadłam na łóżko. Łzy cisnęły mi się do oczu. Już po chwili ktoś zapukał.
-Nie chcę cię, kim kolwiek jesteś. - Warknęłam do drzwi. Założyłam słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki. Głównie polskiej, bo nie miałam na nic innego ochoty. Pomyślałam, że zrobię im niezły żart. To znaczy, ja będę się nieźle śmiać. Wyłączyłam muzykę i zeszłam na dół. Gdy stanęłam u spodu schodów, 5 par oczu skierowało się w moją stronę.
-Co chcecie ? - Zapytałam PO POLSKU i szeroko się uśmiechnęłam. Każdy patrzył na mnie ze zdziwieniem. - O to teraz wam nawtykam. Zapomnieliście o moich urodzinach, barany !
Kontynuowałam w swoim ojczystym języku. Oni po angielsku zaczęli mnie pytać, o co chodzi i dlaczego mówię po polsku. Zaśmiałam się. Mogłam im powiedzieć wszystko.
-A brązowooki mnie całował, a blondyn ze mną chodzi ! - Wszyscy słuchali mnie uważnie, ale mimo to nadal nic nie rozumieli. Uśmiechnęłam się do siebie i powiedziałam, tym razem po angielsku:
-Walcie się.- Wróciłam na górę i trzasnęłam drzwiami. Myślałam, że będzie śmiesznie, a zamiast tego, leżałam na łóżku płacząc. Do cholery, co ja tu robię ?! Wyszłam na balkon.  Zaśmiałam się i zaczęłam schodzić po poręczy, na ziemię.Opłacało się ćwiczenie gimnastyki i zwiewanie ze znajomymi przed policją. Tak, wiem, nikt się tego nie spodziewał. Ruszyłam powoli trawnikiem. Odwróciłam się i zobaczyłam, że na balkonie stoi Zayn. Uśmiechnęłam się i pokazałam mu środkowy palec.
-Jesteś niemożliwa. - Zaśmiał się.
-Nie. Po prostu zapomnę o was tak, jak wy o moich urodzinach.- Krzyknęłam, odwróciłam się i odeszłam. Zachowałam się jak kompletny szczeniak. Tak samo jak wtedy, gdy uciekałam przed ojcem, gdy chciał mnie bić. Ucieczka. Tchórzostwo, ale też dobre i bezpieczne wyjście. Było mi trochę chłodno, ale zignorowałam to uczucie. Wróciłam do tego parku, co wcześniej. Szłam powoli i myślałam. Boże, co ja najlepszego odwaliłam ?! Miałam nie postępować impulsywnie, a teraz poszłam na całkowitą improwizację. Z drugiej strony uśmiechnęłam się sama do siebie. Niech mają i się martwią, mam ich gdzieś. A może zapomną o mnie, tak jak o urodzinach ? Zamyślona wpadłam na kogoś.
-Przepraszam ! - Pisnęłam. Podniosłam wzrok. Nade mną stał blondyn ( nie farbowany, jak Niall) z zielonymi oczami. Szmaragdowymi wręcz. Miał mleczną cerę i był naprawdę przystojny. Uśmiechnęłam się szeroko.
-Nie, to ja przepraszam. Moja wina, jakiś nie swój dziś jestem... Może w ramach przeprosin dasz się zaprosić na kawę ? - Miał typowo brytyjski akcent.
-Jasne, ale twierdzę, że to moja wina. - Oparłam rękę na biodrze.
-Dlaczego ? - Spytał, unosząc jedną brew i delikatnie się uśmiechając.
- Ponieważ ... Może jednak opowiem ci przy kawie ? - Zaśmiałam się.
- Widzę, że bardzo ci zależy. - Chwycił mnie za rękę i zaprowadził do pobliskiej kawiarni. Zamówiłam cappuccino, on stawiał.
-Tak w ogóle, to jestem Caroline.- Uśmiechnęłam się, upijając łyk słodkiej i ciepłej cieczy.
-Matt. No więc mów, co cię trapi ? - Uśmiechnął się szeroko ukazując równe, białe zęby. Boże ! Czy tutaj wszyscy takie mają ?
- To aż tak bardzo widać ? - Westchnęłam. - Przyjechałam do przyjaciela na wakacje, po 2 latach nie widzenia się... Dziś są moje urodziny, 18 w dodatku, a on zapomniał. Ja... No cóż. Można powiedzieć, że uciekłam z domu. - Zaśmiałam się sama do siebie. Schodzenie po tych balkonach było dla mnie banalne. Chłopak przyglądał mi się uważnie.
-Wiesz... Nie wiem dokładnie, jak to jest między wami, ale moim zdaniem nie można uciekać przed problemami. - Skrzywił się lekko, na wypowiedziane przez siebie słowa.
-Chciałam odpocząć... Poza tym, życie nauczyło mnie uciekać. - Zamknęłam oczy na wspomnienie ojca, a moim ciałem wstrząsnął dreszcz. Caroline, do cholery, jego już nie ma, jesteś bezpieczna ! Krzyczałam sama na siebie w myślach. Spojrzałam do kubka. Był już pusty.
-Wiesz... Ja muszę lecieć. Miło się gadało. Masz mój numer.- Podał mi karteczkę z numerem, a na stoliku położył banknot.
-To do zobaczenia.- Szepnęłam, spuszczając głowę. Przez chwilę czułam się potrzebna, a teraz znów byłam sama, zapomniana. Spojrzałam na zegar w rogu pomieszczenia. 11:12. Westchnęłam, wstałam i skierowałam się do wyjścia. Znów zamyślona, ponownie na kogoś wpadłam. Silne ręce mnie przytrzymały.
-Caroline ! - Krzyknął znajomy głos pełen ulgi. Podniosłam wzrok. Zayn.
-Puść mnie może,co ? - Powiedziałam do niego z wyrzutem.
-Nie mam zamiaru. Idziesz ze mną. - Wsadził mnie prawie siłą do czarnej limuzyny. Byli tam chłopcy i szeroko się uśmiechali. No nie wszyscy. Niall nawet na mnie nie patrzył.
-Świetnie.- Burknęłam po polsku, żeby nikt nie zrozumiał. - Gdzie jedziemy ? - Spytałam, tym razem po angielsku. Louis uśmiechnął się tajemniczo.
-Niespodzianka.- Westchnęłam. Spojrzałam błagalnie na blondyna, ale on nadal nie patrzył. Był zły, z pewnością. Schowałam twarz w dłonie i resztę drogi się nie odzywałam.

+ No więc rozdziały będą we wtorek. Iii... gdy dodam 10 będę musiała zadać wam kluczowe pytanie. Choć mogę zadać i teraz, tylko, że nie będziecie do końca zapoznani z sytuacją. Czy Caroline ma umrzeć? Haha. Jak to brzmi.... Dziękuję ! Niedługo dodam jakiegoś imagina.

