sobota, 29 grudnia 2012

Caroline Rose - Rozdział 12


Gdy już znaleźliśmy się w domu, Niall od razu się na mnie rzucił. Przytulał, pytał czy jestem cała. Myślałam, że oszaleję. Pierwszy raz nie chciałam, by się martwił. Pierwszy raz nie było to dla mnie słodkie. Po kilku minutach odpowiadania na jego pytania, udałam się do pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz i poszłam pod prysznic. 15 minut później stałam przed lustrem. Wysuszyłam włosy, zrobiłam delikatny makijaż i ubrałam się w czarne, krótkie spodenki, a do tego szary, duży t-shirt. Zeszłam na dół, gdzie zjadłam jabłko. Zrobiłam to po cichu, by chłopcy mnie nie usłyszeli.
-Martwię się o nią.- Usłyszałam nagle głos Horan'a z salonu.
-Wszyscy się o nią martwimy.-Powiedział Zayn.
-To nie jest normalne. Ona musi iść do lekarza. Przecież może być tak, że nie odróżni snu od rzeczywistości i...- Liam nie skończył, ponieważ Niall przeciągle jęknął.
-A może będziemy jej na zmianę pilnować?- Zaproponował Harry.
-Lepiej nie. Jak się wkurzy, to nie wiadomo co jej strzeli.- Odpowiedział spokojnie blondyn. Słuchanie ich rozmowy było dla mnie naprawdę ciekawe. Usiadłam na blacie i czekałam na ciąg dalszy.
-Musisz z nią pogadać, Niall.- Powiedział cicho Louis. To się nasiedziałam... Zsunęłam się cicho i przystanęłam przy wejściu do salonu. Za ścianą, oczywiście, żeby mnie widać nie było.
-A jak mnie nie posłucha? - Chyba płakał. Aż miałam ochotę wejść i z całych sił go przytulić.
-Posłucha. Przecież...- Zayn się zawahał. No tak, czego można się po nim spodziewać?
-Kochasz ją?- Spytał Liam. Nastała grobowa cisza, a ja wstrzymałam oddech.
-Jak jeszcze nikogo, nigdy wcześniej.- Prawie nie usłyszałam. Gdybym oddychała, raczej bym nie usłyszała. Powoli się wycofałam i weszłam na górę. Głupi schodek cicho skrzypnął, a ja pędem wleciałam do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz.
Niall
-Podsłuchiwała. - Stwierdził Harry. Wytarłem rękawem oczy.
-Skąd wiesz, może nie?- Wyszeptałem. Ufam jej, zresztą nie ma tu nic do ukrycia. Byleby tylko nie pomyślała czegoś głupiego.
-Może idź z nią pogadać teraz? - Zaproponował Liam. Sam nie wiedziałem, co robić. Ostatecznie wstałem i poszedłem na górę. Zapukałem, a ona po chwili mi otworzyła. Wszedłem i usiadłem obok niej na łóżku.
-Podsłuchiwałaś?- Spytałem wprost. Nie patrzyła na mnie.
-Nie specjalnie. Zeszłam na dół zjeść jabłko i jakoś tak wyszło – Położyłem się, a ona nadal siedziała.
-Nie sądzisz, że decyzje powinnam podejmować sama?- Drążyła.
-Nikt nie podejmuje ich za ciebie. Po prostu się martwimy.- Zapewniłem szeptem. Miałem ochotę się rozpłakać. Sam nie rozumiem, dlaczego. Może bałem się wizji, w której ją stracę? Chyba jeszcze nigdy na nikim mi tak nie zależało. Była zwyczajna, ale też wyjątkowa. Po chwili ułożyła się obok, z głową na mojej klatce piersiowej. Poczułem się nieco lepiej.
-Nie chcę cię stracić.- Wyszeptałem, zanim zdążyłem ugryźć się w język. Poczułem jak wzdycha.
-Nie stracisz.- Zapewniła, ale skąd może mieć pewność? Nie wiemy, co czeka nas w życiu. Po kilkunastu minutach ciszy, zasnęliśmy.
Caroline
Obudziłam się o 8, a Niall jeszcze spał. Poszłam do łazienki i zrobiłam podstawowe czynności. Prysznic, włosy, makijaż. W samym ręczniku wróciłam do sypialni, a blondyn uważnie mi się przyglądał. Uśmiechnęłam się do niego, co on odwzajemnił. Wzięłam bieliznę, rurki i jego bluzę. Uwielbiam jego rzeczy, ponieważ... Pachną nim. Chłopak poszedł do siebie, a ja się ubrałam. Weszłam na Twittera. Uhu... Hejty. Dużo. I dużo więcej obserwujących. Dodałam tweeta : „Wszystko się ułoży”. Po chwili były same pytania, co się ułoży i co się dzieje, coś z Niall'em? Myślałam, że nie wytrzymam. Trzasnęłam klapą laptopa i zeszłam na dół. W salonie byli wszyscy + 2 dziewczyny, w tym Eleanor. Śmiali się i gadali. Ja poszłam do kuchni, gdzie zjadłam kanapkę i napiłam się wody. W końcu ktoś mnie zawołał i weszłam do salonu, gdzie El od razu rzuciła mi się na szyję. Chyba chłopaki ją wtajemniczyli...
-Dziś idziesz ze mną i Danielle na zakupy! - Powiedziała. Popatrzyłam na nią zdezorientowanym wzrokiem, a następnie na dziewczynę, która trzymała Liam'a za rękę. Pierwsza myśl? Biedna Jenna. Uśmiechnęłam się sztucznie, choć już czułam niesmak do dziewczyny. Liam nas sobie przedstawił. No więc Dan to jego dziewczyna i jest tancerką. Pewnie każda Directioner wie o niej więcej, niż ja. Nie zawracałam sobie długo nią głowy, gdyż zaczęłam rozmawiać ze wszystkimi. Tak właściwie nie rozmawialiśmy o niczym konkretnym, więc tym bardziej nie czułam się... Dobrze. Po pół godzinie poszłam do kuchni, zrobić herbaty. Oczywiście musiałam zrobić wszystkim. Dołączyła do mnie Eleanor, deklarując, że mi pomorze. Nie miałam nic przeciwko. Już po chwili zaczęła wypytywać mnie na temat snów i tego wszystkiego. Odpowiadałam wymijająco. Dziewczyna chyba chciała mi w jakiś sposób pomóc. Po pewnym czasie dołączyła do nas Danielle, która pomogła zanieść kupki z parującym napojem. Wszyscy pili i rozmawiali, ale ja sama wróciłam do kuchni. Nie pasuję. Mieszałam zimną już herbatę, wzrokiem tępo wbitym w blat stołu.
-Pora iść się szykować! - Wyrwał mnie z zamyślenia głos Eleanor. Zabierają mnie na zakupy, żebym się nie nudziła, gdy chłopcy będą udzielać wywiadu. Miło z ich strony. Właściwie się nie przebrałam, tylko wzięłam torbę, a do niej najpotrzebniejsze rzeczy, takie jak klucze, telefon i oczywiście portfel.
Po 4 godzinach zakupów (w tym robienia zdjęć z fankami, wygłupów i rozmów) poszłyśmy do Nados, coś zjeść. Zamówiłam pierwsze lepsze danie, bo i tak nie byłam zbyt głodna. Przekonałam się do Danielle. Była naprawdę sympatyczna. W końcu Eleanor zaczęła ten temat. Wiedziałam, że w końcu to nastąpi.
-Chłopaki chcą, żebyś poszła do psychologa.- Powiedziała stanowczo, ale delikatnie. Zabrzmiała zupełnie jak Malik. Z jednej strony zmartwienie, z drugiej pełne zdecydowanie.
-Wiem.- Odpowiedziałam, bo tylko to przyszło mi do głowy.
-Pójdziesz?-Spytała, kładąc dłoń na mojej dłoni i patrząc mi w oczy. Chwilę się wahałam.
-Tak.- Westchnęłam, a ona szeroko się uśmiechnęła.
-Chodzi o to...- Zaczęła Danielle. Przełknęła ślinę.- Niall będzie się obwiniał, jeśli coś ci się stanie.
I to uderzyło we mnie jak piorun. Raniąc siebie, zranię jedyną osobę, którą kocham.
-Pójdę, obiecuję.- Odpowiedziałam stanowczo. Później już nie poruszałyśmy tego tematu i po kilku godzinach byłyśmy w swoich domach. U mnie jeszcze nikogo nie było, więc umyłam się i poszłam spać.