środa, 21 listopada 2012

Caroline Rose - Rozdział 2


Obudziłam się w swoim łóżku, szczelnie przykryta kołdrą. Obok spał on- Niall. Wyglądał tak słodko... Spojrzałam na godzinę. 21. Okej  ... Wygramoliłam się z łóżka, po cichu wyciągnęłam kosmetyki z torby i ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybką kąpiel po czym stanęłam przed lustrem w samym ręczniku. Włosy miałam suche, ponieważ spięłam je wysoko na głowie. Nie nałożyłam podkładu. Podobała mi się moja porcelanowa cera. Pociągnęłam kilka razy rzęsy tuszem i przejechałam rozświetlaczem pod oczami. Westchnęłam. Cholera ! Zapomniałam ubrań. Wyszłam po cichu z łazienki. Blondyn nadal spał. Uklękłam przy walizce i zaczęłam szukać. Wybrałam ciemne, przetarte rurki, czarną bokserkę z myszką Mickey i biało-czarną bejsbolówkę. Oczywiście, oprócz tego, bieliznę i czarne converse za kostkę. Wróciłam do toalety i się ubrałam. Rozpuściłam włosy i spojrzałam na siebie w lustrze. Byłam jakaś inna niż wczoraj... Byłam szczęśliwa. Oczy błyszczały niemiłosiernie. Zaśmiałam się sama do siebie. Wszystko było w najlepszym porządku. Ja, Niall, Londyn... To wszystko pasowało. Pierwszy raz od 2 lat byłam w 100% szczęśliwa i nie martwiłam się o nic. Po prostu żyłam... Na domiar tego wszystkiego, następnego dnia kończyłam 18 lat. Zapiszczałam, ale już po sekundzie byłam ogarnięta. Chciałam się śmiać, bawić, tańczyć i śpiewać. On na reszcie był tylko mój. Tyle czasu na to czekałam ... Już sobie wyobrażałam nagłówki : Niall Horan ukrywał związek z Caroline Rose od 2 lat. Zaśmiałam się na myśl, o tych wszystkich ludziach, którzy nie wiedzą. A co na to fanki ? Chyba mnie rozszarpią, ale szczerze ? Mam to gdzieś. Mam to, o czym marzę i nikt mi tego nie zabierze. Rozczesałam  ponownie włosy. Pamiętam, że gdy miałam 14 lat , Niall powiedział, że jestem najpiękniejszą dziewczyną, jaką kiedykolwiek widział. Zawsze był taki uroczy, taki ... Mój. Wyszłam z pomieszczenia i usiadłam na brzegu łóżka. Siedziałam tak chwilę, po czym przytuliłam się do blondyna od tyłu. Ten momentalnie się obudził i obrócił w moja stronę .
- No hej . - Szepnęłam, delikatnie się uśmiechając. - Miło, że wstałeś. Już 22, a chciałam iść na wieczorny spacer.
-Jasne.- Powiedział. Musnął moje usta, po czym zerwał z łóżka. - 10 minut i jestem gotów. Zaczekaj na dole, dobrze ? - Uśmiechnął się słodko i puścił mi oczko.
-Jasne. - Wyszliśmy razem, ale ja skierowałam się na dół, a on do swojego pokoju. Na dole Louis i Liam oglądali telewizję z jakimś chłopakiem. Miał brązowe loczki i uroczo się do mnie uśmiechnął. Podszedł i przytulił. Lekko zszokowana stałam na przeciw niego.
-Jestem Harry. Miło poznać najlepszą przyjaciółkę naszego Horana ! - Zaśmiał się, ukazując dołeczki w policzkach.
-Caroline. Przyjaciel Niall'a, to także mój przyjaciel.- Musnęłam delikatnie jego policzek, a chłopak się zaczerwienił. Zaśmiałam się. Chciałam coś powiedzieć, gdy ktoś od tyłu z impetem na mnie wpadł. Przewróciłam się razem z loczkiem. Wylądowałam na nim. Zaczerwieniona próbowałam się podnieść, ale moja ręka poślizgnęła się na podłodze i ponownie runęłam na chłopaka. Moje usta były jakiś centymetr od jego. Poczułam czyjeś ręce w pasie i jak ktoś mnie podnosi.
-Przepraszam. -Wybąkałam do Harry'ego. Ten uśmiechnął się tylko, także zaczerwieniony.
-To ja przepraszam ! - Odezwał się głos chłopaka, który nadal mnie obejmował. Obróciłam się ku niemu. Zauważając, że nadal mnie trzyma, zarumienił się i puścił.- To ja na ciebie wpadłem i to wszystko moje wina. - Miał czarne włosy postawione na żel i oczy koloru mlecznej czekolady. Łoo. Podobały mi się najbardziej, oczywiście, zaraz po oczach Niall'a.
-Spoko. Mi się podobało. - Loczek puścił mi oczko, po czym poszedł do kuchni. Uśmiechnęłam się do sprawcy tego zdarzenia.
-Caroline, tak ? Jestem Zayn.- Uśmiechnął się blado. Widać było z jego miny, że coś się stało i nie chodziło mi o ten incydent. Było to dla niego coś bardziej osobistego... Kryło się w jego oczach. Miał je lekko zaczerwienione, a wyraz twarzy był smutny. Dziwnie zmarszczone czoło też dużo mówiło. Stało się coś, co było dla niego bardzo ciężkie. Zrobiło mi się go żal. Przytuliłam go bez słowa, napawając się jego zapachem, a pachniał naprawdę ładnie. Objęłam chłopaka. Chyba poczuł ulgę, że nie musi nic mówić. Westchnęłam i odsunęłam się od niego, rękawem przecierając oczy. Uśmiechnęłam się w stylu "będzie okej", po czym stanęłam u spodu schodów i krzyknęłam :
-Niall ! Ile można ?! - Oparłam się o poręcz. Blondyn zleciał z góry z prędkością światła. Uśmiechnął się do mnie promiennie i chwycił moją dłoń.
- To idziemy ! - Powiedział radośnie, uśmiechając się jeszcze szerzej.
-Gdzie ?!- Wydarł się Louis, doganiając nas przy drzwiach. Spojrzałam na niego zmęczonym wzrokiem.- Wybieraliśmy z Liam'em film. Pomyśleliśmy, że coś obejrzymy. Poza tym, jest późno. - Brunet uśmiechnął się słodko i spojrzał na mnie błagalnie. Westchnęłam i pokiwałam głową. Gdy tylko wrócił do salonu, musnęłam wargi Niall'a i szepnęłam :
-Przepraszam.- On uśmiechnął się słodko. Usiedliśmy na kanapie. Ja obok Blondyna i Malika. Spojrzałam na tego drugiego, a on szepnął " dziękuję". Oglądaliśmy Toy Story, co bardzo mnie bawiło. Liam świetnie się bawił, co chwilę śmiał i wygłupiał, z resztą inni też. Tylko ja siedziałam na uboczu, nie wiedząc, co z sobą zrobić. Niall co chwilę coś jadł, a to żelki, a to ciastka, albo chipsy. Louis leżał na Harry'm i wydawał dziwne dźwięki, przez co chciało mi się śmiać. Liam walił ich poduszką, na co oni go wywalili. Nie wiedziałam, co tam robię. Czułam się w ich towarzystwie niezręcznie. Gdyby tu był tylko blondyn, wyglądałoby to zupełnie inaczej, ale oni... Prawie ich nie znałam. Ktoś chwycił mnie za nadgarstek i zaprowadził do pierwszego pokoju na górze. Jak się okazało, tym kimś był Zayn.
-Chciałem...- Westchnął i zamknął oczy.- Teraz jak już tu jesteś, ten plan wydaje się do dupy.-Wbił we mnie swoje czekoladowe tęczówki.
-Słuchaj. Może i nie znamy się długo, ale... Wiedz, że zawsze będziesz mógł mi wszystko powiedzieć, a ja wysłucham i postaram się pomóc. Możesz mi nie ufać. Zrozumiem. Tylko... Twoja mina dziś, tam na dole... Widać było, że coś jest nie tak. Pomyślałam, że tego potrzebujesz.- Odwróciłam się i chciałam wyjść, ale on objął mnie w pasie i przyciągnął w swoją stronę. Nie ukrywam : byłam zdziwiona i lekko przestraszona. Czułam jego ciepły oddech na policzku.
-Dziękuję. Nie chcę na razie mówić chłopakom... Obiecasz, że im nie powiesz ? - Jego głos był błagalny. To, co go trapiło, musiało być dla niego naprawdę ciężkie. Po jego policzku spłynęła łza. Puścił mnie, zaklął i usiadł na łóżku. Usiadłam za nim i przytuliłam się do niego od tyłu. Chciałam dać mu do zrozumienia, że może mi zaufać, że może poczuć się... Bezpiecznie ? Nawet nie wiem, dlaczego to robiłam. Było mi go żal, a nawet nie wiedziałam czemu, a on sam nie śpieszył się z powiedzeniem mi tego.
-Obiecuję. - Szepnęłam, nadal wtulona w plecy chłopaka. Odwrócił się w moją stronę i delikatnie uśmiechnął.
-Dziewczyna ze mną zerwała. Dlaczego to takie trudne ? - Szepnął. Przytulił się do mnie i zaczął cicho łkać. Kołysałam się z nim delikatnie, nucąc jakąś melodię. Po kilku minutach się odsunął i otarł twarz rękawem. Spojrzał na mnie i delikatnie się uśmiechnął.
-Jesteś śliczna...- Powiedział i pogłaskał mnie po policzku. Czułam się dość dziwnie, ponieważ byłam z Niall'em, ale ... Nikt miał się nie dowiedzieć. Uśmiechnęłam się trochę sztucznie.
-Dziękuję. To ja już pójdę...- Szepnęłam, nerwowo spoglądając na drzwi. Bałam się tego, co może się wydarzyć. Choć przecież, co takiego mogło się stać ?
-Odprowadzę cię pod drzwi.- Zaśmiał się. Był naprawdę uroczy. Jak powiedział, tak zrobił. Stanęliśmy przed moimi drzwiami.- Dziękuję. - Szepnął i spojrzał na swoje buty.
-Nie ma za co. - Uśmiechnęłam się i uniosłam jego twarz tak, aby na mnie spojrzał.- Dobranoc.
- Dobranoc. - Powiedział, po czym musnął moje wargi i odszedł. Stałam tak osłupiała przez chwilę, po czym weszłam do pokoju. Boże ! Czy Zayn Malik właśnie mnie pocałował ? I czy to oznacza, że zdradziłam Niall'a ? Położyłam się na łóżku i jęknęłam. Zaczęłam cicho płakać, a po kilku godzinach w końcu zasnęłam, bojąc się tego, co będzie jutro.