+Krótki, wiem. Nie miałam pomysłu. Przepraszam, bo jedna wielka lipa. Później będzie się działo więcej. Wpadłam na pewien pomysł i ... Może ostatecznie uda mi się nie zabić Caroline. Powolutku zbliżamy się do końca tej opowieści :) Nie wiem czy wam smutno, czy nie, ale taka prawda. Jeszcze kilka rozdziałów i pora się pożegnać. Może będę pisała "część drugą"? Tego jeszcze nie wiem. Wszystko zależy od tego, jak WAM będzie się podobać i czy będziecie chcieli więcej. Dziękuję, bo dzięki wam mam jakiś cel w życiu... Obowiązek, który był przyjemnością. Przemówienie, jakby właśnie teraz miał być koniec. Pewnie jeszcze z 3 rozdziały. Może więcej, ale wątpię, że dojadę do 20. Planowałam ją zabić w 11 ostatecznie, więc... Jeśli cieszycie się, że do tego nie doszło, dziękujcie @wantyoubackxx z TT.
Pytania? :) http://ask.fm/HoranIsMyDrugxx

3 komentarze:

  1. Boskie jak zawsze ♥ I przestań mnie już tyle wychwalać bo sie rumienie xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne ! No i zapraszam do mnie . Głowna bohaterka jest czarodziejką ! :)
    http://beautiful-magic-and-scared.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. suuuper! :D pisz dalej i jej nie zabijaj :D

    OdpowiedzUsuń