+ Dodałam drugi, bo tak tu pusto... Mam nadzieję, że ten zachęci do czytania. Aktualnie piszę siódmy i ... No cóż. Chciałabym, żeby tak było naprawdę :D

niedziela, 18 listopada 2012

Caroline Rose - Rozdział 1


Oczami Caroline :
Wsiadłam do samolotu. Podekscytowania nie dało się ukryć, cały czas się uśmiechałam. Pomyśleć, że już tylko kilka godzin lotu i go zobaczę. 2 lata to szmat czasu. Tak bardzo za nim tęskniłam. Za jego oczami w odcieniu oceanu i farbowanymi, blond włosami, za pięknym uśmiechem, wzrokiem pełnym radości, zapachem i ... I bliskością. Od 2 lat nie mogłam go dotknąć, jedynie oglądać zdjęcia w internecie. Pisaliśmy do siebie, gdyż rozmowy między-krajowe są bez sensu. Jutro kończę 18 lat i jest to pierwszy dzień wakacji. Będę u niego mieszkać przez cały ten okres, a może i dłużej ? Myśl o tym , że będę go widywała codziennie, a co lepsze, mogła go przytulać i całować, przyprawiała o przyjemne dreszcze. Samolot ruszył. Czułam się , jak w transie. Zamknęłam oczy i spróbowałam zasnąć, wyobrażając sobie, że jestem już przy nim.
Oczami Niall'a :
Byliśmy już na lotnisku i czekaliśmy na Nią. Po chwili krępującej ciszy odezwałem się do moich towarzyszy, a mianowicie  Louis'a i Liam'a.
-Caroline...Albo inaczej. Pamiętacie, jak Harry gdzieś powiedział, że moja dziewczyna musi być wyjątkowa, ponieważ tak długo na nią czekam ? - Spytałem z lekkim poirytowaniem w głosie. Chłopcy zgodnie pokiwali głowami. Westchnąłem i kontynuowałem. : Więc... Ja już mam dziewczynę. Od dwóch lat. - Liam i Louis wytrzeszczyli na mnie oczy . Byliśmy przyjaciółmi, a ja im tego nie powiedziałem. Skrzywiłem lekko usta, bo na nic innego nie było mnie stać . Tęskniłem za nią . Za jej długimi, kręconymi , blond włosami , prostymi, perłowymi zębami, anielskim uśmiechem, idealną talią ... Za jej stylem bycia, poczuciem humoru, gracją ruchu . To wszystko sprawiało, że była moim ideałem , z którego nigdy nie zrezygnuję. Mimo 2 lat , przez które się nie widzieliśmy, moje uczucie nie wygasło tylko ... Jeszcze bardziej wzrosło . Tęsknota każdego dnia dawała mi się we znaki. Obudziłem się z tego transu . Liam i Louis zaciekle o czymś dyskutowali.
-Nie mówcie na razie Zayn'owi i Harry'emu , okej ? - Spytałem cicho.
-Jasne.- Odparł Liam, lekko klepiąc mnie po ramieniu. Wstrzymałem oddech . W tłumie dostrzegłem ją, Caroline .
Oczami Caroline :
Wysiadłam z samolotu i razem z moją walizką zaczęłam go szukać. Szłam powoli, lecz gdy nagle go dostrzegłam zostawiłam ciężki bagaż i rzuciłam się chłopakowi na szyję. Ryczałam , jak małe dziecko! Tuliłam go do siebie tak mocno, że napewno z trudem oddychał, ale mimo to nic nie mówił. Chciałam krzyczeć, że go kocham , ale byłam w miejscu publicznym . Szlochałam ze szczęścia, a on próbował mnie uspokoić , mimo tego, że sam też płakał. Wiedziałam, że nie mogę go pocałować, ale usta aż mnie piekły, więc delikatnie musnęłam jego policzek, zapewne mocząc go przy tym łzami. Nie mogłam się oderwać, mimo tego, że wiedziałam , że muszę. Po kilkunastu minutach się uspokoiłam i odetchnęłam odsuwając się od niego, na odległość wyciągniętej ręki. Spojrzałam w jego nieziemskie oczy. Miał zaróżowione policzki, po których spływały łzy.
-Niall...- Szepnęłam. Znów miałam ochotę się rozpłakać. Naprawdę tu jest ! Stał przede mną i lekko się uśmiechał, ukazując kawałek aparatu. Zaśmiałam się, delikatnie ściskając jego dłoń. Chciałam mu dać do zrozumienia, jak bardzo brakowało mi go przez cały ten czas. Przez 2 lata mieszkania w Polsce, nie było dnia, abym o nim nie myślała. Był wszędzie, prześladował mnie jego uśmiech. Pamiętam, jak się poznaliśmy . Byłam u dziadków, w Irlandii i na placu zabaw spotkałam chłopca. Najpierw zaczęło się od niewinnej zabawy , ale później poznali się nasi rodzice i z roku na rok byliśmy sobie coraz bliźsi. Razem uczyliśmy się grać na gitarze. Nie lubiłam wyjeżdżać i zawsze tęskniłam za moim najlepszym przyjacielem. W wieku 15 lat uświadomiłam sobie, co do niego czuję, a on powiedział, że czuje to samo. Byliśmy razem szczęśliwi. Niestety, do czasu. Niall poszedł do X-factora i miał coraz mniej czasu, ale mimo to, nadal chciał ze mną być. "Prawdziwa miłość przezwycięży wszystko, Caroline."- Szepnął mi do ucha, gdy ostatni raz go widziałam. Byłam szczęśliwa, że tak mu się powodzi. Gdy pisaliśmy ze sobą, powiedział, że nie chce nas na razie ujawniać. Nie chce, żeby fanki mnie raniły. Był zawsze taki czuły i delikatny względem mnie . Kiedyś powiedział, że będzie mnie chronił z całych sił przed wszystkim, co złe.
- Urosłaś. I ... No cóż. Zawsze byłaś piękna, ale teraz to przesadziłaś. - Zaśmiałam się. Wiedział, jak sprawić, że się czerwienię. Tym razem nie było inaczej. Moje policzki były całe czerwone.- Poznaj. Louis, Caroline, Caroline Louis. Liam...- Blondyn rozejrzał się za przyjacielem. Ktoś puknął mnie z tyłu w ramię.
- Chyba zgubiłaś. - Powiedział brunet, delikatnie się uśmiechając. W dłoni trzymał uchwyt mojej walizki.
-Tak, ja ... Boże, kretynka. - Puknęłam się delikatnie w czoło. Chłopak wyciągnął dłoń.
- Liam Payne, miło mi panią poznać.- Orzekł, po czym teatralnie się skłonił.
-Liam ! - Krzyknął drugi brunet, Louis. - To, że jesteś wolny, nie znaczy, że ta przepiękna dama cię zechce. - Powiedział i puścił mi oczko. Wybuchnęłam śmiechem widząc, jak na twarz brązowookiego wkrada się delikatny rumieniec. Pocałowałam go delikatnie w policzek i chciałam zabrać torbę, ale on zaprotestował i powiedział , że będzie trzymał. Odwróciłam się spowrotem do mojego najlepszego przyjaciela. Stał z lekko przepraszającą miną, ale ja się tylko uśmiechnęłam.
- To co ? Idziemy ? - Wzięłam blondyna za rękę i ruszyliśmy za jego przyjaciółmi.


Weszłam do ich domu i , gdy tylko drzwi się zamknęły, zaczęłam piszczeć. Wszyscy patrzyli się na mnie z przerażeniem w oczach. Ponownie rzuciłam się blondynowi na szyję, dalej krzycząc.
-Ja też się cieszę, ale bez przesady. - Powiedział, gdy się uspokoiłam.
-Jestem kobietą. Wszystko przeżywam 10 razy mocniej.- Szepnęłam. Zawiesiłam mu ręce na szyi. Na szczęście Louis i Liam gdzieś się ulotnili. Spojrzałam mu głęboko w oczy, po czym złączyłam nasze usta w długim, namiętnym i pełnym tęsknoty pocałunku. Już zapomniałam, jak to jest czuć jego wargi na moich. Westchnęłam i odsunęłam się. Przygryzłam delikatnie dolną wargę. Wreszcie czułam się szczęśliwa, niczego mi nie brakowało.
-Uwielbiam, jak to robisz. - Powiedział cicho i się uśmiechnął.Ten uśmiech był zarezerwowany tylko dla mnie.
-Jak CO robię ? - Spytałam, delikatnie unosząc brew. Wiedziałam dokładnie o czym mówi, po prostu... Chciałam to usłyszeć.
-Jak mnie całujesz, jak się uśmiechasz, jak przygryzasz dolną wargę.- Szepnął mi do ucha obejmując mnie w pasie. Moje serce przyśpieszyło swój rytm jeszcze bardziej niż kilka chwil temu. Musnęłam delikatnie i szybko jego wargi.
-Uszczypnij mnie. - Zaśmiałam się, zamykając oczy. Zamiast delikatnego uczucia bólu, poczułam jego wargi ma moich. Uśmiechnęłam się szeroko i spojrzałam na niego.
-Tak też można.- Już chciałam ponownie złączyć nasze usta, gdy do pomieszczenia wszedł Louis z kawałkiem marchewki w buzi. Nie rozumiałam o co chodzi.
-Może głodni ? - Spytał, szeroko się uśmiechając. Niestety los sprawił, że kawałek warzywa wypadł mu z buzi, przez co ja i Niall wybuchnęliśmy donośnym śmiechem. Zgięłam się w pół, a z moich oczu płynęły łzy.
-Bardzo śmieszne. - Odezwał się brunet, zbierając z podłogi resztki marchewki. Widać, że się zaczerwienił. Powoli się uspokoiłam. Horan wziął mnie za rękę i zaprowadził do kuchni. Na stole czekały na nas kanapki. Z szynką, serem, inne z nutellą lub masłem orzechowym. Niall od razu wziął się do jedzenia, a ja tylko się zaśmiałam. Zajęłam miejsce obok niego i wzięłam jedną, z masłem orzechowym.  Wyglądał przekomicznie, gdy się tak objadał. Zaczęłam powoli przeżuwać, delektując się każdym kęsem.
- No więc, Caroline... - Odezwał się Liam. Delikatnie się uśmiechał, na co ja odpowiedziałam tym samym.- Skąd jesteś ?
- Hmm... Trudno stwierdzić. Do 5 roku życia mieszkałam w Polsce, potem do 9 w Irlandii i następnie znów w Polsce, aż do ... Do dziś.- Spojrzałam tęsknym wzrokiem na szybę. W Londynie świeciło słońce. Ciekawe, co robi teraz moja mama ?
-To stąd ta mieszanka akcentu. - Zaśmiał się. Miał rację. To było połączenie 2 akcentów. Po angielsku mówiłam tak samo dobrze, jak po polsku, jednak to drugie uważałam za moją ojczyznę. Potarłam dłońmi o moje jasne rurki. Czułam się dość niezręcznie, tym bardziej, że brunet uważał mnie za atrakcyjną, a ja byłam z Niall'em. Spojrzałam ukradkiem na blondyna. Delikatnie się uśmiechał, a przed nim stał pusty talerz. Sapnęłam.
- Pokażesz mi mój pokój ? - Spytałam go. Kiwnął głową. Wziął moją walizkę i zaprowadził mnie na górę. Mój pokój znajdował się po lewej stronie. Otworzył drzwi, a mnie zamurowało. Ściany były jasnoczerwone z czarnymi wzorami, a przy suficie błękitne. W rogu znajdowało się biurko z zielonym laptopem firmy apple. Oprócz tego było ogromne łóżko z różaną pościelą, a nad nim napis "Rose" ( czyli moje nazwisko między innymi) i duża szafa. Ogromna. W pokoju znajdowały się również drugie drzwi. Od razu podeszłam je otworzyć. Pomieszczenie okazało się łazienką, z ogromną wanną ( wolę kąpiel od prysznica ) umywalką, a nad nią ogromnym lustrem, sedesem i dużą szafką na kosmetyki. Cała łazienka pokryta była błękitnymi płytkami z różnymi wzorami , jak i napisami. Na jednej było " Niall + Karolina =  BFF" . Tak, Karolina, ponieważ to Polskie imię. Odwróciłam się w stronę Irlandczyka.
-Podoba się ? - Spytał. Widać bardzo go to przejęło. Nie odezwałam się. Podeszłam do niego, wciągnęłam jego i walizkę do środka, zamknęłam drzwi i czule go pocałowałam. Z ulgą odwzajemnił pieszczotę.
-Marzyłam o czymś takim. - Szepnęłam, głęboko spoglądając mu w oczy. W tym momencie chciałam mu to powiedzieć. Te dwa słowa cisnęły mi się na usta i gdy już miałam je wypowiedzieć, on szepnął:
-Kocham cię, Caroline.- Spuścił wzrok. Nie wiedziałam, co mam zrobić. Po prostu mnie zamurowało ! Moje serce biło tak szybko, że miałam wrażenie, że wyskoczy, a brzuch bolał, jakbym została w niego uderzona. Oparłam się o Niall'a. Nigdy nie byłam zdenerwowana tak bardzo, jak teraz. Kręciło mi się w głowie i było mi cholernie duszno.
-Ja ciebie też. - Szepnęłam, chwilę przed tym, jak straciłam przytomność.

+ Rozdziały będą dodawane prawdopodobnie 2 razy w tygodniu, wszystko zależy od ilości komentarzy. Jeśli pod tym rozdziałem, znajdą się choć 3 do środy dodam rozdział, a jeśli nie ... No cóż. Będą dodawane co 2 tygodnie. Taki tam mały szantażyk xdd A 2 rozdział jest chyba lepszy, niż 1 o 3 nie wspominając :p

niedziela, 11 listopada 2012

Harry : Party Hard !!!














Liam: Tak szybko uciekała. 

Three - Louis



Przyjaźniłam się z Louis'em odkąd pamiętam. Zawsze mogłam na niego liczyć, choć od 2 lat bardziej ... Telefonicznie. Odwiedzał mnie zawsze, gdy tylko mógł. Mieszkałam w Londynie, co z lekka ułatwiało sprawę. Jutro miał wrócić z traasy koncertowej, więc miałam nadzieję, że mnie odwiedzi. Siedziałam w salonie, oglądając jakieś kreskówki i zajadając się kanapkami z Nutellą. Właśnie wstawałam, by odnieść talerzyk, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Westchnęłam i poszłam otworzy. W drzwiach stał uśmiechnięty Louis. Zszokowana upuściłam talerz, który rozbił się w drobny mak. Rzuciłam się przyjacielowi na szyję.
-Miałeś wrócić jutro.- Szepnęłam, gdy w końcu się od niego oderwałam. Oboje zbieraliśmy szkło.
-Ale się postarałem i jestem dziś. Śpię z tobą! - Krzyknął i zaśmiał się. Jako dzieci zawsze spaliśmy razem, ale teraz... Tak wiele się zmieniło. Jesteśmy starsi, bardziej dojrzali, a mimo to w Louis'ie nadal widzę małego chłopca, który potrafi mnie wszystkim rozbawić.
-Jaaasne. Tak sobie tłumacz. - Powiedziałam, a następnie poszłam wyrzucić szkło.
-Niby czemu nie ? - Dogonił mnie , a następnie objął w pasie i oparł się brodą o moje ramię.
-Louis... Co robisz ? - Spytałam, zdezorientowana. Nie poruszałam się . Z niewiadomych przyczyn moje serce przyśpieszyło.
-Przytulam cię. - Chłopak się zaśmiał.
-Jakoś tak ... Dziwnie.- Sapnęłam , a on mnie puścił . Odwróciłam się i spojrzałam na niego . Zarumienił się ! Ledwo powstrzymałam się od wybuchnięcia śmiechem. Staliśmy tak, patrząc na siebie. Jak zwykle - koszulka w paski . Chwyciłam go za rękę i zaprowadziłam do salonu. Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy oglądać film . Po kilkunastu minutah, zmęczona, oparłam się o przyjaciela, a następnie zasnęłam


Obudziłam się około 10 w swoim łóżku. Przewróciłam się na drugi bok i krzyknęłam.
-Louis ! - Spojrzałam na niego znacząco. Chłopak był w samych bokserkach.
-Mówiłem, że śpię z tobą. - Uśmiechnął się słodko. Westchnęłam.
-O której idziesz ?- Spytałam, nie patrząc na niego .
-A co , już chcesz się mnie pozbyć ? - Zaśmiał się nerwowo .
-Wiesz, dla mnie, mógłbyś tu nawet zamieszkać.- Szepnęłam, ze łzami w oczach. Louis był dla mnie wszystkim. Oprócz niego na tym świecie nie miałam nikogo. Za każdym razem, gdy wyjeżdżał, czułam kłucie w sercu, a gdy wracał ... Każda chwila spędzona z nim, była jak lekarstwo na depresję. Gdyby go zabrakło, nie miałabym po co żyć. Przyjaciel pocałował mnie w głowę, po czym wstał.
-Chodź. Porobimy coś.

Oglądałam telewizję. Za godzinę Louis idzie. Teraz poszedł do kuchni, zrobić coś do jedzenia, ponieważ oboje zgłodnieliśmy. Zatrzymałam się na wywiadzie z One Direction.
Reporterka: Louis... Masz dziewczynę ? A może jesteś zakochany ?
Louis: No , więc.... Jest jedna dziewczyna, która zawsze na mnie czeka i zawsze mnie wspiera. Już od dawna czuję do niej to wyjątkowe "coś", ale boję się jej to wyznać, ze względu na fanki. Ona jest taka delikatna ...
Wyłączyłam telewizor. W drzwiach stał mój przyjaciel i przyglądał mi się . Spojrzałam na niego i szeroko się uśmiechbęłam. Przytuliłam go.
-Dlaczego mi nic nie powiedziałeś? Kim ona jest ? - Zaczęłam go wypytywać. Cieszyłam się jego szczęściem, ale ... Trochę mnie to zabolało. Co , jeśli nie będzie miał czasu dla mnie ?
-Przestań. - Odezwał się w końcu.- Jesteś aż tak głupia ? - W moich oczach pojawiły się łzy. Nigdy tak do mnie nie mówił. Otworzyłam drzwi na korytarz i krzyknęłam :
-Wynoś się ! - Przez łzy widziałam tylko jego rozmazaną sylwetkę, a gdy wyszedł, zatrzasnęłam drzwi i pobiegłam do swojego pokoju. Szlochałam , krzyczałam , jęczałam i błagałam.
-Co ja takiego zrobiłam? - Darłam się, waląc pięściami w ścianę. Miał rację. Byłam głupia. W jednej, krótkiej chwili cały mój świat się zawalił, a ja nie zrobiłam zupełnie nic.

Przez 3 dni nie jadłam, ani nie piłam. Siedziałam w bezruchu na kanapie, owinięta kocem. Moje życie nie miało sensu, a poza tym ... Czułam się, jakby moje serce umarło. Czasem ból w klatce piersiowej był nie do wytrzymania, ale powoli się przyzwyczajałam. Czy tak czuje się ktoś, gdy umiera miłość ? Bo kochałam go. Dopiero po jego stracie sobie to uświadomiłam. Tylko on trzymał mnie przy życiu. Jak kotwica, która trzyma statek, by nie odpłynął, tak on mnie, bym nie umarła.  Czułam się pusta, wypalona. Nie mogłam nawet płakać. Patrzyłam się w przestrzeń, żyjąc jedynie wspomnieniami o nim. Gdy umarła moja mama, przysiągł, na swoje życie, że nigdy mnie nie zostawi.
-Przysięgam.-Usłyszałam jego głos. Słyszałam to tak wyraźnie, jakby tu był.
-Na ? -Szepnęłam, zapłakanym głosem, choć tak na prawdę nawet nie poruszyłam ustami.
-Na swoje życie.- Powiedział stanowczo. Chciałam krzyknąć, że kłamie, że to tylko puste słowa, lecz z moich ust wydobył się tylko cichy jęk, a scena zniknęła. Na jej miejscu pojawiła się następna. Leżałam na łóżku szpitalnym i patrzyłam na niego, ledwo przytomna.
-Nie odchodź, proszę. Nie możesz mnie zostawić.- Szeptał , a jego łzy kapały na moją dłoń.
-A ty mnie mogłeś ?- Odezwałam się, a wspomnienie prysnęło jak mydlana bańka. Pierwszy raz od 3 dni z moich ust wydobyło się coś innego niż jęki, czy krzyki bólu. Mogłam wtedy odejść, ale nie. Walczyłam. Dla niego. Tak bardzo cierpiał ...  Był ze mną od zawsze, żyłam dla niego, a teraz ... Straciłam wszystko, a tym wszystkim był ON. Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Powoli wstałam z kanapy. Otworzyłam drzwi. Stał w nich Louis.
-Mogę wejść ? - Spytał. Widać było, że płakał i nie spał.
-Nie.- Powiedziałam stanowczym, ale cichym i zachrypniętym głosem. Nie mogłam spojrzeć w jego oczy.
-[T.I.]-Powiedział cicho. Po jego policzku płynęła łza.
-Streść się.
-Przysięgałem na swoje życie, że cię nie zostawię i mam zamiar tej przysięgi dotrzymać.- Wypalił na jednym oddechu i po krótkiej chwili kontynuował.- Wtedy w wywiadzie... Mówiłem o tobie. Przepraszam.- Ostatnie słowo ledwo wypowiedział, ponieważ głos mu się załamał.-Kocham cię.- Szepnął. Przytuliłam go, napawając się jego bliskością.
-Ja ciebie też. - Wyszeptałam, zanim nasze usta się złączyły .

+ Wieeem. Kolejny do dupy ... Przepraszam ! Ten brak weny mnie dobija.... Nie wiem, kiedy dodam następne fragmenty , ale na razie dodam Niall'a ... Może jutro , choć jutro jest trening ...

sobota, 10 listopada 2012

Two - Harry

Mieszkałam z chłopakami w Londynie . Tak , z chłopakami z One Direction. Leżałam na łóżku i myślałam . Harry. Jego brązowe loki , zielone oczy, cudowny uśmiech ... Od pewnego czasu zajmował strasznie dużo miejsca w mojej głowie. Ostatnio go unikałam . Nie mogłam mu powiedzieć o swoich uczuciach, ale nie mogłam też udawać, że wszystko jest okej . Rzadko go widywałam , ponieważ zawsze prosiłam Niall'a o pomoc . Nie powiedziałam mu , dlaczego , a on nie zadawał mi zbędnych pytań . Kochałam przyjaciela . Zawsze mnie wspierał . Kiedyś byliśmy parą , ale oboje stwierdziliśmy , że nie ma między nami uczucia.
-Niall ! - Zawołałam przyjaciela ze swojego pokoju , a on już po kilku sekundach był w środku. Uśmiechnął się do mnie promiennie, a ja odpowiedziałam tym samym.
- Harry jest na dole ? - Spytałam .
-Nie ma, a co ? - Zapytał, uchylając drzwi na korytarz.
-Głodna jestem . - Powiedziałam , wstając z łóżka . Pocałowałam Irlandczyka przelotnie w policzek i skierowałam się do kuchni . Tam zrobiłam sobie kanapkę i szybko zjadłam , gdy w drzwiach stanął Zayn.
-Macie jutro wywiad ? - Spytałam , zbierając okruszki chleba . Chłopak pokiwał głową w potakującym geście i puścił mi oczko . Czekaj, wróć . Zayn Puścił Mi Oczko ? Zanim zdążyłam wymknąć się z kuchni przede mną stanął Harry. Chciałam go wyminąć , ale on chwycił mnie za nadgarstek .
-[T.I.] - Szepnął . Brzmiał desperacko. Paranoja. Moje serce biło jak szalone .- Mam wrażenie, że mnie unikasz.- Patrzył na mnie wyczekująco.
- Od jutra będzie inaczej . Obiecuję. - Powiedziałam. Uśmiechnął się i musną ustami mój policzek. Nie zdawał sobie sprawy, ile taki gest dla mnie znaczy. Wróciłam do swojego pokoju. Dotknęłam miejsca gdzie przed chwilą spoczęły jego wargi , po czym wróciłam do pakowania rzeczy .

Następnego dnia , 10 minut po tym, jak chłopcy wyszli z domu , stałam z walizkami w przedpokoju. Na stoliku w salonie położyłam kartkę : "Dzięki. Za wszystko. I przepraszam ... Szczególnie Harry'ego. Kocham  wam . [T.I.]
Wyszłam z budynku. Na dole już czekała taksówka. Spojrzałam jeszcze raz na stary dom tęsknym wzrokiem i odjechałam . Do nowego ... Życia ?


Kolejny tydzień minął jak we śnie . Robiłam zakupy, jadłam, myłam się, spałam ... I tak w kółko . Parę razy zdarzyło mi się płakać. Tęskniłam za wsparciem Niall'a, zabawnością Louis'a, Pewnością Zayn'a, za opiekuńczością Liam'a i ... za całym Harry'm. Za uśmiechem, śpiewem, jak chodził po domu w samej bieliźnie, jak przygryzał dolną wargę, jak próbował mnie poderwać. Na początku nic do niego nie czułam, ale z czasem to się zmieniło. Z dnia na dzień zakochiwałam się w nim coraz bardziej. Dzwonili do mnie . Nie raz, czy dwa , tylko cały czas . Mnóstwo też pisali. Najbardziej bałam się Niall'a . Gdyby on poprosił mnie o powrót ... Od razu bym uległa. Nie mogłam wrócić. Bolało mnie to , że ranię ich , ale ... Kochałam Harry'ego , a nie potrafiłam mu tego powiedzieć. Co się ze mną dzieje ? Nigdy nie uciekałam od problemów, a teraz ... Nie potrafiłam sobie poradzić z wyznaniem uczuć. Najgorsze jest to, że nie miałam z kim pogadać , komu o tym wszystkim powiedzieć. Westchnęłam. Było już kilkanaście minut po godzinie 12 . Wstałam z kanapy, ubrałam się i wyszłam.
10 minut później byłam w ulubionym sklepie Irlandczyka. Brakowało mi przyjaciela, więc pomyślałam, że jeśli kupię taką bluzę, jaką on ma , będzie mi raźniej . Po kupieniu szarej bluzy, poszłam do następnego sklepu i kupiłam bluzkę w paski. Uśmiechnęłam się na widok Louis'a w sklepie i już chciałam podejść, gdy przypomniałam sobie, że przecież ich unikam. Westchnęłam i dyskretnie wymknęłam się ze sklepu . Skierowałam się ku następnemu pomieszczeniu, lecz dostrzegłam Zayn'a. Cholera, a chciałam sobie kupić buty. Co oni tu akurat teraz robią ? Ruszyłam dalej. Zatrzymałam się przy barze z koktajlami i zamówiłam jeden truskawkowo-jagodowy. Chciało mi się płakać, więc od czasu do czasu trudniej mi się przełykało. Znów myślałam o Harry'm . Ostatnio widziałam go z jakąś dziewczyną . Ten widok bolał. No , ale cóż . Po moim policzku spłynęła łza, lesz ja szybko ją otarłam. Wyjęłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz. Właśnie dzwonił ON. Odrzuciłam . Żołądek ścisnął mi się w supeł , a głos odmówił posłuszeństwa. Głupia ! Odrzuciłam, więc teraz jest pewien, że nie chcę z nim rozmawiać. Otarłam kolejną łzę.
-Idź do swojej paniusi . - Warknęłam do telefonu.. Jak na złość on ponownie zadzwonił. Już miałam odebrać i krzyknąć " wal się", gdy dostrzegłam go stojącego kilka metrów dalej . Moje serce przyśpieszyło na jego widok . Stał bokiem, lecz po chwili się odwrócił i ... Dostrzegł mnie .
-Cholera . - Zaklęłam pod nosem i ruszyłam szybkim krokiem w stronę najbliższej toalety. Zamknęłam się w kabinie i uspokoiłam oddech. Po około 5 minutach wyszłam z toalety, z zamiarem opuszczenia budynku, lecz ktoś chwycił mój nadgarstek . Przez moje ciało przeszedł dreszcz. Harry .
- Puść mnie. - Syknęłam. Miał poważną minę, choć lekko zakłopotaną.
- Puszczę, jeśli mi się wytłumaczysz. -Powiedział spokojnie. Nie patrzyłam w jego oczy. Po prost nie mogłam . Zawsze tonęłam w jego zielonych tęczówkach.
-No, więc... Poszłam do toalety, z powodu nagłej potrzeby. Puść. - Powiedziałam spokojnie. Chłopak zaśmiał się nerwowo.
-Wiesz, że nie o to mi chodzi. Dlaczego się wyprowadziłaś i się nie odzywasz? - Spytał , szeptem .
-Znudziło mi się mieszkanie z wami.- Wzruszyłam ramionami.
-Nie kłam. - Syknął i ścisnął moją rękę tak mocno , że krzyknęłam. Uderzyłam go w twarz, a on zszokowany, puścił mnie.
-Jesteś ślepy. Odeszłam , bo cię kocham i nie mogę znieść myśli , że ty mnie nie . - Krzyknęłam , po czym wybiegłam z budynku .


Za pół godziny mam odprawę. Siedziałam na krzesełkach na lotnisk i pocierałam dłońmi spodnie. Miałam ochotę się rozpłakać. Już za pół godziny moja przygoda  z 1D i miłość do " zboczonego loczka" będzie tylko historią, nadającą się na śmietnik. Westchnęłam , delikatnie przecierając oczy. Rozejrzałam się po pomieszczeniu . W oddali dostrzegłam znajome brązowe loki. Co on tutaj robi ? Wstałam , szukając drogi ucieczki , ale on już stał przede mną.
-[T.I.]- Szepną, desperacko.- Nie wyjeżdżaj , proszę.
-Nie mam po co tu zostawać. - Syknęłam , wpatrując się w jego zielone tęczówki. Zabolało go .
-Masz.- W tej chwili padł na kolana, a z kieszeni marynarki wyjął mały, srebrny pierścionek z brylandowym sercem . - Kocham cię. Zechcesz zostać moją panią Styles ?- Spytał. Ze łzami w oczach rzuciłam mu się na szyję. Wszyscy wokół zaczęli klaskać. W tłumie dostrzegłam resztę chłopców z zespołu. Płakali. Z naszego szczęścia. Wróciłam z moim narzeczonym do naszego domu .
+ Wiem , że kijowy . Znów spieprzyłam ... SPAM : Zostawcie coś po sobie !

One - Zayn

Siedziałam w parku , jak co dzień i szkicowałam . Drzewa, kwiaty i ... Chłopaka . Siedział w oddali i palił . Nie szkicowałam go specjalnie , po prostu znajdował się w tym odcinku. Chciałam zachować każdy szczegół tego cudownego miejsca . Wakacje niedługo się skończą, a ja wrócę z Londynu do domu . Ostatnie kilka dni zawsze przychodziłam tutaj i szkicowałam, a on ... Był tu także codziennie o tej samej porze . Przyznam szczerze , że trochę mnie intrygował . Nigdy nie widziałam go z bliska ... W tymczasowym domu często o nim myślałam . O jego sposobie chodzenia ... Zachowywał się , jakby chciał się przed kimś ukryć . Skończyłam szkic . Westchnęłam , po czym wstałam i ruszyłam ku domu . Musiałam przejść koło owego chłopaka , przez co mój żołądek zwijał się w supeł. Szłam powoli , więc już od dłuższej chwili mogłam mu się przyjrzeć. Właśnie zgasił papierosa i spuścił głowę. W tym momencie dostrzegłam jego detale . Miał czarne włosy postawione na żel , ciemną karnację , czarne converse , czarne rurki i biało czerwoną bejsbolówkę . Czerwony bardzo się wyróżniał . Niestety , nie widziałam oczu , ponieważ miał spuszczoną głowę .  Gdy przechodziłam , podniósł ją . W tym momencie zawiał wiatr i wszystkie moje karki poleciały na twarz chłopaka .
- Przepraszam ! - Pisnęłam , zbierając moje prace. On trzymał jedną w dłoniach i przypatrywał jej się . Ops ! To ta , którą dziś robiłam. Jego czekoladowe tęczówki wpatrzyły się we mnie . Delikatnie się uśmiechnął.
- To twoje ? - Spytał . Jego głos był melodyjny . Zarumieniłam się .
- Tak.- Szepnęłam , odgarniając włosy z twarzy. Podał mi szkic , a nasze palce niechcący się zetknęły , wywołując u mnie przyjemny dreszcz .
- Masz talent. Mogłabyś ... Naszkicować mój portret ? - Spytał , pełnym nadziei głosem. Głośno przełknęłam ślinę .
- Jasne. - Powiedziałam, siląc się na sztuczny spokój. Usiadłam naprzeciw chłopaka i zaczęłam szkic. Nadal się uśmiechał . 15 minut później dzieło było gotowe. Wziął je ode mnie , coś napisał i oddał .
-Do zobaczenia. - Szepnął , odchodząc. Spojrzałam na kartkę . Zayn Malik , a następnie ciąg cyfr . Uśmiechnęłam się w stronę oddalającej się sylwetki , po czym sama odeszłam.


Następnego dnia znów byłam w parku . Ta sama godzina i to samo miejsce . Nie zadzwoniłam do Zayn'a , po prostu ... Stchórzyłam .  W domu zorientowałam się , że on ... Jest w zespole - One Direction . Koleżanki zawsze o nich gadały ( a konkretniej piszczały ) , lecz ja zawsze byłam pochłonięta moją pasją - szkicowaniem .  Właśnie byłam w trakcie szkicowania wiewiórki wspinającej się po drzewie . Co prawda , dawno jej tam nie było , ale idealnie ją zapamiętałam . Rozejrzałam się po parku . Nie było go . Westchnęłam , gdy ktoś zasłonił mi oczy .
-Zgadnij , kto ! - Usłyszałam ten sam melodyjny głos , co wczoraj .
- Zayn ? - Zapytałam z lekką nadzieją. Chłopak zabrał dłonie i usiadł koło mnie , a ja odwróciłam się w jego stronę . Nie patrzył na mnie ,był zamyślony .
-To nie fair . - Odezwał się nagle , spoglądając na mnie . - Ty znasz moje imię , a ja twojego nie . - Patrzył na mnie wyczekująco i zaczął śmiesznie poruszać brwiami . Na moją twarz wkradł się rumieniec .
- [T.I]- Powiedziałam , lekko speszona .
- Nie zadzwoniłaś . - Spuścił wzrok . Widać nikt nigdy mu nie odmawiał  . Szczerze ? Nie dziwiło mnie to . W końcu był gwiazdą . Zaczął bawić się sznurkiem od kaptura .
- Tak , ja ... - Zaczęłam ,ale szybko przerwałam i także spuściłam wzrok . Nie wiedziałam co mam powiedzieć . " Hej , to ja cię szkicowałam w parku . Co tam ? " Nie byłam typem osoby , która jest wygadana w każdą stronę . - Przepraszam. - Wyszeptałam i chciałam odejść , ale on chwycił mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie tak , że wylądowałam na jego kolanach . Spłonęłam rumieńcem , a moje serce zaczęło bić szybciej. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy . Oboje mieliśmy przyśpieszone oddechy.
- Przepraszam . - Szepnął , nadal patrząc w moje czarne oczy . - Masz niesamowity kolor tęczówek. Twoje spojrzenie... - Nie skończył , bo dotknęłam jego policzka . Głupi impuls , a jednak przez moje ciało przeszedł prąd . Sama nie wiedziałam , dlaczego to zrobiłam . Uśmiechnęłam się delikatnie, a on odwzajemnił uśmiech. Wstałam , przerywając tą " romantyczną" chwilę. On speszony ponownie spuścił wzrok.
- To może się przejdziemy ? - Spytałam , zbierając swoje rzeczy . Widocznie się rozpromienił. Wstał i chwycił moją dłoń .
3 godziny później staliśmy przed drzwiami mojego tymczasowego domu . Przez ten krótki czas dowiedziałam się o nim praktycznie wszystkiego . Znaliśmy się od wczoraj , a ja miałam wrażenie , jakbym znała go całe życie .
-No , więc... - Zaczęłam , wskazując głową drzwi . Zayn posmutniał .
- Obiecaj mi coś . - Chwycił moją dłoń i spojrzał mi głęboko w oczy . Moje serce przyśpieszyło .
- Co takiego ? - Spytałam . Moje nogi ledwo wytrzymywały mój ciężar .
- To będzie ... Nie wiem , jak to ująć . Tak krótko się znamy . - Westchnął. - Obiecaj mi , że będziesz kochać mnie tak , jak ja kocham ciebie , i że nigdy mnie nie zostawisz. - Wyszeptał i zamknął oczy. Bał się ? Ścisnęłam jego dłoń mocnej i delikatnie musnęłam jego wargi .Otworzył oczy lekko zszokowany . Uśmiechnęłam się .
- Obiecuję . -Szepnęłam , wtulając się w niego . Musiałam zmienić moje plany , dotyczące wyjazdu z Londynu ...



+ Przepraszam . Tak , wiem . Jest do dupy . Wymyślony na szybko ... Ogólnie pomysł wydawał się dobry , ale ... Końcówkę całkowicie spieprzyłam ( za przeproszeniem ) . Zostawicie coś po sobie ? Proooooszę . I dziękuję . Ktokolwiek , kto to czyta .